- To książka o odwadze cywilnej, z uniwersalnym przesłaniem. Od lat 60. właściwie przez cały XX wiek była czymś w rodzaju świeckiej Biblii – powiedział PAP literaturoznawca, prof. Ryszard Koziołek.
„Drozdy nie robią nam nic złego, tworzą jedynie muzykę, która cieszy nasze uszy. Nie wyjadają nam plonów z ogrodu, nie gniazdują w zebranej kukurydzy, nie robią absolutnie nic poza jedną rzeczą: śpiewają nam z głębi serca. I dlatego zabić drozda to grzech” – czytamy w „Zabić drozda”, powieści autorstwa Harper Lee. To metaforyczne przesłanie wydaje się najlepiej odzwierciedlać sens powieści, która na stałe weszła do kanonu światowej literatury.
Zdaniem literaturoznawcy, prof. Ryszarda Koziołka, rektora Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, „ważność tej powieści polega na tym, że nie pokazuje dobra książkowego, tylko wcielone w określone zachowania i gesty człowieka. Wbrew pozorom ta powieść jest skomplikowana. Z perspektywy literackiej ogromną zasługę odegrała tutaj narracja” – ocenił w rozmowie z PAP.
Prof. Koziołek podkreśla, że to „książka o odwadze cywilnej, z bardzo uniwersalnym przesłaniem”. „W pewnym momencie pada niezwykle ważne zdanie - «Ludzkie sumienie jest jedną z tych rzeczy, które nie poddają się decyzjom większości» i to jest chyba kwestia kluczowa” – powiedział PAP.
„Ta książka co innego znaczy dla czytelników poza Ameryką, a co innego dla samych Amerykanów, gdzie przez dekady – od lat 60-tych właściwie przez cały XX wiek była czymś w rodzaju świeckiej Biblii. Ilustrowała co to znaczy być prawym, mieć szacunek do prawa – instytucji, która właściwie jest najważniejszym klejem amerykańskiego społeczeństwa. Pewnie dlatego w kulturze amerykańskiej obserwujemy tak dużą popularność dramatów sądowych, fabuł, które mówią o ładzie prawnym i moralnym. W tym szerokim dyskursie prawa i to prawa opowiadanego przez kulturę popularną «Zabić drozda» pełni rolę fundamentalną” – podsumował literaturoznawca.
Nelle Harper Lee, bo tak brzmią pełne imiona i nazwisko autorki, urodziła się 28 kwietnia 1926 r. w niewielkiej miejscowości Monroeville w stanie Alabama. Jej ojcem był Amasa Coleman Lee – wzięty prawnik, który słynął ze społecznej wrażliwości i poczucia obywatelskiego obowiązku. To właśnie on miał być pierwowzorem postaci Atticusa Fincha z jej późniejszej powieści. Co ciekawe Amas Coleman Lee był spokrewniony z generałem Robertem Edwardem Lee – w późniejszej fazie wojny secesyjnej głównodowodzącym wojsk Konfederackich.
Amasa miał nadzieję, że jego najmłodsza córka – Nelle Harper - pójdzie w ślady swojej starszej siostry Alice i razem z nim będą praktykować prawo, a on zmieni nazwę swojej firmy na „A.C. Lee i córki”. Nigdy jednak do tego nie doszło. Nelle, choć podjęła studia prawnicze, to zdecydowanie bardziej pociągało ją pisanie – jeszcze w czasie studiów została redaktorem uniwersyteckiego magazynu „Rammer Jammer”. Na ostatnim roku w ramach wymiany studenckiej trafiła na Oxford. Po powrocie zdecydowała, że rzuci studia i zostanie pisarką. W tym celu wyjechała do Nowego Jorku. Tam początkowo pracowała w księgarni, później jako urzędnik rezerwacji Eastern Air Lines.
W Nowym Jorku mieszkał jej przyjaciel z dzieciństwa – Truman Capote – pierwowzór postaci Dilla Harrisa z „Zabić drozda”. Z czasem drogi Nelle i uwielbianego w Nowym Jorku w latach 60. i 70 autora „Śniadania u Tiffany'ego” rozeszły się. „Przez ponad 20 lat pielęgnował w sobie zazdrość” – żaliła się Lee. „Byłam jego najstarszym przyjacielem i zrobiłam coś, czego Truman nie mógł mi wybaczyć: napisałam powieść, która się sprzedała” – napisała w liście do swojego przyjaciela Wayne’a Flynta, autora książki „Mockingbird Songs: My Friendship with Harper Lee”.
Zanim jednak do tego doszło, Lee pisywała nocami na biurku zrobionym z drzwi. Kiedy pokazała je Maurice’owi Cainowi – agentowi literackiemu z wydawnictwa McIntosh & Otis, ten doradził jej, by spróbowała napisać pełnowymiarową powieść. Dwa miesiące później Nelle dostarczyła mu pierwsze materiały, z których wkrótce powstał jej literacki debiut.
„W swojej pierwszej powieści Harper Lee pisze z subtelną czułością, poczuciem humoru i głębokim zrozumieniem życia rodzinnego w małym miasteczku w Alabamie… W Macomb nie brakuje ekscentryków i złoczyńców, ale panna Lee nie próbowała zaspokajać obecnego popytu na makabryczne, groteskowe opowieści o południowej deprawacji” – recenzował w „The New York Times”. Frank H. Lyell.
Wydana w 1960 r. powieść szybko stała się bestsellerem, uhonorowanym rok później nagrodą Pulitzera. „Oto pisarka, która potwierdza, że powieść to forma przekraczająca granice czasu i miejsca. Oryginalne postacie panny Lee to ludzie, których warto polubić w tej znakomitej debiutanckiej powieści świeżej pisarki, mającej coś ważnego do powiedzenia, zarówno na Południu, jak i na Północy” – ocenił Herbert Mitgang z tygodnika „Time”.
„Dialogi jej odświeżająco zróżnicowanych bohaterów nieustannie zachwycają autentycznością i zręcznym odkrywaniem osobowości. Wydarzenia łączące rodzinę Finchów z procesem sądowym Ewell-Robinsonów rozwijają się spokojnie i logicznie, spajając fabułę i nadając dramatyczny charakter rozsądnemu apelowi autorki o porozumienie międzyrasowe… Stwierdzenie, że ta znakomita książka pani Lee mogłaby stać się podstawą doskonałego filmu, nie umniejsza jej wartości” – podsumował Lyell.
Na fali popularności powieści, w 1962 r., powstał film o tym samym tytule z Gregorym Peckiem w roli głównej. „Czułem, że mogę wejść w buty Atticusa bez udawania, że mógłbym być nim” – wyznał Peck. Aktor, przygotowując się do roli, odwiedził rodzinne miasto autorki powieści i poznał jej ojca. „Ten film był dziełem sztuki i nikt inny nie mógłby zagrać tej roli” – powiedziała Harper dziennikarzowi Michaelowi Freedlandowi.
„Zabić drozda”, to opowieść o życiu mieszkańców małego amerykańskiego miasteczka w Alabamie lat 30. XX wieku. Głównymi bohaterami są tu dzieci – Smyk, jej brat Jem i towarzysz zabaw Dill oraz Atticus – ojciec Smyka i Jema. Atticus jest adwokatem, który, wbrew oczekiwaniom białych mieszkańców miasta, podejmuje się obrony czarnoskórego chłopca oskarżonego o zgwałcenie białej dziewczyny. Od początku jasne jest, że chłopak jest niewinny. Pełna uprzedzeń biała społeczność Maycomb, woli jednak wierzyć kłamstwom dziewczyny i jej ojca.
„Cała magia i prawda, które w obiektywnej relacji z życia małego miasteczka mogłyby wydawać się zwodnicze lub przesadzone, pięknie ujawniają się w nowej, debiutanckiej powieści zatytułowanej «Zabić drozda». (...) Bohaterowie panny Lee to postacie, które warto polubić w tej udanej debiutanckiej powieści świeżej pisarki, mającej coś ważnego do powiedzenia, zarówno na południu, jak i na północy” – oceniono w „The Los Angeles Times”. Pisarka nie czuła się dobrze ze swoją sławą. Powoli zaczęła wycofywać się z życia publicznego, by przez następne dziesięciolecia żyć na uboczu. Odmawiała wywiadów, a czytelnicy daremnie czekali na jej kolejne książki. Jedną z nielicznych osób, które przeprowadziły z nią wywiad był Michael Freedland.
„Rozmawialiśmy swobodnie i nieformalnie. Spodziewałem się kogoś, kto już wtedy cieszył się ogromną renomą: kobiety o surowym wyglądzie, która miała bezkompromisowe poglądy na sprawy, które uważała za ważne. Zamiast tego przywitała mnie atrakcyjna brunetka po pięćdziesiątce, która mówiła z równie atrakcyjnym południowym akcentem i chętnie opowiadała o ciekawostkach związanych z kręceniem filmów oraz o naszym wspólnym przyjacielu” – wspominał w „The Guardian”. Przyjacielem tym był Gregory Peck – osoba, którą Lee darzyła nie tylko sympatią, ale i dużym szacunkiem.
W lipcu 2015 r. opublikowana została jej kolejna książka – „Idź, postaw wartownika”. Powstała znacznie wcześniej powieść to fabularna kontynuacja „Zabić drozda”. Główna bohaterka jest o 20 lat starsza.
„W jednym z listów z 1992 roku Lee przedstawia młodszej pisarce, JoBeth McDaniel, krótką historię niedostatku lat 30. XX wieku, rosnącego dobrobytu po II wojnie światowej, a następnie reakcji białych mieszkańców Południa, gdy czarni sąsiedzi domagali się równego traktowania. «Wielu chrześcijan po raz pierwszy stanęło przed wyzwaniem bycia chrześcijanami» – napisała Lee, dodając: «To, co rozdzierało serce, to odkrycie, że ludzie, których kochaliśmy – przyjaciele, krewni, sąsiedzi – o których uważaliśmy, że są cywilizowani, żywili najbardziej okrutne uczucia»” - czytamy w „The New York Times”.
Z czasem coraz bardziej nasilały się kłopoty zdrowotne Lee. Pisarka dostała wylewu krwi do mózgu. Miała osłabiony wzrok i słuch. Ostatnie lata spędziła w domu opieki w Monroeville. Zmarła we śnie 19 lutego 2016 r. Miała 89 lat.
„Była po prostu wspaniałą gawędziarką” – wspominała w 2025 r. jej siostrzenica Molly Lee. „Historie, które mi opowiadała, były zmyślone, ale wszystkie zaczynały się mniej więcej tak: «Była ciemna i burzowa noc»… Wydawało mi się, że zawsze rozgrywały się na wrzosowisku, a ona po prostu zabierała mnie w ciemność” – powiedziała w rozmowie z BBC.
Mateusz Wyderka