"Zaślepiona " w reżyserii Katarzyny Klimkiewicz

Zaślepiona to brytyjski debiut młodej polskiej reżyserki Katarzyny Klimkiewicz, której wcześniejszy film, krótki metraż Hanoi – Warszawa zdobył w 2010 roku Europejską Nagrodę Filmową

"Zaślepiona" to pełna napięcia historia miłości kobiety w średnim wieku do dużo młodszego studenta z Algierii. Film o  miłości, namiętności, uprzedzeniach i obsesjach.
Frankie, główna bohaterka odnosi sukcesy jako inżynier lotniczy projektując dla wojska bezzałogowe samoloty – drony. Wszystko w jej życiu jest poukładane, do czasu kiedy poznaje dużo młodszego od siebie studenta Kahila. Wzajemna fascynacja przeradza się w namiętny romans.
Frankie i Kahil udaje się pogodzić różnice wieku i stylu życia do czasu, kiedy do drzwi Frankie pukają służby bezpieczeństwa informując ją, że Kahil nie musi być tym, za kogo się podaje. Wplątana w świat podejrzeń i oskarżeń postanawia na własną rękę dowiedzieć się prawdy. Jej obawy i lęki wracają ze zdwojoną siłą. A prawda nie jest taka prosta, jak byśmy chcieli.

ZAŚLEPIONA
Reżyseria
Katarzyna Klimkiewicz
Scenariusz
Naomi Wallace
Bruce McLeod
Caroline Harrington
Producent
Alison Sterling
Zdjęcia
Andrzej Wojciechowski
Montaż
Ewa J Lind
Muzyka
Jon Wygens
Kostiumy
Saffron Webb
Obsada
Helen McCrory – Frankie
Najib Oudhiri – Kahil
Kenneth Cranham – Victor
Tristan Gemmil – Robert
Sherif Eltayeb – Malik


WYWIAD Z KATARZYNĄ KLIMKIEWICZ - REŻYSERKĄ

W jaki sposób zaangażowałaś się w film?
Pokazywałam swój krótki film “Hanoi-Warszawa” w Bristolu na festiwalu Encounters. Dopiero co skończyłam go realizować, był to pierwszy pokaz za granicą. Oraganizatorzy powiedzieli mi, że lokalna producentka chce się ze mną spotkać. Alison Sterling widziała mój film i bardzo jej się podobał. Zadawała mi wiele pytań dotyczących moich planów, ale nie do końca wiedziałam o co jej chodzi. Następnie opowiedziała mi o pomyśle na “Zaślepioną” i zapytała, czy chciałabym go reżyserować. Pomysł wydał mi  się bardzo interesujący, od razu też polubiłam Alison, ale cały czas nie mogłam uwierzyć, że jest to poważna propozycja. Nie chciałam się zbytnio tym ekscytować na wypadek gdyby nic z tego nie wyszło. Powiedziałam, że muszę się zastanowić, przespać z tą myślą. Kiedy następnego dnia spotkałyśmy się znowu powiedziałam tak, oczywiście, że tak.

Co Ci się w tej historii spodobało ?
Zainspirowała mnie przede wszystkim Frankie - główna postać. To silna, przebojowa kobieta, która świetnie sobie radzi w męskim świecie. Jest pewna siebie i nigdy nie odpuszcza. Gdy Alison streszczała mi pomysł, powiedziała, że to historia kobiety, której wyrwano przysłowiowy dywan spod stóp. Nigdy wcześniej nie słyszałam tego sformułowania, ale ten obraz od razu do mnie przemówił, poczułam związane z tym emocje. Podobały mi się te mroczne aspekty, ta niejednoznaczność jej związku z Kahilem, który pojawia się w życiu Frankie znikąd. Ona ulega jego urokowi, zakochuje się, ale im bardziej się angażuje, tym bardziej obawia się, że jego uczucia nie są szczere, zwłaszcza kiedy okazuje się, że Kahil ukrywa przed nią różne fakty ze swojego życia. Mamy więc miłość, w którą wkrada się strach i brak zaufania.
Ponadto czułam, że istnieje interesująca analogia między intymną historią, a szerszym światem polityki. Brak zaufania i strach prowadzą do konfliktu i destrukcji zarówno na poziomie międzyludzkim, jak i globalnym, politycznym. Ta historia pokazuje jak silny wpływ mają na nas i nasze postępowanie globalne konflikty i to, że chcąc, czy nie chcąc jesteśmy ich częścią, a także, jak nasze pochodzenie społeczne, kulturowe i rasowe determinują nasze uczucia. Te tematy zawsze mnie interesowały i w tym filmie mogłam je zbadać poprzez historię miłosną.

W jaki sposób powstawał scenariusz?
Proces pisania trwał bardzo długo. Po raz pierwszy współpracowałam ze scenarzystą. Dotychczas sama pisałam scenariusze, dlatego było to dla mnie coś całkowicie nowego, ciekawego. Taki model pracy okazał się dużym wyzwaniem: musiałam wiedzieć, kiedy dać wolną przestrzeń scenarzyście, a kiedy mocno stać przy swoim zdaniu, jako reżyser. Alison i ja miałyśmy duży udział w pracach nad tekstem. Dla mnie, jako reżysera pracującego w obcym języku ten proces był dość trudny, ale na pewno bardzo inspirujący.

Pracowałaś z uznanymi, doświadczonymi aktorami. Jak się przygotowałaś?
W przypadku „Hanoi – Warszawa” pracowałam z amatorami, bądź młodymi aktorami dopiero po szkole, dlatego praca z nimi nad rolami była bardzo bliska i intensywna. Przede wszystkim musiałam ich oduczyć ich myślenia, że muszą grać. W przypadku profesjonalnych aktorów sytuacja jest zupełnie inna, ponieważ wiedzą doskonale, jak grać, żeby nie wyglądało, że grają. Dlatego też z jednej strony moje zadanie było łatwiejsze, z drugiej jednak o wiele trudniejsze. Przygotowałam się do prób, dużo czytałam a także uczestniczyłam w warsztatach, miałam dobrego nauczyciela, który pomógł mi w przesłuchaniach i w przygotowaniu do prób i pracy na planie. Niemniej jednak praca z tak doświadczoną obsadą była dla mnie dużym wyzwaniem. Często czułam, że aktorzy wiedzą dużo lepiej ode mnie jak robić film. Jednocześnie była to ogromna przygoda. Uwielbiam zagłębiać się w podróż emocjonalną każdej postaci i być świadkiem jej rozwoju. Na początku czułam potrzebę rozmowy i omawiania szczegółów z aktorami, ale w miarę postępu prac zrozumiałam się, że czasami lepiej jest słuchać i mówić jak najmniej.

Dlaczego wybrałaś akurat tych aktorów?
Ponieważ pochodzę z Polski, nie znam tak dobrze angielskich aktorów, nie miałam więc szerokiego  obrazu, kto powinien zagrać w filmie. W pewnym sensie była to zaleta, ponieważ mogłam spojrzeć na nich świeżym okiem, z dystansu. Polegałam na Alison, która rozpoczynała swoją karierę, jako aktorka, stąd też ma świetną orientację na tym polu.

Helen McCory jest w Wielkiej Brytanii uznaną aktorką teatralną. Ma na swoim koncie drugoplanowe role u wybitnych reżyserów, grała m.in. w “Hugo” Scorsese, w “Skyfall”, czy w “Harrym Potterze”. Helen ma w sobie wyjątkową inteligencję i siłę, połączoną z nieprzeciętną wrażliwością. W jednym ujęciu potrafi być łagodna i twarda jednocześnie. To niesamowite. Ponadto jest całkowicie oddana roli, skupiona na chwili, tak więc każda scena jest świeża. W dużej mierze to film Frankie, występuje w każdej scenie, a fabuła rozwija się z jej punktu widzenia. Ta rola została obsadzona jako pierwsza. Gdy Helen była już w zespole, obsadzenie pozostałych ról  było łatwiejsze, ponieważ inni aktorzy bardzo chcieli z nią pracować. Kenneth Cranham gra ojca Frankie, Victora. Alison od początku chciała żeby to on zagrał tę rolę, bo od zawsze była jego wielką fanką.  Mnie bardzo podobały się jego wcześniejsze role. Zarzuciłyśmy więc na niego sieci, co nie było takie trudne. Spodobał mu się scenariusz i chciał pracować z Helen. Jesli chodzi o Kahila, to wiedzieliśmy że w Anglii będzie ciężko znaleźć algierskiego aktora, tak więc dość wcześnie zaplanowaliśmy wyjazd do Paryża, żeby tam zorganizować casting. Naijb jako pierwszy wszedł na przesłuchanie i od razu poczułam, że idealnie nadaje się do roli. Nie odpowiadał dokładnie moim wcześniejszym wyobrażeniom, ale wniósł wyjątkową charyzmę i poczucie tajemniczości. Jako człowiek jest bardzo skryty. Praca z nim była fascynująca i nawet dziś mam wrażenie, że właściwie go nie znam.

Na czym polega przemiana Frankie?
Gdy spotykamy Frankie jest silną przebojową kobietą, która świetnie sobie radzi w męskim świecie. Pracuje jako inżynier lotnictwa, projektuje drony. Jest twarda, zaangażowana i nigdy nie odpuszcza. Spotyka Kahila, młodego przystojnego studenta z Algierii, zakochują się w sobie. Jej uporządkowane życie, które ograniczało się do pracy i kontaktów z ojcem, zaczyna stawać się pasjonujące, ale jednocześnie wkrada się w nie chaos i lęk. Wtedy pukają do jej drzwi służby bezpieczeństwa, które informują ją, że Kahil nie musi być tym za kogo się podaje. Frankie musi zmierzyć się z podejrzeniami i zdecydować, komu może ufać. Ostatecznie musi wybrać, czy słuchać głosu serca czy kierować się umysłem.

Film otwarcie pokazuje seks dojrzałej kobiety z młodszym mężczyzną, jaką rolę odgrywa w filmie erotyzm?
Nie interesowało mnie epatowanie nagością. Każda scena erotyczna w tym filmie, to w gruncie rzeczy scena dialogowa, tylko bez użycia słów. Starałam się podejść do każdej z tych scen w taki sposób, że poprzez seks bohaterowie chcą sobie coś powiedzieć, wyrazić coś, czego się nie da wyrazić inaczej. W tych intymnych sytuacjach nie liczy się skąd pochodzą, czym się zajmują, ile mają lat, są blisko siebie, blisko drugiego człowieka. Poza tym wciąż borykają się z tymi wszystkimi barierami, które narzucają im ich role społeczne.

Opowiedz o ludziach, którzy współtworzyli ten film.
Od naszego pierwszego spotkania polubiłam Alison, która okazała się świetnym współpracownikiem. Przeszłyśmy razem wiele trudnych chwil, ale zawsze miałam uczucie, że mamy taką sama wizję filmu i podobne ambicje. Jeżeli zdarzało się, że Alison nie rozumiała tego co mówię, albo robię, wiedziałam, że muszę włożyć więcej wysiłku i klarowniej precyzować swoje myśli. Byłam pewna, że jeżeli ona tego nie rozumie, nie zrozumie tego nikt. Całkowicie ufam jej analitycznemu umysłowi i wrażliwości artystycznej. Była ja papierek lakmusowy, który odzwierciedlał czy coś działa, czy nie. Od samego początku wiedzieliśmy że Andrzej Wojciechowski będzie robił zdjęcia. Pracowałam z nim wcześniej, świetnie się rozumiemy. Spędziliśmy dużo czasu omawiając fabułę, znaczenie każdej sceny i każdej chwili. Dopiero kiedy uzgodniliśmy główne napięcia zaczęliśmy mówić o obrazach i ujęciach, o tym w jaki sposób wykorzystać kamerę, żeby móc przekazać uczucia bohaterów. Czasami zdarzało się, że omówienie tylko jednej sceny trwało cały dzień. Wspaniale robi się to w domu z kieliszkiem wina, ponieważ ma się czas na przemyślenia i refleksje, obejrzenie zdjęć, czy obrazów. Oczywiście, część z tych stolikowych pomysłów uległa weryfikacji. Ale dzięki temu, że wszystko dokładnie przedyskutowaliśmy bardzo szybko mogliśmy zmienić ustawienia zachowując zasadniczy sens. W przypadku tego filmu było to bardzo ważne, ponieważ niski budżet oznaczał dla nas ograniczenia czasowe, a margines błędu praktycznie nie istniał. Nie mogliśmy improwizować.
Bardzo lubię czuć silny związek z moimi współpracownikami. Wybieram ich podobnie jak aktorów do filmu. Zdaję się w takich sprawach na instynkt. Kiedy po raz pierwszy spotkaliśmy montażystkę Ewę Lind, od razu wiedziałam, że jest między nami porozumienie. To  bardzo silna osoba, zawsze mówi to co myśli , nie owijając w bawełnę, więc w branży uchodzi za “trudną”, a mnie to właśnie odpowiada. Wiem, że mogę traktować ją w taki sam sposób. To czysty i przejrzysty układ. Czasami w trakcie montażu miałyśmy różne wizje, ale zawsze omawiałyśmy problemy w bardzo otwarty sposób. Szanowałyśmy swoje wzajemne opinie. Zawsze wybierałyśmy rozwiązania najlepsze dla filmu. Lubię, kiedy w pracy iskrzy, dopóki te spięcia są twórcze, a nie wynikają z przerostu ego.

Jak ci się pracowało w Wielkiej Brytanii?
To był dla mnie chrzest bojowy, mój pierwszy pełnometrażowy film. Miałam wielkie szczęście, że trafiłam na Alison i na świetną ekipę. Dość szybko się odnalazłam w Anglii, bo podczas studiów na Łódzkiej Filmówce wyjechałam na rok do brytyjskiej szkoły filmowej w ramach wymiany studentów. Jestem bardzo wdzięczna za możliwość realizacji swojego debiutu w Wielkiej Brytanii, to jest zupełnie inna kinematografia niż polska. Angielski przemysł filmowy bardziej przypomina amerykański, niż europejski. Na przykład każdy ma tu agenta, bez agenta właściwie trudno tu funkcjonować, nikt nie traktuje cię poważnie. W Polsce wszystko jest bardziej płynne, tutaj np. jeśli robisz filmy telewizyjne, nawet bardzo dobre, to ciężko zdobyć szansę zrobienia filmu kinowego. To dotyczy reżyserów, operatorów, aktorów, nawet kostiumografów. Ludzie bardzo lubią tu wszystko szufladkować. Myślę, że po tym doświadczeniu zaczęłam doceniać dobre strony polskiej kinematografii, przede wszystkim elastyczność i naszą umiejętności adaptacji do różnych warunków.
Natomiast, gdy ludzie pytają mnie, na czym polega różnica między pracą na planie w Anglii, czy w Polsce, to myślę, że nie ma dużej różnicy. Jeśli jest dobra, zgrana ekipa i wytworzy się dobra atmosfera wszystko idzie łatwiej, nawet, gdy pojawiają się trudności, czy opóźnienia. Podoba mi się, że Anglicy są niezwykle zdyscyplinowani, choć czasem śmieszy mnie angielska biurokracja i bardzo surowe, choć często dość absurdalne są przepisy BHP.

Ile trwały zdjęcia?
Kręciliśmy przez 24 dni: 4 sześciodniowe tygodnie w listopadzie 2011 roku. Wszystkie lokalizacje mieściły się w Bristolu, poza jedną, tunelem aerodynamicznym. Bardzo baliśmy się tej pory roku, ale bogowie byli chyba po naszej stronie, bo przez większość czasu nie padało, za wyjątkiem jednej szczególnej sceny erotycznej w zaułku ulicy. Zależało mi na mokrej powierzchni, w której mogą odbijać się postaci. Tak więc nasz dyżurny planu biegał z wiadrami wody, aż nagle niebo się otworzyło i jak na zawołanie zaczęło lać. Musieliśmy przemyśleć i przebudować scenę, ale było to idealne i miało w sobie niesamowitą energię, niczego lepszego nie mogliśmy sobie wymarzyć. Alison była zachwycona, że mamy taki piękny deszcz bez deszczownicy, zupełnie za darmo. Pod koniec kręcenia tej sceny byliśmy przemoczeni do suchej nitki, ale wszyscy wiedzieliśmy że wydarzyło się coś wyjątkowego. To moja ulubiona scena.


Film był kręcony w Bristolu. Praca absorbowała cię od rana do wieczora, czy miałaś chociaż trochę czasu, aby pozwiedzać?
W trakcie przygotowań do filmu i potem w trakcie montażu miałam dużo czasu, by zwiedzić Bristol. To bardzo inspirujące miejsce: piękna, dostojna architektura spotyka się tu z kulturą alternatywną i grafikami Banksy'ego, który stąd pochodzi i tu zaczynał. Te dwa aspekty Bristolu przenikają się w bardzo ciekawy sposób i wzajemnie na siebie oddziałują. Teraz czuję, że Bristol to mój drugi dom i na pewno będę tu wracać. Zwłaszcza, że zaczynamy pracować z Alison nad następnym filmem.  

Słuchaj RMF Classic i RMF Classic+ w aplikacji.

Pobierz i miej najpiękniejszą muzykę filmową i klasyczną zawsze przy sobie.

Aplikacja mobilna RMF Classic