Amanda Seyfried opowiedziała o walce z zaburzeniem psychicznym

Gwiazda takich produkcji, jak „Wredne dziewczyny”, „Mamma Mia!” czy „Pomoc domowa”, w najnowszym wywiadzie ujawniła, że wciąż przyjmuje leki na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, którego ostrą postać zdiagnozowano u niej w wieku 19 lat. Amanda Seyfried przyznała, że walka z chorobą miała pozytywny aspekt. „Nigdy nie weszłam do świata nocnych klubów. Muszę przyznać, że to zasługa mojego zaburzenia” – zaznaczyła aktorka.

Amanda Seyfried opowiedziała o walce z zaburzeniem psychicznym
Amanda Seyfried /JILL CONNELLY /PAP/EPA

Rozmawiając z magazynem „Vogue”, Amanda Seyfried pokusiła się o osobiste wyznanie. Hollywoodzka aktorka, która na początku grudnia obchodziła 40. urodziny, opowiedziała o zmaganiach z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym, nazywanym potocznie nerwicą natręctw. Objawia się ono występowaniem natrętnych myśli oraz potrzebą wielokrotnego wykonywania tych samych czynności. Częstotliwość wspomnianych „kompulsji” nierzadko mocno utrudnia choremu normalne funkcjonowanie, prowadząc do społecznej izolacji i psychicznego cierpienia. 

Gwiazda musicalu „Mamma Mia!” zdradziła, że została zdiagnozowana w wieku 19 lat. Jak sama przyznała, dokuczała jej „ekstremalna” postać schorzenia. „Mieszkałam wtedy w Marina del Rey, kręcąc serial »Trzy na jednego«, a moja mama musiała wziąć urlop w pracy w Pensylwanii, żeby zamieszkać ze mną na miesiąc. Zrobiono mi skany mózgu i wtedy zaczęłam brać leki – które zresztą biorę do dziś każdego wieczoru” – ujawniła zdobywczyni Złotego Globu. I dodała, że walka z chorobą na wczesnym etapie kariery uodporniła ją na niepowodzenia podczas castingów. 

Zdaniem aktorki jej problemy zdrowotne miały jeszcze jeden pozytywny aspekt – uchroniły ją bowiem przed zagrożeniami wynikającymi z imprezowego trybu życia, którego wystrzegała się z uwagi na ryzyko zaostrzenia objawów. „Nadmierne picie alkoholu, branie narkotyków czy zbyt późne powroty do domu mogłyby nasilać dolegliwości. Robiłam więc plany, a potem z nich rezygnowałam. Nigdy nie weszłam do świata nocnych klubów. Muszę przyznać, że to zasługa mojego zaburzenia” – zaznaczyła laureatka nagrody Emmy. 

Sefried to niejedyna gwiazda, która w ostatnim czasie opowiedziała o walce z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym. Borykał się z nim także Eddie Murphy, co wyjawił w poświęconym mu nowym dokumencie Netfliksa „Jestem Eddie”, który miał premierę pod koniec zeszłego roku. „Szedłem do kuchni i sprawdzałem, czy kuchenka jest wyłączona. Wracałem do łóżka i po jakichś pięciu minutach znów musiałem iść sprawdzić, czy gaz jest wyłączony. I tak w kółko. Trwało to może godzinę. Robiłem to każdej nocy” – relacjonował aktor. (PAP Life)