Zarówno Gosling, jak i Shields, są pasjonatami duchów i potworów. Te zainteresowania wspólnie przekuli w muzyczną pasję. Początkowo chcieli stworzyć musical, jednak ostatecznie uznali, że idealnym rozwiązaniem będzie nagranie piosenek w mrocznym klimacie, rodem z horrorów. W 2009 roku duet wydał swój debiutancki album, by na długie lata zniknąć z muzycznego radaru.
Niedawno na swoim instagramowym profilu zespół ogłosił plan powrotu po 17-letniej przerwie. Krótko przed Halloween zapowiedział nową muzykę. Nie doprecyzował jednak, czy chodzi o kolejną płytę, czy na razie skupi się na wydaniu singla. Jak dotąd, w oficjalnych komunikatach prasowych i postach w mediach społecznościowych – w tym u partnerki Goslinga, Evy Mendes – pojawia się po prostu sformułowanie o „nowej muzyce”.
„Kości umarlaka muszą poczekać, by powstać z domu, w którym płaczą cienie... Wszystko zmieni się już 27 października. Kiedy nasze duchy opuszczą ten świat, by zatańczyć z nami o zmierzchu... Czy podasz im dłoń?” - przekazał w tajemniczej zapowiedzi duet.
Zarówno fani, jak i branżowe media, przyjęły tę wiadomość z dużą ekscytacją, przypominając, że debiutancki krążek Dead Man's Bones z 2009 roku był genialnym, choć niszowym albumem z kręgu alternatywnego rocka. Dziennikarze podkreślają, że nikt nie spodziewał się wznowienia projektu po tak długim czasie. Zwłaszcza po tym, jak Gosling stał się jedną z największych gwiazd Hollywood. (PAP Life)