Dzień przed Walentynkami na szklanym ekranie zadebiutował premierowy odcinek serialu „Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette”. Pierwszy sezon antologii Ryana Murphy’ego przedstawia historię legendarnej pary, której związek stał się obsesją ówczesnej Ameryki. Główne role zagrali Paul Anthony Kelly i Sarah Pidgeon, a u ich boku wystąpili m.in. Naomi Watts, Grace Gummer i Alessandro Nivola. Polscy widzowie mogą oglądać produkcję na platformie Disney+. Kolejne odcinki, tak jak w przypadku emitującej tytuł za oceanem stacji FX Networks, pojawiają się w serwisie co tydzień.
Premierze nowego dzieła twórcy „Glee” i „American Horror Story” towarzyszą kontrowersje. Ostrze krytyki w Murphy’ego wymierzył najpierw jedyny wnuk byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jack Schlossberg. „Chciałbym tylko, aby widzowie mieli z tyłu głowy jedną literę: F jak fikcja. Ten facet nie ma pojęcia, o czym mówi, a zarabia ogromne pieniądze na groteskowym przedstawieniu czyjegoś życia (…) Jeśli chcecie poznać kogoś, kto nie wie nic o naszej rodzinie, zgłoście się do Ryana Murphy’ego” – stwierdził ostro w rozmowie z CBS News.
Do grona oburzonych dołączyła tymczasem Daryl Hannah, która przed laty była związana z synem Kennedy’ego. Ich burzliwym romansem ekscytowały się wówczas tabloidowe media w całej Ameryce. Po rozstaniu z aktorką prawnik zaczął spotykać się z publicystką Carolyn Bassette, z którą w 1996 roku wziął ślub. Trzy lata później para zginęła tragicznie w katastrofie samolotu pilotowanego przez Kennedy’ego Jr.
W obszernym oświadczeniu opublikowanym na łamach „The New York Times” Hannah potępiła twórców produkcji za to, w jaki sposób przedstawiono ja na ekranie. „Ten serial choćby w najmniejszym stopniu nie odzwierciedla mojego życia, mojego zachowania ani mojej relacji z Johnem. Nigdy w życiu nie zażywałam kokainy ani nie organizowałam imprez napędzanych kokainą. (…) Nigdy nie zbezcześciłam żadnej rodzinnej pamiątki ani nie wtargnęłam na czyjąś prywatną uroczystość. Nigdy nie podsunęłam żadnej historii prasie. Nigdy nie porównałam śmierci Jacqueline Onassis do śmierci psa” – wylicza rzekome przekłamania gwiazda.
Aktorka nawiązała też do niedawnej wypowiedzi producentki serialu, Niny Jacobson, która przyznała, że serialowa Daryl Hannah w fabule pełni funkcję „rywalki” głównej bohaterki. „Opowiadanie historii potrzebuje napięcia. Ale nie może być tak, że prawdziwa, żyjąca osoba staje się narzędziem narracyjnym. (…) Kultura popularna znana jest z wywyższania jednych kobiet kosztem innych, które przedstawia się jako konkurentki, przeszkody lub złoczyńców. Ale czy poniżanie jednej kobiety po to, by wywyższyć drugą, nie jest podręcznikowym wręcz przykładem mizoginii?” – pyta retorycznie Hannah. (PAP Life)