Choć oficjalne gabinety Amazon MGM Studios wciąż milczą, w kuluarach mówi się, że losy nowego agenta 007 właśnie się ważą – a krąg potencjalnych wybrańców drastycznie się skurczył. Ostatnie testy ekranowe ograniczyły wyścig do zaledwie kilku nazwisk, z Callumem Turnerem, Jackem Lowdenem i Joshem O’Connorem na czele. Co więcej, nagłe ruchy kontraktowe w grafikach faworytów oraz plotki z planów filmowych sugerują, że ostateczna decyzja mogła już zapaść w tajemnicy przed mediami.
Do dyskusji o kolejnym Bondzie włączył się Pierce Brosnan. Gwiazdor sam redefiniował tę postać w latach 90. i doskonale rozumie wyzwanie, przed jakim staje nowa generacja aktorów, zmuszona zmierzyć się z potężnym dziedzictwem pozostawionym przez Daniela Craiga. Irlandzki aktor wyraził swoje poparcie dla Calluma Turnera. Brosnan i Turner znają się doskonale z planu dramatu „The Only Living Boy in New York”, gdzie grali ojca i syna. Gwiazdor podkreślił, że 36-letni Brytyjczyk ma w sobie niezbędną siłę i charyzmę, by udźwignąć tak potężną rolę.
„Teraz jestem tylko widzem. Jestem zwykłym człowiekiem, który z niecierpliwością czeka, kto zagra tę epicką rolę w historii kina. Wszyscy, którzy teraz są na liście, to aktorzy, których podziwiam. Callum Turner to ktoś, z kim pracowałem i jest niesamowicie silny. Wszyscy mają głos, sylwetkę i prezencję filmową i mają długoletnie doświadczenie aktorskie” – stwierdził Brosnan w rozmowie z „Vanity Fair”.
Zapytany o radę, dla następnego aktora, który wejdzie w garnitur Bonda, Brosnan odpowiedział: „Ktokolwiek zagra tę rolę, życzę mu wszystkiego najlepszego w życiu, siły i odwagi. Trudno powiedzieć, kto to będzie, ale z niecierpliwością czekam na wieści” - dodał.
Aktor nie szczędził także komplementów dla reżysera Denisa Villeneuve'a, który przeniesie szpiegowską opowieść na duży ekran. „Myślę, że będziemy zachwyceni. Naprawdę. Jego praca jest wizjonerska, a jego wyobraźnia w pracy z kamerą i opowiadaniu historii są tak instynktowne i zmysłowe. To będzie naprawdę wspaniałe” – przewiduje gwiazdor.
Brosnan po raz pierwszy wcielił się w postać brytyjskiego szpiega w filmie „GoldenEye” z 1995 roku. Po raz ostatni kreował agenta 007 w 2002 roku w obrazie „Śmierć nadejdzie jutro”, po czym przekazał rolę Danielowi Craigowi. Ten pożegnał się Bondem w 2021 roku, po premierze "Nie czas umierać". (PAP Life)