630 milionów dolarów zarobione w kinach na całym świecie przez „F1: Film” sprawiło, że produkcja została najbardziej dochodowym sportowym filmem wszech czasów. Dzieło z Bradem Pittem pobiło kilka innych rekordów kasowych, stając się też najbardziej kasowym filmem w karierze zdobywcy Oscara za rolę w „Pewnego razu… w Hollywood”. O popularności filmu świadczą również wysokie oceny widzów i krytyków na portalu Rotten Tomatoes.
Powstanie kolejnej części „F1: Film” nie zostało oficjalnie potwierdzone przez Apple, jednak legendarny producent Jerry Bruckheimer w ostatnim wywiadzie zdradził coś jeszcze. „Pracujemy nad sequelem” – powiedział w rozmowie ze stacją BBC. Nie zdradził jednak żadnych dodatkowych informacji na temat kontynuacji, w którą „oczywiście”, że będzie zaangażowany.
„Zaskoczyła mnie nominacja do Oscara dla tego filmu. Długa droga prowadziła do jego powstania, bo musieliśmy przetrwać kilka strajków. Finalnie jednak produkcja zapewniła rozrywkę widzom na całym świecie. Nigdy wcześniej nie pracowałem z Bradem Pittem, a teraz mogę potwierdzić, że to niezła jazda pracować z Braddem Pittem” – dodaje Bruckheimer.
Powstaniu kontynuacji „F1: Film” sprzyja też i to, że kolejny sezon wyścigów Formuły 1 będzie w Stanach Zjednoczonych pokazywany na platformie Apple TV+, a nie jak do tej pory w stacji ESPN. Streamer postara się więc o to, aby były one jedną z największych atrakcji w jego ofercie, czemu z pewnością posłuży kolejny film rozgrywający się w świecie najlepszych kierowców wyścigowych.
A takim jest główny bohater filmu Kosinskiego grany przez Pitta. Choć dawno za sobą ma swoją karierę w F1, daje się namówić do dołączenia do drużyny swojego starego znajomego. Aktualnie zajmuje ona ostatnią pozycję w stawce, ale w jej barwach jeździ utalentowany, młody kierowca, któremu przydałaby się pomoc starego wygi, choć on sam nie jest do tego przekonany. (PAP Life)