Nazwisko laureata Nagrody im. Kazimierza Kutza ogłoszono w poniedziałek wieczorem podczas gali w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Wyróżnienie zostało przyznane już po raz szósty, w dniu 97. urodzin zmarłego w 2018 r. patrona nagrody.
W tym roku, w piątce nominowanych, poza Smarzowskim, byli: aktorka i pisarka Monika Braun, poeta i animator dialogu międzykulturowego Krzysztof Czyżewski, historyk Ryszard Kaczmarek, oraz duet scenografów Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński.
Laureat otrzymał 50 tys. zł oraz odlaną z brązu statuetkę wykonaną przez Ksawerego Kaliskiego według pomysłu śląskiego artysty Erwina Sówki.
- Mamy dużo luster, w których się odbijamy. Najważniejsze może jest to w łazience. Nagrody są jednym z luster. Publiczność czy dopisze, czy nie dopisze, to też jest takie lustro. Dla mnie najważniejszym lustrem chyba w mojej pracy jest czas, czyli minimum dekada, żeby po 10 latach powiedzieć, czy to co zostało zrobione, się jeszcze broni, czy już się nie broni - powiedział powiedział PAP po gali rozdania nagród Smarzowski.
- Jestem w tym miejscu zawodowo, w którym jestem, dlatego że widziałem Kazimierza Kucza dwa razy. Raz dostałem z jego rąk nagrodę Konrada. To jest ważne, dlatego że to była jedna z pierwszych moich nagród. Ja sobie wtedy z tego jeszcze nie zdawałem sprawy, ale ja przestałem być anonimowy dla różnych decydentów i tak chyba też zdobyłem pieniądze na był pierwszy film - wyjaśnił.
Wspominał, że po raz drugi spotkali się w momencie, gdy Kutz przeczytał scenariusz filmu „Wesele”. Po lekturze miał przekazać producentom Smarzowskiego swoją opinię — dając do zrozumienia, że projekt jest w porządku i że można go realizować. Ta aprobata ze strony uznanego reżysera była dla Smarzowskiego ważnym sygnałem wsparcia i potwierdzeniem, że obrana droga twórcza ma sens.
Dyrektor Teatr Śląskiego Robert Talarczyk zwrócił uwagę, że nagroda honoruje artystę, którego twórczość nie pozwala na obojętność. Sam Kazimierz Kutz mawiał, że sztuka musi „uwierać”.
- Nagroda trafia dziś w ręce człowieka, który nie boi się dotykać ran i ich rozdrapywać. Który udowodnił, że kino może być sumieniem wspólnoty. Który swoją postawą pokazuje, że bycie artystą nie jest zawodem – jest odpowiedzialnością. Za bezkompromisowość. Za odwagę w przełamywaniu tabu. Za konsekwencję w budowaniu własnego języka. Za to, że nie pozwala nam spać spokojnie. Za to, że zmusza nas do patrzenia, choć wolelibyśmy odwrócić wzrok - argumentował.
Podczas gali wręczono także honorowe wyróżnienie „Ambasador Śląska” - przyznawane osobom, które w wyjątkowy sposób przyczyniają się do promowania regionu i jego kultury. W tym roku otrzymali je Alojzy Lysko oraz Grażyna Bułka.
- Są rozpoznawalnymi od lat twarzami marki, której na imię Górny Śląsk, przyczyniając się jak mało kto do tworzenia niepowtarzalnej aury wokół niej, dbając o jej kulturowe dziedzictwo, z językiem śląskim na czele - mówił w laudacji Andrzej Gwóźdź.
Smarzowski jest absolwentem Wydziału Operatorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Zajął się jednak reżyserią, a swój warsztat filmowy szkolił kręcąc reklamy i teledyski. Jego pierwszym dużym sukcesem było otrzymanie Fryderyka – najważniejszej polskiej nagrody muzycznej – za teledysk do piosenki Myslovitz „To nie był film”.
Jego pierwszym filmem pełnometrażowym była „Małżowina” w 1998 roku. Przełomem okazał się jednak następny film, czyli słynne „Wesele” (2004), będące gorzkim portretem polskiego społeczeństwa.
Następne jego produkcje biły rekordy box office’u, zdobywając uznanie zarówno szerokiej publiczności, jak i krytyków filmowych. Jest autorem takich filmów, jak: „Dom zły” (2009), „Róża” (2011), „Drogówka” (2012), „Pod Mocnym Aniołem” (2014), „Wołyń” (2016) czy „Kler” (2018), za które wielokrotnie otrzymywał najważniejsze polskie nagrody, m.in. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, Orły – nagrody Polskiej Akademii Filmowej czy Paszport „Polityki”.
W opinii krytyków, kino Smarzowskiego to kino autorskie, bardzo spójne i o charakterystycznym stylu – reżyser konsekwentnie dokonuje wiwisekcji polskiego społeczeństwa, przygląda się jego problemom i wytyka przywary. Nie zawsze jest ono łatwe i przyjemne w odbiorze, bo artysta nie ucieka w nim od ukazywania przemocy, brudu i ludzkich słabości.
W listopadzie na ekrany kin wszedł najnowszy film 62-letniego reżysera – „Dom dobry” o problemie przemocy domowej.
Smarzowski w 2014 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a także Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej.
Nagroda im. Kutza promuje artystów, którzy łączą działalność artystyczną ze społecznym zaangażowaniem, prezentując postawę bliską jej patronowi, dotyczy działalności prowadzonej w nieodległej przeszłości.
Dotychczasowymi laureatami byli: Anna Dymna (2021), Szczepan Twardoch (2022), Maja Kleczewska (2023), Agnieszka Holland (2024) oraz Adam Michnik (2025). Honorowy tytuł Ambasadora Śląska otrzymali m.in. Tadeusz Sławek (2022), Jerzy Buzek (2023), Jan Olbrycht (2024) i Joanna Wnuk-Nazarowa (2025).
Nagrodę im. Kazimierza Kutza ustanowiono w 2020 roku z inicjatywy prezydenta Katowic Marcina Krupy, rektora Uniwersytetu Śląskiego Ryszarda Koziołka i dyrektora Teatru Śląskiego Roberta Talarczyka. Po raz pierwszy została wręczona 16 lutego 2021 roku.
Kazimierz Kutz był reżyserem, scenarzystą, publicystą, pisarzem i politykiem. Na Śląsku jest pamiętany jako artysta i promotor spraw regionu, twórca śląskiej trylogii - „Sól ziemi czarnej” (1969), „Perła w koronie” (1971) i „Paciorki jednego różańca” (1979). Zmarły 18 grudnia 2018 r. artysta spoczywa na cmentarzu przy ulicy Sienkiewicza w Katowicach.