Informacje

"13 wojen i jedna" - Miller o traumie obserwowania wojny

Dodano:

Traumę związaną z obserwowaniem wojny i to, jak taka sytuacja wpływa na psychikę człowieka, opisuje fotoreporter Krzysztof Miller w książce "13 wojen i jedna", która właśnie trafiła do księgarń.

Krzysztof Miller jest fotoreporterem od 25 lat. Fotografował obrady Okrągłego Stołu, od 1989 roku pracuje dla "Gazety Wyborczej". Był świadkiem najważniejszych konfliktów zbrojnych XX wieku, jeździł do Afganistanu, Czeczenii, Gruzji, Kongo, uczestniczył w wielu rewolucjach, m.in. w Rumunii i Czechosłowacji.

Pierwszy raz skonfrontował się ze śmiercią w 1989 roku w Rumunii. Kula snajpera trafiła w głowę aktora, który wchodził do budynku telewizji w Bukareszcie aby czytać komunikaty. "To była pierwsza śmierć, którą fotografowałem. (..) Byłem chyba tym ciałem przerażony. Trochę rozdygotany. (...) Traumę odłożyłem na przyszłość. Chciałem być absolutnym profesjonalistą. Fotografowałem w poczuciu obowiązku. Konieczności dania świadectwa" - wspomina Miller.

Rewolucja w Rumunii okazała się jednak mało dramatyczna, w porównaniu z tym, czego świadkiem Miller, z racji wykonywanej pracy, musiał być później. W Gruzji widział, jak zamaskowani żołnierze rozstrzeliwują przypadkowych cywilów, w czeczeńskim Groznym znalazł się pod ostrzałem rosyjskiej artylerii, w Kongo fotografował umierających z głodu ludzi w obozach tymczasowych, w Afganistanie - ofiary min przeciwpiechotnych.

Miller wykonał niezliczoną liczbę zdjęć obrazów, które dla nieprzygotowanego odbiorcy są nie do zniesienia. "Chyba byłem zbyt czupurny i arogancki wobec tego, co wydarzało się tam. Tam, gdzie jeździłem i co obserwowałem przez szkło mojego aparatu. Przy byle wywiadzie mówiłem: Czuję się z moimi wojenno-fotgraficznymi przeżyciami OK. Nie dobrze, lecz OK" - pisze fotoreporter. Ale przyszedł czas, gdy okropności, których był świadkiem, zaczęły zajmować w jego myślach coraz więcej miejsca. Pojawiła się depresja.

"Na początku myślałem, że mój sportowy organizm jakoś sobie z moją głową poradzi. Że przezwycięży mój chwilowy kryzys" - wspomina Miller. Ale na depresję fotoreportera nałożył się kryzys w branży i Miller zaczął coraz więcej czasu spędzać na bujanym fotelu, a przed jego oczami przesuwały się wspomnienia najpotworniejszych chwil z wojen, których był świadkiem.

Komendant Massud rozerwany bombą, przewodnik i tłumacz Dżamal Salam, któremu Al Kaida poderżnęła gardło, jego brat, którego trafiła amerykańska rakieta, zagłodzone kongijskie dzieci stały się codziennymi bohaterami rozmyślań fotoreportera na bujanym fotelu. "Bujają się duchy innych, których nazwisk już nie pamiętam albo których nigdy nie poznałem. Którzy ugrzęźli w mojej pamięci, jak w bagnie. (...) Kotary szczelnie zasłonięte, żeby żaden snajper z Bukaresztu roku 1989 mnie nie dojrzał. Nie wychodziłem na ulicę, żeby ostrzał rosyjskiego moździerza mnie nie dopadł. Nie kupowałem jedzenia, żeby głodni Hutu z Konga mi go nie zaiwanili. (...) Aż moi znajomi zrozumieli, że muszę pójść po radę po fachowca od głowy" - wspomina Miller swój stan sprzed dwu lat.

Fotoreporter trafił do kliniki stresu bojowego przy Wojskowym Instytucie Medycznym. "Wspominam tamten czas ambiwalentnie. To znaczy jest OK. Pomogło. Stabilizatory emocjonalne, jak eufemistycznie nazywa się psychotropy, pomogły. Indywidualne i grupowe sesje psychologiczne, na których mogłem się wygadać, ale przede wszystkim posłuchać tych, którzy z podobnych przeżyć wygadać się chcieli, pomogły. Powoli. Krok za krokiem. Wychodziłem z czarnej psychicznej dziury na prostą. Wróciłem do życia. (...) Ta książka nie będzie miała zakończenia. Pisałem o wojnach, które obserwowałem, ale wojny toczą się nadal. Nowe lub stare. (...) To chyba ostatnia moja wojna. Wojna ze sobą. Wojna ze wspomnieniami, które - pisząc - musiałem jeszcze raz ożywić" - kończy Miller swoje wspomnienia.

"13 wojen i jedna" to kolejna książka o konsekwencjach pracy korespondenta wojennego, jak ukazała się w Polsce w ciągu ostatnich miesięcy. W "Miłości z kamienia" Grażyna Jagielska opowiada o latach, gdy jej najważniejszym zajęciem było czekanie przy telefonie na informację czy jej mąż - korespondent wojenny Wojciech Jagielski - jeszcze żyje. "To opowieść o niszczącej sile pasji dziennikarskiej" - mówił Wojciech Jagielski o "Miłości z Kamienia". Po 20 latach życia w ciągłym niepokoju o najbliższą osobę Grażyna Jagielska trafiła do tego samego szpitala, gdzie leczył się Krzysztof Miller, z objawami stresu bojowego. Po raz pierwszy w małżeństwie Jagielskich zdarzyło się, że to on czeka na żonę, która wiele czasu spędza lecząc się w szpitalach. Wojciech Jagielski zrezygnował z kariery korespondenta wojennego. Pracuje obecnie w Polskiej Agencji Prasowej.

Książki "13 wojen i jedna" oraz "Miłość z kamienia" opublikowało wydawnictwo Znak.

  • 18:37 Nino Rota Guido e Luisa Nostalgico Swing
  • 18:43 Franz Schubert Symfonia C-dur (3)
  • 18:54 Édith Piaf, Charles Dumont Non, Je Ne Regrette Rien
  • zobacz cały repertuar »
  • Notowanie: 266, niedziela, 20 stycznia 2019
  • 1
    Marcin Masecki / Joanna Kulig
    Zimna wojna
    Dwa serduszka
  • 2
    Michał Lorenc
    Psy
    Kołysanka
  • 3
    Kortez
    Kamerdyner
    Stare drzewa
  • Zobacz całe notowanie »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Polityka Cookies. Prywatność. Copyright © 2019 RMF Classic