ON AIR
od 10:00 RMF Classic na szczytach zaprasza: Dariusz Stańczuk

Twórca „Synów anarchii” nakręci dla Netfliksa serial o Dzikim Zachodzie

Kurt Sutter niedawno zakończył współpracę ze stacją FX, a już znalazł nowe miejsce do tworzenia kolejnych projektów. Podpisał kontrakt z platformą streamingową Netflix i rozpoczął pracę nad filmem fabularnym „This Beast”, który będzie jego pełnometrażowym debiutem. Kolejnym projektem, jaki Sutter zrealizuje dla Netfliksa, będzie rozgrywający się na Dzikim Zachodzie westernowy serial „The Abandons”.

Twórca „Synów anarchii” nakręci dla Netfliksa serial o Dzikim Zachodzie
Kurt Sutter/fot.PAP/EPA

„Zawsze chciałem zrobić western. Zawsze też byłem zafascynowany początkami La Cosa Nostry. Tym, jak ci pochodzący z Sycylii chłopi i ich rodziny byli marginalizowani przez potentatów ziemskich i arystokratów. Rodziny te zebrały się razem, by bronić się przed bogaczami. Wzięli sprawy w swoje ręce i tak powstała La Cosa Nostra. Ta historia zainspirowała The Abandons, ale nie tylko ona. Podczas pandemii oglądałem Bonanzę. Z dzieciństwa pamiętałem odcinki, w których ktoś został zabity, a Hoss szukał mrocznej zemsty. Kończyło się to tak, jak musi kończyć się niedzielny serial, ale zrozumiałem, że Cartwrightów niewiele dzieliło od zostania bandytami. A zostaliby nimi z powodu głębokiego poczucia lojalności względem swojej rodziny, swojej ziemi, swojego miasta. Takie były początki mojego serialu” – powiedział Sutter w rozmowie z portalem „„Deadline”.

„Tytuł serialu to prawdziwe określenie z epoki. Odnosi się do wyrzutków, sierot, prostytutek, kalek i bękartów. A to moi ulubieni bohaterowie. Akcja rozgrywać się będzie w połowie XIX wieku gdzieś pomiędzy obydwiema Dakotami i Kalifornią. Zakończyła się gorączka złota, wojna secesyjna jeszcze przed nami. Jest pewna bogata rodzina włoskich arystokratów, którzy chcą wykupić ziemie ranczerów. Niektórzy się sprzeciwiają i kończy się tragicznie. Mała grupa rodzin postanawia razem walczyć z prześladowcami. Opowiem o swoich ulubionych rzeczach. Rodzinie i cienkiej linii pomiędzy przeżyciem, a regułami prawa. A także o konsekwencjach przemocy” – opisał swój pomysł reżyser.

W tym samym wywiadzie Sutter skomentował też niedawną tragedię na planie westernu „Rust”, gdzie od postrzału zginęła operatorka Halyna Hutchins. „Na wszystkich moich planach mieliśmy broń niemal w każdej scenie. I nigdy nie przydarzył nam się żaden wypadek. Było kilka problemów z motocyklami, ale z bronią nigdy. A stało się tak dlatego, bo przestrzegaliśmy protokołu. Szczególnie po tym, co stało się z Brandonem Lee. Zatrudniliśmy kompetentnych ludzi. Mieliśmy ogarniętych aktorów. Przed każdą sceną sprawdzaliśmy broń. Wydawała właściwy dźwięk, a wszystkie pozostałe jej elementy były gumowe” – tłumaczy twórca „Synów anarchii”.

Reżyser nie widzi też problemu w propozycjach wyeliminowania prawdziwej broni z planów filmowych. „Jeśli rozwiązaniem problemu będzie gumowa broń, zrozumiem to. Nie ma sprawy, teraz dzięki efektom komputerowym można zrobić wszystko” – stwierdził na koniec Sutter. (PAP Life)