Kabaret Hrabi napisał list do Joanny Kołaczkowskiej w dniu jej 60. urodzin

22 czerwca Joanna Kołaczkowska skończyłaby 60 lat. Zmarłą w lipcu 2025 aktorkę w ten szczególny dzień wspominają jej koledzy z Kabaretu Hrabi. „Bardzo nam Ciebie brakuje. Ale uczymy się żyć dalej. Uczymy się na nowo wypełniać garderobę śmiechem. Jeszcze ostrożnie, jeszcze trochę nieśmiało” – napisali członkowie formacji na portalach społecznościowych.

Kabaret Hrabi napisał list do Joanny Kołaczkowskiej w dniu jej 60. urodzin
Joanna Kołaczkowska i Dariusz Kamys podczas premiery wydarzenia "Kabaret Hrabi & Goście – Symfonicznie" Kraków, 28.05.2024 / PAP/Łukasz Gągulski

Joanna Kołaczkowska zmarła 17 lipca 2025 roku. Chorowała na glejaka. Jej odejście było szokiem zarówno dla środowiska artystycznego, jak i milionów Polaków. Pozostali członkowie Kabaretu Hrabi: Dariusz Kamys, Tomasz Majer i Łukasz Pietsch na jakiś czas zdecydowali się o zawieszeniu artystycznej działalności. Na scenę powrócili po kilku miesiącach z nowym programem „Być facetem”. 

22 czerwca, w dniu, w którym ich koleżanka skończyłaby 60 lat, oddali jej hołd w mediach społecznościowych. Przyjęli formę listu adresowanego do Joanny. „Być może Twoje urodziny świętowalibyśmy gdzieś w trasie, między jednym występem a drugim, w hotelowym pokoju. Jak co roku długo zastanawialibyśmy się, co Ci kupić. To nigdy nie było łatwe. Ostatnio była to lekarska torba z pełnym wyposażeniem — prezent idealny dla naszej doktor Queen. Trafiony w punkt, bo przecież od lat na medycynie znałaś się z nas najlepiej” – piszą aktorzy Kabaretu Hrabi. 

W dalszej części postu dalej zastanawiają się, jak mogłyby wyglądać okrągłe urodziny Kołaczkowskiej. „Wieczorem usiedlibyśmy w hotelowym pokoju i wznieśli toast za zdrowie Pani Asi. Udawalibyśmy podstarzałych, trochę tandetnych lowelasów, a Ty zanosiłabyś się swoim charakterystycznym śmiechem. I właśnie o ten śmiech chodziłoby najbardziej. O ten moment, kiedy wszyscy czuliśmy, że świat jest na swoim miejscu. Zamiast kieliszka wina poprosiłabyś o herbatę. Albo po prostu wrzątek. Oczywiście, że byśmy załatwili. Nie posiedziałabyś jednak długo. Zawsze było coś do zrobienia. Jakiś podcast do zmontowania, jakaś Jagoda Hyc czekająca na ostatnie szlify” – snują rozważania. 

Swój wpis kończą refleksją na temat tego, jak wygląda ich życie bez Joanny. „Bardzo nam Ciebie brakuje. Ale uczymy się żyć dalej. Uczymy się na nowo wypełniać garderobę śmiechem. Jeszcze ostrożnie, jeszcze trochę nieśmiało. Coraz częściej jednak łapiemy się na tym, że w tym śmiechu jest też coś od Ciebie. Jakbyś zostawiła go nam na przechowanie” – przyznają. 

Swoją koleżankę postanowili uczcić jeszcze jednym gestem. „I dlatego dziś, zamiast smutku, chcemy wznieść toast za wszystkie chwile, które dzięki Tobie stały się piękniejsze. Za Ciebie, Aśka. I za ten śmiech, który wciąż z nami jest” – brzmią ostatnie zdania wpisu. (PAP Life)