ON AIR
od 17:00 zaprasza: Natalia Grzeszczyk

Wiemy, co Iga Świątek będzie robiła między meczami US Open

Ubiegłoroczna mistrzyni Rolanda Garrosa wkrótce wyjedzie na miesiąc do Stanów Zjednoczonych, gdzie czeka ją m.in. udział w US Open. Przed tą podróżą wyposażyła się w niemałą biblioteczkę, ale nie tylko na lekturę postanowiła przeznaczyć swój wolny czas.

Wiemy, co Iga Świątek będzie robiła między meczami US Open
Fot. PAP/EPA

Po długiej przerwie Iga Świątek przeprowadziła na swoim Instagramie sesję pytań i odpowiedzi. Jedno z pierwszych pytań, na które odpowiedziała, dotyczyło tego, jaki jest tytuł ostatniej książki, którą czytała. Tenisistka zamieściła zdjęcie bestsellerowej autobiografii Michelle Obamy „Becoming” oraz dodała następującą notkę: „Wcześniej czytałam: +Zaufanie, czyli waluta przyszłości+, a teraz +Przeminęło z wiatrem+, czyli idealna 1100-stronnicowa książka na miesięczny wyjazd do Stanów”.

Jeśli chodzi o „Zaufanie…”, jest to pozycja sprzed trzech lat, napisana przez blogera ekonomicznego, Michała Szafrańskiego. Z kolei „Przeminęło z wiatrem” jest dowodem na to, że Idze nie straszna jest klasyka literatury. Polacy tę opowieść osadzoną w czasach wojny secesyjnej bardziej kojarzyć będą z ekranizacją z 1939 r., z Vivien Leigh i Clarkiem Gable w rolach głównych. Lektura bestsellera Margaret Mitchell będzie mogła smakować Idze wybornie. Tym bardziej, że oddawać się jej będzie na ziemi amerykańskiej. Przed nią zawody w Cincinnati i ostatni w tym roku turniej Wielkiego Szlema – US Open, rozgrywany w Nowym Jorku.

Fani tenisistki mogli przekonać się, że jest ona molem książkowym, po jak niedawno pochwaliła się, co dostała z okazji 20 urodzin. Otóż zamieściła na Instagramie stertę 20 nowych książek.

W sesji Q&A została też zapytana m.in. o to, co sprawa, że jest szczęśliwa. „Staram się żyć tak, żeby cieszyły mnie małe rzeczy i nie uzależniać szczęścia od wyników sportowych. Ale przy tak dużym natężeniu tenisa w moim życiu jest to ciężkie do zrealizowania. Gdy towarzyszy mi mniejszy stres, właściwie cieszę się wszystkim (jedzonko lub odpoczynek nad wodą zajmują wtedy wysokie miejsca w rankingu)” – napisała Świątek.

Jeśli chodzi o przyjemności podniebienia, tych najintensywniej doświadcza, gdy odwiedza Włochy. „Bez wątpienia najlepsze jedzenie i najlepsza kawa. Choć przyznam, że pyszne makarony sprawiają, że zapominam o warzywkach, a balans jest potrzebny. Na szczęście przy moim wysiłku mogę wcinać dużo węglowodanów” – przyznała sportsmenka. (PAP Life)