Wnuk Johna Wayne'a był dublerem Pedro Pascala w "Mandalorianie i Grogu"

Największą gwiazdą wyświetlanego właśnie w kinach filmu „Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu” jest Pedro Pascal, który wciela się w rolę tytułowego Mandalorianina, Dina Djarina. Specyfika tej postaci sprawia, że twarz bohatera niemal przez cały czas zasłania charakterystyczny hełm. Z tego powodu w wielu scenach zamiast Pascala występuje dubler. To Brendan Wayne - wnuk legendy westernu, Johna Wayne’a.

Wnuk Johna Wayne'a był dublerem Pedro Pascala w "Mandalorianie i Grogu"

W 2018 roku Brendan Wayne wybrał się na przesłuchanie do nowego, tajemniczego projektu Lucasfilmu, którego szczegółów nie znał. Podczas castingu musiał założyć nieporęczny kostium, przypominający ten, który w filmach z serii „Gwiezdne wojny” nosił Boba Fett. Wśród rekwizytów znalazła się długa broń, która – jego zdaniem – była zbyt duża i przeszkadzałaby podczas chodzenia. Poprosił więc o jej skrócenie oraz dodanie do kostiumu kabury, co nadało postaci bardziej westernowy wygląd. Nie było w tym przypadku. Dziadkiem Brendana był przecież John Wayne (1907-1979) - jedna z największych ikon westernu. 

Brendan Wayne otrzymał rolę i od początku występuje jako dubler Pedro Pascala. Najpierw w serialu „The Mandalorian”, a teraz także w kinowym filmie „Gwiezdne wojny: Mandalorian i Grogu”. Z postacią Dina Djarina, znanego również jako Mando, łączy go prywatnie bardzo wiele. Obaj postępują zgodnie z własnym kodeksem honorowym i nie lubią tracić czasu na nieistotne sprawy, od razu przechodząc do sedna. 

Nie wiadomo dokładnie, jak często w porównaniu z Pascalem – który pojawia się głównie w rzadkich scenach bez hełmu – w kolejnych produkcjach występuje Wayne. Oprócz nich w postać Mando wciela się także kaskader Lateef Crowder - obecny przede wszystkim w scenach akcji. Jak zatem rozpoznać na ekranie wnuka Johna Wayne’a? „Mam najdłuższą szyję, więc jest więcej przestrzeni między moim hełmem i peleryną” – tłumaczy Wayne w rozmowie z „Variety”. 

Kostium Mando ważył blisko 28 kilogramów, a Brendan spędzał w nim po 13 godzin dziennie.

To największa dotychczasowa rola w karierze tego 54-latka. Docenia ją, choć przyznaje, że, jak na tak wysokobudżetową produkcję, zarabia stosunkowo niewiele. (PAP Life)