Premiera spektaklu „Julietta” Bohuslava Martinu w Operze Wrocławskiej

Opera „Julietta” Bohuslava Martinu to najnowsza propozycja Opery Wrocławskiej. To dzieło wymyka się prostym interpretacjom i przenosi nas w obszar snu, półsnu, pamięci, pragnienia, czasem wręcz koszmaru – podkreśliła dyrektorka Opery Wrocławskiej Agnieszka Franków-Żelazny. Premiera spektaklu 11 kwietnia.

Premiera spektaklu „Julietta” Bohuslava Martinu w Operze Wrocławskiej

„Julietta” to trzyaktowa opera, której libretto zostało oparte na surrealistycznej sztuce Georges’a Neveux „Juliette ou la Clé des songes”. Sztuka Neveuxa ukazała się drukiem w 1927 r., a w 1930 r. doczekała się inscenizacji. Opera Bohuslava Martinu miała zaś premierę w marcu 1938 r. w Paryżu.

Libretto opowiada historię Michela, młodego paryskiego księgarza, którego w snach nawiedza kobieta o imieniu Julietta. Dyrektorka Opery Wrocławskiej Agnieszka Franków-Żelazny podkreśliła, że „Julietta” to dzieło wymykające się prostym interpretacjom. „Przenosi nas ono w obszar snu, półsnu, pamięci, pragnienia, czasem wręcz koszmaru” – podkreśliła Franków-Żelazny.

Reżyserka spektaklu Barbara Wiśniewska podkreśliła z kolei, że jest to utwór „surrealistyczny bardzo świadomie”, a historia w nim opowiedziana działa „według logiki snu”. Zwróciła przy tym uwagę, że również „teatr jest jak sen: pojawia się, działa intensywnie i znika, zostawiając po sobie obraz, napięcie i ślad”.

Marcin Cecko, dramaturg spektaklu, wskazał zaś na postać Michela, który „nie jest tylko zakochanym mężczyzną, ale kimś, kto żyje w fantazji i bardziej niż samego spełnienia pragnie ruchu ku niemu”. Sam spektakl jest zaś opowieścią o pragnieniu większym od spełnienia - podkreślił dramaturg.

Za kierownictwo muzyczne odpowiada Mirian Khukhunaishvili. Zwrócił on uwagę, że Martinu tworzy muzykę, która opisuje „nie tylko historię, ale też sny, lęki i rozfragmentaryzowanie nowoczesnego życia”.

W rolę Michela wcielił się Leonardo Sánchez, zaś partie Julietty zaśpiewa Agnieszka Adamczak.

PAP