„Wielka Warszawska” to opowieść o młodym dżokeju, który marzy o sportowej karierze. Ukoronowaniem tych marzeń ma być udział w najważniejszej gonitwie w Polsce - Wielkiej Warszawskiej. Główny bohater naiwnie wierzy, że w wyścigach konnych wygrywa najlepszy. Dopiero po pewnym czasie przekonuje się, że w tym środowisku jest mnóstwo korupcji i nieczystych zagrywek, a gonitwy to siatka zależności, potężnych interesów i manipulowania wynikami.
W rolę głównego bohatera, Krzyśka Salomona, wcielił się Tomasz Ziętek. Ten 36-letni aktor ma na swoim koncie m.in. kreacje w takich głośnych produkcjach, jak „Boże Ciało”, „Cicha noc” czy „Żeby nie było śladów”, za które otrzymał nominacje do Orłów. Niedawno widzowie TVP mogli go oglądać w głównej roli w opartym na prawdziwych wydarzeniach serialu „Czarna śmierć”, o epidemii czarnej ospy we Wrocławiu w 1963 r. Warto dodać, że aktorstwo to nie jedyna pasja Ziętka, który równolegle rozwija swoją karierę muzyczną i pod koniec 2023 wydał debiutancki solowy album studyjny - „Some Old Songs”.
Rolę w „Wielkiej Warszawskiej” Ziętek dostał bez castingu. Producentka filmu, Alicja Grawon-Jaksik w rozmowie z PAP Life przyznała, że od dawna była pod wrażeniem charyzmy aktora, ale ważne były także warunki fizyczne, które w tym przypadku były wymagające. Zawodowi dżokeje powinni mieć nie więcej niż 165 centymetrów wzrostu i ważyć do 55 kilogramów. Dlatego, przygotowując się do zagrania tej roli, Ziętek musiał rygorystycznie trzymać diety. - Pół roku przed startem zdjęć rozpocząłem treningi jeździeckie. Uczyłem się jazdy rekreacyjnej i oprócz tego, symultanicznie, na Torze Służewieckim na takich maszynach, które nazywają się trenażerami. Tam doskonaliłem swoje umiejętności w dosiadzie sportowym, pod okiem Kamila Grzybowskiego, aktywnego dżokeja na Służewcu – mówi PAP Life Tomasz Ziętek.
Aktor podkreśla, że nigdy wcześniej nie miał do czynienia z jeździectwem. - Przed rozpoczęciem zdjęć to była moja największa obawa, ale też największa fascynacja i motor do tego, żeby się za to zabrać. Musiałem też zmierzyć się z pewnego rodzaju lękiem wobec zwierząt – przyznaje. Dodaje, że od razu został rzucony przez swoich trenerów na głęboką wodę. Już pierwszego dnia miał galop w pełnej krasie na torze treningowym. - Trzeba też pamiętać o tym, że realizując scenę, robimy dużą ilość dubli. Więc trzeba się w tej pozycji jeździeckiej utrzymać nie przez dwie minuty, ale czasami nawet i przez godzinę. A to wymaga bardzo dobrego przygotowania fizycznego – opowiada.
Według Ziętka „Wielka Warszawska” jest filmem o wyścigach, rywalizacji, ryzyku, dorastaniu, ale też o szeroko pojętej miłości. - Przez pryzmat mojego bohatera możemy mówić o miłości do zwierząt, miłości do kobiet, bo Krzysiek wchodzi w miłosne relacje z dwiema bohaterkami. Więcej nie będę zdradzał. Ważnym z wątków jest też relacja ojca i syna – mówi Ziętek.
W rolę ojca młodego dżokeja wcielił się Ireneusz Czop, aktor znany m.in. z filmu Pokłosie” oraz seriali: „Rojst”, „Wielka woda” czy „Breslau”.
- „Wielka Warszawska” to jest też opowieść o ojcu i synu. O tym, że staramy się być inni niż nasi ojcowie albo nasze matki. A potem coś się takiego dzieje, że zaczynamy patrzeć w lustro, patrzeć na wybory, których dokonujemy i okazuje się, że jesteśmy strasznie podobni. Mam też wrażenie, że w tym filmie ojciec próbuje ustrzec swojego syna przed pewnymi wyborami, przed ryzykiem. Nawet za cenę trochę nieudanego życia. (…) Sam jest przykładem niezbyt szczęśliwym, bo w apogeum swojej kariery miał wypadek, właściwie ktoś mu „pomógł” w tym wypadku. Pewnie dlatego ta gorycz i niespełnienie towarzyszy mu cały czas. I myślę, że kochając swoje dziecko, w jakiś sposób je blokuje. Często z miłości blokujemy nasze dzieci. Staramy się coś przeżyć za nich, przemyśleć, napisać wszystkie scenariusze, z reguły złe, żeby odwieść ich od ich marzeń, które naszym zdaniem nie są dla nich dobre – mówi PAP Life Ireneusz Czop.
Akcja „Wielkiej Warszawskiej” toczy się w 1991 roku. Czop podzielił się z PAP Life swoimi wspomnieniami z tego okresu. - Lata 90. to moja młodość, moje studia, pierwsze prace, miłości. W trakcie kręcenia filmu obudziły się we mnie różne sentymenty. Rozpoznawałem buty i kurtki, rozpoznawałem taką szarość, która wtedy była dla mnie bardzo, bardzo radosna. Niewiele mieliśmy, ale właściwie wszystko nas cieszyło. Jak ktoś miał samochód, to pakowaliśmy się w wiele osób i jechaliśmy do lasu, nad jezioro. Mam wrażenie, że wtedy ludzie byli bliżej siebie. Oczywiście te trzy dekady to jest też ogromny boom technologiczny, ten film nam to uświadamia. Wtedy przed dużym blokiem stały dwa samochody, teraz często w każdym mieszkaniu są dwa samochody. Kiedyś trzeba było zamówić rozmowę telefoniczną, teraz telefon mamy w kieszeni, itd. – wspomina Czop.
W „Wielkiej Warszawskiej”, obok Tomasza Ziętka i Ireneusza Czopa, zobaczymy m.in. Mary Pawłowską (debiut na dużym ekranie), Agnieszkę Żulewską, Tomasza Kota, Marcina Bosaka, Tomasza Sapryka i Andrzeja Konopkę.
Reżyserem i współscenarzystą filmu jest Bartłomiej Ignaciuk. Pierwsza wersja tekstu „Wielkiej Warszawskiej” powstała w latach 80., a jej autorem był Jan Purzycki, legendarny scenarzysta „Wielkiego Szu” i „Piłkarskiego pokera”.
„Wielka Warszawska” wchodzi do kin 23 stycznia. (PAP Life)