Nie tylko jego głos, ale już sama obecność budzi wśród publiczności wielkie emocje. Stając na scenie z zamkniętymi oczami, Andrea Bocelli porusza w słuchaczach najczulsze struny, jeszcze zanim wydobędzie z siebie pierwsze dźwięki. „Dobrze widzi się tylko sercem. To, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu” – przypomniał w jednym z wywiadów, cytując „Małego Księcia”.
Bocelli przyszedł na świat z wrodzoną jaskrą. Mógł się nie urodzić... Gdy jego matka była w ciąży, trafiła do szpitala z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego. Po zakończeniu leczenia medycy zasugerowali jej usunięcie ciąży, gdyż przeczuwali, że zastosowana terapia może przyczynić się do powstania wad rozwojowych u dziecka. Kobieta nie zdecydowała się jednak na aborcję.
Do 12. roku życia Andrea widział świat w około 10 procentach, głównie z bliska, dzięki czemu doskonale zapamiętał kolory i kształty. Wszystko zmieniło się podczas szkolnego meczu piłki nożnej w internacie dla dzieci niedowidzących. Uderzenie piłką w oko spowodowało wylew krwi do mózgu, w efekcie całkowitą utratę wzroku. „Wtedy zapadła ciemność” – wspominał w dokumencie „Andrea Bocelli: Because I Believe” jego brat Alberto.
Swoją miłość do muzyki Andrea zdradzał już od najmłodszych lat. W wielu wywiadach wspominał, że jedynie przy dźwiękach muzyki klasycznej potrafił się uspokoić – był to sposób, z którego jego matka chętnie korzystała, puszczając mu płyty na gramofonie. Dostrzegając jego artystyczny dryg, rodzice dali mu przestrzeń do rozwijania swoich zainteresowań. Bocelli nauczył się odczytywać nuty pisane brajlem, zaczął też naukę gry na pianinie. Od początku uparcie realizował swoje pasje – nieważne czy była to jazda konna czy muzyka - zupełnie zapominając o fizycznych ograniczeniach. Tę odwagę, siłę ducha artysta zawdzięcza swojej mamie, która nigdy nie pozwalała na choć odrobinę litości wobec syna.
„Moja matka była naprawdę bardzo silną kobietą. Nie zaakceptowałaby moich utyskiwań i skarg. Gdy pytałem, jak sobie z czymś poradzić, zawsze powtarzała, że mam sobie radzić sam, że dam radę i znajdę sposób” – wspomniał w rozmowie z Deadline.
Dlatego też Bocelli tak uparcie sprzeciwia się temu, by na jego twórczość patrzeć wyłącznie przez pryzmat niepełnosprawności. Ta, jak wielokrotnie podkreślał, nie jest jego artystycznym fundamentem. „To, że jestem niewidomy, nie definiuje mojego życia… nie powinno mnie to bardziej interesować niż moja grupa krwi. Ludzie zastanawiają się, czy istnieje związek między moją niepełnosprawnością a sposobem, w jaki śpiewam. Ale nie ma takiego związku. Utrata wzroku nie miała nic wspólnego z moim skupieniem na muzyce” – podkreślił w rozmowie z „The Telegraph”.
Bocelli przyjeżdża do Polski w związku z 30. rocznicą wydania kultowego albumu „Romanza”. Płyta ta do dzisiaj rozeszła się w ponad 20 milionach egzemplarzy na całym świecie. To najlepiej sprzedający się włoskojęzyczny album w historii. Na krążku znalazła się m.in. kompozycja „Con Te Partirò” („Time To Say Goodbye”). (PAP Life)
Monika Dzwonnik
Andrea Bocelli - głos, który rozświetla ciemność
czwartek, 13 sierpnia 2026 (10:25)
Przed Andreą Bocellim dwa stadionowe koncerty w Polsce. W piątek zaśpiewa na Polsat Plus Arenie w Gdańsku, a dwa dni później pojawi się na PGE Narodowym w Warszawie. Występy te są częścią światowej trasy z okazji 30. rocznicy wydania płyty "Romanza", która uczyniła go światową gwiazdą. Choć śpiewak stracił całkowicie wzrok jako 12-latek, jest przeciwny temu, by oceniać jego twórczość wyłącznie przez pryzmat niepełnosprawności.