Amanda Seyfried zdradziła, że nauczyła się grać na górskich cymbałach, by zagrać Joni Mitchell

To ona miała zagrać Joni Mitchell w jej filmowej biografii. W najnowszym wywiadzie Amanda Seyfried zdradziła, że na potrzeby występu w anulowanym projekcie nauczyła się grać wszystkie piosenki z kultowego albumu artystki – i to na kilku instrumentach. „W dniu, w którym skończyłam uczyć się ostatniego numeru, rozpłakałam się. Poczułam się jak prawdziwy muzyk, jakby to właśnie było moje miejsce” – wyznała aktorka.

Amanda Seyfried zdradziła, że nauczyła się grać na górskich cymbałach, by zagrać Joni Mitchell
Amanda Seyfried / fot.PAP/EPA

O tym, że Amanda Seyfried jest typowana do głównej roli w filmowej biografii Joni Mitchell, mówiło się od dłuższego czasu. Gwiazda musicalowej komedii „Mamma Mia!” zaskarbiła sobie sympatię fanów kanadyjskiej artystki w zeszłym roku, gdy wykonała jej słynny utwór „California” w programie „The Tonight Show Starring Jimmy Fallon”. Okazuje się, że hollywoodzka aktorka do sportretowania na ekranie ikony muzyki folk szykowała się od dobrych kilku lat. Projekt został jednak anulowany po śmierci wieloletniego przyjaciela i menadżera Mitchell, Elliota Robertsa. A to właśnie na ich relacji miała skupiać się fabuła niezrealizowanej produkcji. 

Rozmawiając z magazynem „GQ”, Seyfried opowiedziała o drobiazgowych przygotowaniach do występu. Podczas pandemii koronawirusa zdobywczyni Złotego Globu nauczyła się grać wszystkie piosenki z przełomowego albumu „Blue” Mitchell – nie tylko na gitarze i fortepianie, ale też na cymbałach górskich. „Poznałyśmy się u niej w domu. Powiedziała: »Włączymy płytę i rozpalimy kominek«. Po przesłuchaniu całości zapytała: »Jest oszczędna, prawda?«. Odparłam: »Jest idealna!«” – relacjonowała Seyfried.  

 

Gwiazda przyznała, że opanowanie materiału było nie lada wyzwaniem. „W dniu, w którym skończyłam uczyć się ostatniego numeru, rozpłakałam się. Poczułam się jak prawdziwy muzyk, jakby to właśnie było moje miejsce. Czułam się, jakbym umieściła własną flagę na szczycie góry. Bo to była cholerna góra” – wyjawiła aktorka. 

Kilka miesięcy temu okazało się, że powstanie inny film biograficzny o Mitchell, z inną obsadą, którego reżyserią zajmie się Cameron Crowe. „Podobno wielu ludzi kontaktowało się z nim i pytało: »Stary, co ty wyprawiasz?!«. Nie wiem, co odpowiedział, ale z tego, co mi wiadomo, w jego obrazie są dwie wersje Joni – najpierw widzimy ją bardzo młodą, a potem starszą” – zdradziła Seyfried. 

Akcja obrazu w istocie ma rozgrywać się na dwóch płaszczyznach czasowych. W lutym dowiedzieliśmy się, że w dojrzałą Mitchell wcieli się Meryl Streep. Nie wiadomo na razie, kto zagra młodsze wcielenie legendarnej artystki. Rozmowy w sprawie występu prowadzi obecnie znana m.in. z horroru „The Witch” i serialu „Gambit królowej” Anya Taylor-Joy. Zdjęcia mają ruszyć pod koniec tego roku. Data premiery nie została jeszcze ujawniona. (PAP Life)