Leonardo DiCaprio martwi się o przyszłość kin

Gwiazdor wybranego najlepszym filmem roku podczas niedzielnej gali rozdania nagród Critics Choice komediodramatu „Jedna bitwa po drugiej” Leonardo DiCaprio nie kryje zmartwienia przyszłością kina. Obawia się, że już wkrótce mogą stać się czymś niszowym. Na podobieństwo klubów jazzowych odwiedzanych tylko przez pasjonatów.

Leonardo DiCaprio martwi się o przyszłość kin
Leonardo DiCaprio /CAROLINE BREHMAN / PAP/EPA

„Zmienia się to wszystko z ogromną prędkością. Na naszych oczach rozgrywa się zmiana. Najpierw z kin zniknęły filmy dokumentalne. Teraz dramaty pojawiają się w nich tylko na chwilę, a widzowie czekają, aż zobaczą je na streamingu. Sam nie wiem, czy ludzie mają jeszcze apetyt na kino. Bez tego może się ono zamienić w coś niszowego niczym kluby jazzowe. Mam tylko nadzieję na to, że wizjonerzy dostaną szansę na tworzenie unikalnych rzeczy, które w przyszłości będzie można zobaczyć w kinach” – zastanawia się nad kondycją kina DiCaprio w rozmowie z gazetą „The Times of London”. 

DiCaprio to pasjonat kina i jego wielki obrońca. Niedawno wypowiedział się krytycznie na temat sztucznej inteligencji, której jego zdaniem brak człowieczeństwa, by tworzyć naprawdę wartościowe rzeczy. A ocenił, że sztukę może tworzyć jedynie człowiek. 

Ostatni film z udziałem DiCaprio, „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona, to jeden z kandydatów do wyróżnień w trwającym właśnie sezonie nagród. W miniony weekend produkcja triumfowała podczas ceremonii rozdania nagród Critics Choice, gdzie otrzymała nagrodę dla najlepszego filmu 2025 roku, a także za najlepszą reżyserię i scenariusz adaptowany. Sam DiCaprio musiał uznać wyższość Timothee Chalameta, który został nagrodzony za rolę w „Wielkim Martym”. 

Leonardo DiCaprio miał osobiście odebrać nagrodę za występ w filmie Paula Thomasa Andersona podczas sobotniej gali Festiwalu Filmowego Palm Springs International. Nie udało mu się tam jednak dotrzeć z wyspy Saint-Barthelemy, gdzie odpoczywa. Powodem był zakaz lotów ogłoszony w wyniku zbrojnej interwencji w Wenezueli. (PAP Life)