Tę romantyczną operę, opartą na poemacie Puszkina o tym samym tytule nazwał Czajkowski "scenami lirycznymi", podkreślając poetyckość dzieła. Tym tropem podążają twórcy inscenizacji. Nie eksponując realistycznych szczegółów tworzą poetycko-liryczną opowieść o straconych złudzeniach, o czasie, który wprawdzie leczy rany, ale też oddala od uniesień młodości, ogołaca z marzeń i unicestwia pragnienia wszystkich uczestników tej historii. Metaforyczne obrazy, oparte na motywie topniejącego lodu zdają się dopełnić przejmującą muzykę, wibrującą namiętnościami, wyrażającą tęsknotę, smutek i żal.
***
(...) Oto wszystko na scenie jest zlodowaciałe jak serce Oniegina (stąd te zimne srebrzystości), ale gdy bohater uzmysławia sobie miłość żywioną do Tatiany, lody topnieją. Pomysł sam w sobie niezły. Pojedynek Oniegina z Leńskim (Adam Zdunikowski) na bryłach lodu jest poruszający, podobnie interesująca jest polonezowo-lodowa retrospektywa towarzysząca powracającemu z zagranicy Onieginowi. (...)
Anna Woźniakowska , Miesięcznik Społeczno-kulturalny Kraków
„Eugeniusz Oniegin" jest z krwi i kości liryczny i romantyczny. To przepiękna muzyka i piękne śpiewanie. Charakterologicznie ta postać nie jest aniołem; nie będę więc uosobieniem mężczyzny, o którym marzy każda kobieta. Ale daje mi wiele możliwości by pokazać samego siebie.
Mariusz Kwiecień w wywiadzie dla Agnieszki Malatyńskiej-Stankiewicz, Dziennik Polski