1 stycznia ciekawość fanów „Stranger Things” została wreszcie zaspokojona – na Netfliksie pojawił się wówczas 8., ostatni odcinek serialu, który zwieńczył emitowaną od niespełna dekady opowieść o nastoletnich mieszkańcach fikcyjnego Hawkins. Choć opinie na temat sposobu, w jaki poprowadzono fabułę wyczekiwanego finału produkcji są podzielone, twórcy bez wątpienia odnieśli komercyjny sukces – zakończenie „Stranger Things” przyciągnęło przed ekrany tłumy widzów, a sam serial uplasował się w czołówce najchętniej oglądanych produkcji w historii Netfliksa.
O kulisach powstania finałowego sezonu serii opowiada dokument „One Last Adventure: The Making of Stranger Things 5”, który właśnie trafił do katalogu streamingowego giganta. Określenie realizacji wspomnianego finału mianem chaotycznej byłoby sporym niedopowiedzeniem – okazuje się bowiem, że ekipa musiała rozpocząć zdjęcia do ostatniego odcinka, zanim ukończono scenariusz. „Kręcimy ósmy odcinek, który nie jest jeszcze w pełni napisany. Więc nie do końca wiemy, co się dzieje” – zdradziła asystentka produkcji Montana Maniscalco podczas pracy na planie, co zaprezentowano w materiale archiwalnym.
Podobną dezorientację odczuwał jeden z showrunnerów serialu, Matt Duffer. „Nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem. Nie podoba mi się to. Zupełnie mi się to nie podoba” – stwierdził wprost. W nieco bardziej formalnym wywiadzie przeprowadzonym na potrzeby dokumentu współtwórca „Stranger Things” ujawnił przyczyny takiego stanu rzeczy. „Przy ósmym odcinku Netflix nieustannie dawał nam popalić. To były najtrudniejsze warunki pracy nad scenariuszem, w jakich kiedykolwiek się znaleźliśmy. Presja była ogromna – zarówno w kontekście jakości scenariusza, jak i szumu, który towarzyszył finałowi. Nigdy nie pracowaliśmy tak długo nad pojedynczym odcinkiem” – zaznaczył Duffer. (PAP Life)