„Zmienia się to wszystko z ogromną prędkością. Na naszych oczach rozgrywa się zmiana. Najpierw z kin zniknęły filmy dokumentalne. Teraz dramaty pojawiają się w nich tylko na chwilę, a widzowie czekają, aż zobaczą je na streamingu. Sam nie wiem, czy ludzie mają jeszcze apetyt na kino. Bez tego może się ono zamienić w coś niszowego niczym kluby jazzowe. Mam tylko nadzieję na to, że wizjonerzy dostaną szansę na tworzenie unikalnych rzeczy, które w przyszłości będzie można zobaczyć w kinach” – zastanawia się nad kondycją kina DiCaprio w rozmowie z gazetą „The Times of London”.
DiCaprio to pasjonat kina i jego wielki obrońca. Niedawno wypowiedział się krytycznie na temat sztucznej inteligencji, której jego zdaniem brak człowieczeństwa, by tworzyć naprawdę wartościowe rzeczy. A ocenił, że sztukę może tworzyć jedynie człowiek.
Ostatni film z udziałem DiCaprio, „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona, to jeden z kandydatów do wyróżnień w trwającym właśnie sezonie nagród. W miniony weekend produkcja triumfowała podczas ceremonii rozdania nagród Critics Choice, gdzie otrzymała nagrodę dla najlepszego filmu 2025 roku, a także za najlepszą reżyserię i scenariusz adaptowany. Sam DiCaprio musiał uznać wyższość Timothee Chalameta, który został nagrodzony za rolę w „Wielkim Martym”.
Leonardo DiCaprio miał osobiście odebrać nagrodę za występ w filmie Paula Thomasa Andersona podczas sobotniej gali Festiwalu Filmowego Palm Springs International. Nie udało mu się tam jednak dotrzeć z wyspy Saint-Barthelemy, gdzie odpoczywa. Powodem był zakaz lotów ogłoszony w wyniku zbrojnej interwencji w Wenezueli. (PAP Life)