Wystawa zdjęć Elliotta Erwitta w DSH w Warszawie

Wystawę blisko 130 zdjęć Elliotta Erwitta, legendarnego fotografa agencji Magnum Photos, będzie można oglądać od 20 marca w warszawskim Domu Spotkań z Historią. Prezentowane będą prace z ponad 70 -letniej kariery Erwitta – artysty, który do dziś inspiruje fotografów różnych pokoleń na całym świecie.

Wystawa zdjęć Elliotta Erwitta w DSH w Warszawie
Na wystawie w Domu Spotkań z Historią można zobaczyć ponad 130 fotografii Elliotta Erwitta, obejmujących ponad 70 lat jego twórczości Źródło: DSH

Wystawa „Elliott Erwitt. Retrospektywa” będzie wydarzeniem nie tylko dla wielbicieli i znawców fotografii. Prezentowane w DSH zdjęcia artysty są przykładem połączenia dowcipu, absurdu i elegancji – cech charakterystycznych dla jego twórczości.

- Patrząc na zdjęcia Erwitta widzimy od razu, że to nie był tylko fotograf, ale również wybitny artysta, który nie bał się świata i był go ciekawy. Potrafił z niezwykłą ironią opowiadać o świecie i dokumentować go – powiedziała PAP Katarzyna Puchalska, współkuratorka wystawy. - Był bardzo wszechstronny, uwieczniał osobistości, ale także życie codzienne zwykłych ludzi i oczywiście psy. Cały jego dorobek fotograficzny jest o człowieku, nawet zdjęcia psów opowiadały o ich właścicielach – tłumaczyła Puchalska. - Dla mnie jego fotografie są niepowtarzalnym źródłem historycznym, pięknym i dogłębnym – dodała.

Amerykański fotograf, fotoreporter i filmowiec Elliott Erwitt (właściwie Elio Romano Ervitz) (1928–2023) uważany jest za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli nurtu fotografii humanistycznej. Jego rozpoznawalny styl charakteryzował się wrażliwością, dużym wyczuciem i wnikliwą spostrzegawczością oraz specyficznym rodzajem humoru.

Jednym z tematów, które Erwitt często fotografował w swojej karierze, były psy. Były one dla niego bogatym źródłem wiedzy o ludzkości. W albumie „Pies, pies” (1998) napisał: „Nie znam żadnego innego zwierzęcia bliższego nam pod względem serca, uczuć i lojalności”. W wywiadach często mówił, że bardzo lubi te zwierzęta.

W czasie swojej kariery fotografował wiele znanych osób i pamiętnych wydarzeń historycznych. Utrwalił na zdjęciach m.in. Marilyn Monroe, Grace Kelly, Jacka Kerouaca, Johna F. Kennediego. W 1959 r. uchwycił moment napięcia między Nikitą Chruszczowem a Richardem Nixonem podczas wizyty dyplomatycznej, która później przeszła do historii jako „debata kuchenna”. W 1964 r. Erwitt odwiedził Kubę i wykonał portrety Fidela Castro i Che Guevary.

„Erwitt głęboko wierzył, że fotografia powinna przemawiać do zmysłów i emocji, a nie do intelektu. Z oddaniem poszukiwał najbardziej absurdalnych i czarujących momentów życia. Wolał nie intelektualizować swojego zawodu, często mówił, że fotografia pozwala mu rozwijać swoje zainteresowania, a jednocześnie zarabiać na życie” – napisano na stronie agencji Magnum Photos. Erwitt pracował dla tej agencji od 1953 r., a pod koniec lat 60. przez trzy lata był jej prezesem.

Na przełomie lat 60. i 70. Erwitt zajął się również filmem, tworząc w kolejnych latach dokumenty, reklamy telewizyjne i filmy fabularne, w tym 18 komedii dla HBO.

Erwitt urodził się w Paryżu w rodzinie rosyjskich emigrantów. Dzieciństwo spędził we Włoszech. Rodzina na krótko powróciła do Francji (ok. 1938 r.), by tuż przed wybuchem II wojny światowej przenieść się do Stanów Zjednoczonych. W ciągu kilkudziesięciu lat kariery zawodowej, podróżując po całym świecie, dokumentował historię polityczną i społeczną XX w.

W Polsce Erwitt był kilka razy. W 1959 r. z delegacją rządową USA, drugi raz przyjechał w 1964 r., wtedy odwiedził wiele miast i miasteczek. Podróżował wówczas po Polsce, Czechosłowacji i Węgrzech robiąc na zlecenie magazynu „Time” materiał o życiu codziennym w krajach socjalistycznych. W 2005 r. przyjechał do Polski na otwarcie swojej wystawy w Yours Gallery w Warszawie.

Podczas pobytu w Warszawie w 2005 r., Elliott Erwitt udzielił wywiadu portalowi fotopolis.pl. Opowiadał w nim o kulisach swoje pracy: „Robię bardzo mało zdjęć. W końcu trzeba je potem wszystkie przejrzeć. Dlatego nie pstrykam na prawo i lewo. Wielu fotografów jest niepewnych swoich umiejętności. Myślą, że trzeba robić dużo zdjęć. Ale moim zdaniem to nie jest konieczne. Co prawda nigdy nie wie się tak do końca, jaki efekt chce się osiągnąć, ale powinno się mieć przynajmniej jakiś pomysł. Jednak czasem, podczas pracy na zlecenie, dobrze jest zrobić dużo zdjęć, żeby klient czuł, że pracujesz. Sam robię mało fotek, chyba że muszę odegrać przed kimś przedstawienie”.

W 2002 r. Erwitt otrzymał Medal Stulecia Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego, w uznaniu jego ogromnego wkładu w sztukę fotografii. W 2011 r. otrzymał nagrodę za całokształt twórczości przyznawaną przez International Center of Photography w Nowym Jorku. Nazwano go wówczas „świadkiem historii i marzycielem z aparatem”. W 2015 r. został uhonorowany nagrodą za wybitny wkład w rozwój fotografii przez World Photography Organisation.

Oprócz licznych wystaw, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Niemczech, Francji, Włoszech, Austrii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Szwajcarii, Hiszpanii, Polsce, Czechach, Japonii, Chile, Brazylii, Australii, fotografie Erwitta można było oglądać w 27 albumach, wydanych z jego fotografiami.

Wystawę „Elliott Erwitt. Retrospektywa” można oglądać od 20 marca do 20 września w galerii DSH (ul. Karowa 20, Warszawa).

PAP