Natalie Portman krytykuje Akademię Filmową za brak reżyserskich nominacji dla kobiet

Ten temat jest poruszany w mediach od lat. Choć liczba kobiet, które stają za kamerą, sukcesywnie rośnie, ich praca wciąż zdaje się być ignorowana przez kapituły przyznające co bardziej prestiżowe nagrody w branży. Głos w tej sprawie zabrała teraz Natalie Portman, która ostrze krytyki wymierzyła w oscarowe jury. Zdaniem hollywoodzkiej aktorki dysproporcje między płciami są szczególnie rażące właśnie w kontekście kategorii reżyserskiej. „Przed nami wciąż mnóstwo pracy do wykonania” – orzekła w nowym wywiadzie gwiazda.

Natalie Portman krytykuje Akademię Filmową za brak reżyserskich nominacji dla kobiet
Natalie Portman /CAROLINE BREHMAN/PAP/EPA

Kilka dni temu poznaliśmy nominowanych do tegorocznej edycji Oscarów. Jak zawsze szczególne emocje wywołały kategorie aktorskie oraz ta najważniejsza – Najlepszy film. Wśród docenionych przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej twórców znaleźli się Paul Thomas Anderson, Joachim Trier, Josh Safdie, Ryan Coogler i – jedyna kobieta w tym zestawieniu – Chloé Zhao, reżyserka biograficznego dramatu „Hamnet”. 

Przy okazji ogłoszenia listy nominacji do najbardziej prestiżowych nagród w branży, jak bumerang wrócił temat niedostatecznej reprezentacji kobiet. Bo choć za kamerą staje ich coraz więcej, bynajmniej nie przekłada się to na większą liczbę przyznawanych im wyróżnień. Głos w tej sprawie zabrała teraz Natalie Portman, która w rozmowie z „Variety” podczas trwającego Sundance Film Festival ostrze krytyki wymierzyła właśnie w oscarowe jury. 

„Wiele najlepszych filmów, które widziałam w minionym roku, zostało nakręconych przez kobiety. Bariery są widoczne na każdym poziomie, ponieważ tak wiele z nich nie zostało docenionych podczas wręczania nagród. Wystarczy wymienić takie obrazy, jak »Sorry Baby«, »Left-Handed Girl. To była ręka… diabła!«, »Hedda« czy »Testament Ann Lee«. Powstały niezwykłe filmy, które zachwyciły widzów, ale nie zdobyły należnego im uznania” – zaznaczyła Portman. 

Według gwiazdy „Czarnego łabędzia” szklany sufit w Hollywood wciąż istnieje. „Nawet gdy pokonasz bariery związane z uzyskaniem finansowania i dostaniem się na festiwale, co [w przypadku filmów wyreżyserowanych przez kobiety – przyp. red.] jest dużo trudniejsze, gdy masz za sobą całą tę drogę, która jest znacznie bardziej wyboista i okaże się, że wyszło świetnie – i tak nie dostajesz uwagi. Przed nami wciąż mnóstwo pracy do wykonania” – podsumowała zdobywczyni Oscara. 

24 stycznia na festiwalu w Utah światową premierę miał najnowszy filmowy projekt Portman – będący hybrydą thrillera i czarnej komedii obraz „The Gallerist” w reżyserii Cathy Yan. Aktorka wcieliła się we właścicielkę galerii sztuki, która w akcie desperacji planuje sprzedać martwego mężczyznę jako dzieło sztuki na kultowych targach Art Basel w Miami. U jej boku wystąpili m.in. Jenna Ortega, Catherine Zeta-Jones, Sterling K. Brown i Da’Vine Joy Randolph. (PAP Life)