10 czerwca ukaże się „Dzień objawienia” – nowy film Stevena Spielberga, który opowiada o niespodziewanym kontakcie ludzkości z obcą cywilizacją. Jedną z bohaterek produkcji jest grana przez Emily Blunt prezenterka pogody, która podczas transmisji na żywo nagle zaczyna mówić w nieznanym nikomu języku, co wywołuje globalną sensację. W centrum historii znajduje się Daniel, analityk cyberbezpieczeństwa, który odkrywa, że jako jedyny potrafi zrozumieć tajemniczy przekaz. Gdy zaczyna tłumaczyć wiadomości pochodzące od obcych, dochodzi do wniosku, że świat powinien poznać prawdę. Blunt partnerują na ekranie m.in. Josh O’Connor, Colin Firth i Colman Domingo.
W jednym z ostatnich wywiadów hollywoodzka aktorka, którą widzowie znają choćby z kultowej komedii „Diabeł ubiera się u Prady” i jej tegorocznego sequela, zdradziła, że w kluczowej scenie nowego filmu zrezygnowała z pomocy sztucznej inteligencji i nagrała „całą gamę dziwacznych odgłosów”. „Wydawałam dźwięki przypominające klikanie, buczenie, pomruki, wymawiałam przypadkowe spółgłoski. Strategicznie rozmieszczone mikrofony pozwoliły ekipie dźwiękowej uchwycić wszystko, czego potrzebowali” – wyjawiła aktorka.
Decyzja ta nabiera szczególnego znaczenia w kontekście osobistych doświadczeń Blunt, która już we wczesnym dzieciństwie zaczęła zmagać się z uporczywym jąkaniem. Aktorka, która kiedyś walczyła o swobodę wypowiedzi, dziś świadomie eksploruje granice ludzkiego głosu. Zamiast więc skorzystać z dobrodziejstw najnowszych technologii, postawiła na własną ekspresję i eksperymenty z mową, która niegdyś była dlań źródłem trudności, a dziś jest jednym z najważniejszych narzędzi jej artystycznej tożsamości.
Mimo że Blunt przeszła intensywną terapię logopedyczną, do dziś w specyficznych sytuacjach występują u niej zaburzenia płynności mowy. „Borykam się z tym, kiedy wymawiam swoje imię, ponieważ nie można go zastąpić innymi słowami. Osoby jąkające się często wykonują tę skomplikowaną mentalną i werbalną gimnastykę, nieustannie szukając w głowie innych słów, gdy czują, że nadchodzi takie, z którym sobie nie poradzą. Życie z jąkaniem jest emocjonalnie wyczerpujące” – wyznała w udzielonym przed kilkoma dniami wywiadzie dla magazynu „People”.
Przełom nastąpił u Blunt, kiedy miała 12 lat. Nauczyciel zachęcił ją wtedy, by wzięła udział w przesłuchaniu do szkolnego przedstawienia. Zauważył bowiem, że gdy uczennica dla żartu parodiowała innych, problemy z jąkaniem błyskawicznie znikały. Podczas zajęć teatralnych przyszła gwiazda kina odkryła, że im bardziej zatraca się w odgrywaniu postaci, tym swobodniej się czuje, a co za tym idzie – przestaje się jąkać.
Dziś aktorka angażuje się z zwiększanie społecznej świadomości na temat tego zaburzenia mowy. Blunt, która zasiada w zarządzie Amerykańskiego Instytutu Jąkania, wystąpiła w nowej kampanii organizacji pod hasłem „Just Listen”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „Po prostu słuchaj”. „Słowa te są proste, ale jakże znaczące: osoby jąkające się nie proszą o to, by ich poprawiać; proszą o wysłuchanie. Udział w tym spocie był moim sposobem na przypomnienie ludziom, że warto poczekać na to, co mamy do powiedzenia” – zaznaczyła gwiazda. (PAP Life)