ON AIR
od 10:00 Brak słów… Nowa zabawa z kultowymi cytatami zaprasza: Dariusz Stańczuk

Dwayne Johnson zdradził, że był bliski zagrania Willy’ego Wonki

Gwiazdor „Szybkich i wściekłych” zdradził, że miał wcielić się w głównego bohatera w kinowym przeboju „Charlie i fabryka czekolady”. Do roli, którą zagrał finalnie Johnny Depp, typował go ponoć sam reżyser obrazu, Tim Burton.

Dwayne Johnson zdradził, że był bliski zagrania Willy’ego Wonki
fot. PAP/EPA

Dwayne Jonson, amerykański wrestler i aktor, znany jest głównie z ról sympatycznych osiłków w wysokobudżetowych hollywoodzkich produkcjach. Okazuje się, że gwiazdor filmowej serii „Szybcy i wściekli” był bliski zagrania mocno odbiegającej od swojego wizerunku roli. Mowa o Willym Wonce, głównym bohaterze kinowego przeboju w reżyserii Tim Burtona „Charlie i fabryka czekolady”, będącego remakiem filmu z 1971 roku. Johnson poinformował o tym w mediach społecznościowych, wspominając, że słynną komedię w reżyserii Mela Stuarta darzy dużym sentymentem.

„Dziś rano pokazałem dzieciom jeden ze swoich ulubionych filmów – „Willy Wonka i fabryka czekolady”. Spodobało im się i oczekują teraz, że zapewnię im pokój wypełniony czekoladą i cukierkami. To będzie mój następny projekt” – zażartował Johnson w zamieszczonym na Instagramie poście. Aktor zdradził, że o mały włos nie zagrał w głośnym remake’u filmu z 2005 roku. Do głównej roli został początkowo wytypowany przez samego reżysera, Tima Burtona.

„Opowiem wam fajną historię. Wiele lat temu, kultowy reżyser Tim Burton uważał, że powinienem zagrać w jego nadchodzącym filmie „Charlie i fabryka czekolady”. Pomyślałem wtedy: o cholera, wchodzę w to! Ale to było dawno temu, kiedy dopiero zaczynałem karierę w Hollywood, nie mając na koncie żadnych spektakularnych wysokobudżetowych produkcji ani aktorskiego doświadczenia. Rola oczywiście przypadła Johnny’emu Deppowi, który w tamtym czasie był największą gwiazdą na świecie. Reszta jest już historią” – wyznał Johnson.

Choć ostatecznie nie otrzymał wymarzonego angażu, doświadczenie to dodało mu pewności siebie i zmotywowało do dalszej pracy. „Poszedłem wtedy swoją drogą. To, że Tim w ogóle rozważał moją kandydaturę (choć jestem przekonany, że brał mnie pod uwagę przez jakieś 7 sekund), znaczyło dla mnie bardzo dużo, bo dopiero co wdarłem się do show-biznesu, o którym miałem nikłe pojęcie. Nie wiedziałem, co przyniesie przyszłość. Zawsze wznoszę toast za marzenia, które się nie spełniły, bo czasami najlepsze w rzeczach, które nigdy się nie wydarzyły jest właśnie to, że nie miały miejsca” – dodał Johnson.

W filmie z 2005 roku Depp zagrał pomysłowego i tajemniczego producenta czekolady, który zarządza ogromną, słynną w całej okolicy, fabryką. Rola ta przyniosła mu nominację do Złotego Globu. O cieszącym się niegdyś olbrzymią popularnością gwiazdorze od jakiegoś czasu głośno jest jednak nie z uwagi na nowe aktorskie projekty, a batalie sądowe, w których bierze udział. Depp sądzi się obecnie z wydawcą brytyjskiego tabloidu, na łamach którego nazwano go „damskim bokserem”. Został oskarżony o znęcanie się nad ówczesną żoną, aktorką Amber Heard. (PAP Life)