Serialowa wersja „Harry’ego Pottera” to niewątpliwie jeden z najambitniejszych projektów stacji HBO. Produkcja ma składać się z 7 sezonów, których kręcenie może zająć najbliższą dekadę. Kultowa saga J.K. Rowling opowiadająca o przygodach młodych czarodziejów z Hogwartu ponad ćwierć wieku temu doczekała się filmowej adaptacji, która rozkochała w sobie miliony widzów. I odniosła ogromny finansowy sukces, zarobiwszy na świecie ponad 7,7 mld dolarów.
W nadchodzącej ekranizacji słynnego książkowego cyklu Daniela Radcliffe’a, Emmę Watson i Ruperta Grinta zastąpią młodzi debiutanci. Tytułowego czarodzieja zagra Dominic McLaughlin, a jego przyjaciół, Hermionę Granger i Rona Weasleya – Arabella Stanton oraz Alastair Stout. U ich boku wystąpią m.in. John Lithgow jako Albus Dumbledore, Janet McTeer wcielająca się w Minervę McGonagall i Nick Frost, któremu przypadła w udziale rola Rubeusa Hagrida. Nowym Severusem Snape’em został zaś Paapa Essiedu.
Nadal nie wiadomo jednak, kto sportretuje Lorda Voldemorta, potężnego czarnoksiężnika i arcywroga Harry’ego Pottera. Ralph Fiennes, który jako Czarny Pan stworzył przed laty niezapomnianą kreację, potwierdził to, czego wielu odbiorców już się spodziewało: w nowej adaptacji nie powtórzy on swojej roli. „Pamiętam, że pytano mnie o to po nakręceniu całej filmowej serii. Odparłem: »Tak, bardzo chętnie«”. Ale nic się nie wydarzyło. Myślę, że ten statek już odpłynął” – wyjawił aktor, goszcząc w programie „The Claudia Winkleman Show”.
Zdobywca nagrody BAFTA ujawnił przy tym, że ma swojego faworyta – a właściwie faworytkę. „Tilda Swinton była gdzieś wymieniana jako jedna z kandydatek. I myślę, że byłaby niesamowita” – zdradził Fiennes. Dla wyróżniającej się androgyniczną urodą aktorki nie byłby to pierwszy raz, kiedy zagrała męską rolę – dość wspomnieć takie tytuły, jak „Orlando”, „Constantine” czy „Suspiria”. Przywdzianie szat Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać też nie byłoby dlań nowością – na przestrzeni lat Swinton wielokrotnie wcielała się w postaci o nadprzyrodzonych mocach. W „Opowieściach z Narni” zagrała Białą Czarownicę, a w „Doktorze Strange’u” – mistrzynię magii znaną jako Starożytna.
Wiemy natomiast, kto z całą pewnością nie przyjmie propozycji sportretowania Lorda Voldemorta. Mowa o wymienianym przez wielbicieli prozy J.K. Rowling jako jeden z wymarzonych odtwórców tej roli Cillianie Murphym. Gwiazdor „Oppenheimera” stanowczo zaprzeczył plotkom o jego angażu w udzielonym w lutym wywiadzie dla „The Times”. „Zdecydowanie go nie zagram. Czy możecie zrobić z tego nagłówek?” – stwierdził wówczas zdobywca Oscara. (PAP Life)