"Titane" Julii Ducournau laureatem Złotej Palmy 74. festiwalu w Cannes

"Titane" Julii Ducournau otrzymał w sobotę wieczorem Złotą Palmę 74. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Grand Prix festiwalu doceniono ex aequo Asghara Farhadiego za "A Hero" i Juho Kuosmanena za "Compartment No. 6".

"Titane" Julii Ducournau laureatem Złotej Palmy 74. festiwalu w Cannes
Julia Ducournau /SEBASTIEN NOGIER /PAP/EPA

W wyścigu po Złotą Palmę "Titane" pokonał 23 produkcje, wśród nich "Three Floors" Nanniego Morettiego, "Petrov’s Flu" Kiriłła Sieriebriennikowa, "Everything Went Fine" François Ozona, "Flag Day" Seana Penna, "Annette" Leosa Caraxa i "The French Dispatch" Wesa Andersona.

Podczas sobotniej gali wręczenia nagród, która odbyła się w Grand Theatre Lumière, francuska reżyserka podziękowała całej ekipie i jury.

"Jak byłam mała to lubiłam oglądać gale zamknięcia festiwalu w Cannes. Wtedy byłam pewna, że wszystkie nagrodzone filmy są doskonałe, bo były pokazywane na tej scenie. Dziś wieczorem to ja jestem na tej scenie. Wiem, że mój film nie jest doskonały, ale wydaje mi się, że żaden film nie jest doskonały w oczach tego, kto go zrobił. Teraz, gdy jestem dorosła i robię sama filmy, zdaję sobie sprawę, że perfekcja czasami budzi strach w oczach twórców. To jest słabość i siła. Jest tyle piękna, emocji, wolności, których nie da się zamknąć w utartych schematach. Dziękuję bardzo jury. Tą nagrodą pokazali państwo, że można w filmach ukazywać również inny świat" – mówiła.

Grand Prix uhonorowano ex aequo Asghara Farhadiego za współczesną przypowieść o moralności i honorze "A Hero" i Juho Kuosmanena za "Compartment No. 6", czyli historię młodej Finki, która podczas podróży pociągiem konfrontuje się ze swoimi pragnieniami.

Odbierając statuetkę, irański reżyser wspomniał, że pierwszy film krótkometrażowy zrobił 36 lat temu.

"Od tego czasu nie robię nic innego jak tylko piszę, tworzę filmy. Robię to mimo wszystkich przeszkód i innych kłopotów, które po drodze napotykam. Zawsze robiłem filmy, bo miałem nadzieję wynikającą z wielu pytań na temat społeczeństwa, jakie sobie zadawałem. Przekazywałem to w swoich filmach. Chciałem polepszyć tym samym świat pomimo presji, jaka była na mnie wywierana. Chcę działać na rzecz mojego kraju" – powiedział.

Kuosmanen przyznał z kolei, że jest wielkim fanem filmu Farhadiego. "Nie wiem właściwie, co ja tutaj robię. Zadowoliłoby mnie, gdyby to po prostu pan otrzymał tę nagrodę" – stwierdził.

Nagrodą za najlepszą reżyserię doceniono Leosa Caraxa za "Annette". To grająca konwencją musicalu opowieść o ciemnej stronie natury ludzkiej, zazdrości, kompleksach, niespełnieniu i łaknieniu uznania. W filmie wystąpili m.in. Marion Cotillard, Adam Driver i Simon Helberg.

Statuetka za najlepszą rolę kobiecą trafiła do Renate Reinsve, która w filmie "The Worst Person in the World" Joachima Triera zagrała 30-letnią Julie usiłującą poukładać swoje życie uczuciowe. Najlepszym aktorem okazał się Caleb Landry Jones, który w filmie "Nitram" Justina Kurzela wykreował postać chłopaka dokonującego masakry w australijskim Port Arthur.

Ryusuke Hamaguchi i Takamasa Oe zostali laureatami nagrody za najlepszy scenariusz za "Drive My Car", czyli filmową adaptację opowiadania Harukiego Murakamiego poruszającą kwestie uwodzenia i uwikłania w miłosny trójkąt.

Nagrodę jury przyznano ex aequo filmom "Ahed's Knee" Nadava Lapida i "Memoria" Apichatponga Weerasethakula. Odbierając statuetkę, tajski reżyser podkreślił, że w swoim filmie opowiada o "wspomnieniach, które nas łączą". "Właśnie w takim dziwnym czasie kino pozwala nam poczuć wspólnotę. Jesteśmy jednym organizmem, mamy bardzo podobne emocje, obawy i nadzieje. Chciałbym te wibracje związane z nadzieją wysłać do wszystkich tutaj obecnych, ale także do wszystkich tych, którzy znajdują się dzisiaj poza pałacem festiwalowym. Pomagajmy sobie wzajemnie. Budujmy wspólnie pokój" – zaapelował.

Także Lapid w swoim wystąpieniu mówił o nadziei i wierze w siłę kina. "Dziękuję wszystkim innym nieostrożnym, nieracjonalnym ludziom kina" – podsumował.

Laureatów konkursu głównego wyłoniło jury w składzie: amerykański reżyser, scenarzysta i aktor Spike Lee (przewodniczący), francusko-senegalska reżyser i scenarzystka Mati Diop, kanadyjsko-francuska piosenkarka Mylene Farmer, amerykańska aktorka Maggie Gyllenhaal, austriacka reżyser i scenarzystka Jessica Hausner, francuska aktorka Mélanie Laurent, brazylijski reżyser, producent i scenarzysta Kleber Mendonça Filho, francuski aktor Tahar Rahim i południowokoreański aktor Song Kang-ho.

W trakcie uroczystości Honorową Złotą Palmę za całokształt twórczości odebrał włoski reżyser, scenarzysta i producent Marco Bellocchio. Twórca pierwszy raz pojawił się na canneńskim festiwalu w 1980 r., kiedy zaprezentował w konkursie głównym "Skok w pustkę". O główną nagrodę walczył siedem razy, ostatnio w 2019 r. z filmem "Zdrajca". W tym roku Bellocchio pokazał w sekcji specjalnej poruszający osobisty dokument "Marx Can Wait", w którym opowiada o samobójczej śmierci swojego brata bliźniaka.

Jury konkursu filmów krótkometrażowych, w którym zasiedli m.in. tunezyjska reżyserka i scenarzystka Kaouther Ben Hania i szwedzka reżyserka i aktorka Tuva Novotny, nagrodziło Złotą Palmą dla najlepszego krótkiego metrażu "All the Crows in the World" Tang Yi. Wyróżnienie otrzymała Jasmin Tenucci za "August Sky".

Z kolei jury Złotej Kamery, obradujące pod przewodnictwem francuskiej aktorki Melanie Thierry, przyznało nagrodę za najlepszy debiut reżyserski Antonecie Alamat Kusijanovic za film "Murina".
Autorka: Daria Porycka