Zeszłego lata Quentin Tarantino mocno zaskoczył swoich fanów. Reżyser, który słynie z niepodrabialnego stylu opierającego się na krwawych pojedynkach i pełnych czarnego humoru dialogach, ogłosił wówczas, że postanowił spróbować swoich sił jako dramaturg. „Sztuka teatralna jest już napisana. To jest mój kolejny projekt. Zaczniemy nad nią pracować w styczniu. Prawdopodobnie zajmie mi to od półtora do dwóch lat życia” – wyjawił dwukrotny zdobywca Oscara.
W miniony weekend brytyjskie media opublikowały nowe informacje na temat nadciągającej scenicznej adaptacji dzieła Tarantino. Dziennik „Daily Mail” raportuje, że spektakl, który filmowiec sam wyreżyseruje, będzie „brytyjską farsą w starym, dobrym stylu”. Przedstawienie ma nawiązywać do kultowych dzieł tego gatunku – takich jak „Noises Off” Michaela Frayna – pełnych absurdalnych zbiegów okoliczności, slapstickowych żartów i wielowarstwowych intryg.
Zgodnie z doniesieniami osób z otoczenia Tarantino, reżyser jest obecnie pochłonięty wyborem odpowiedniej sceny – najbardziej prawdopodobnym jest, że adaptacja debiutanckiej sztuki filmowca zostanie wystawiona na deskach jednego z teatrów londyńskiego West Endu. Na ten moment nie wiadomo, kogo zobaczymy w obsadzie. Dokładna data premiery także nie jest znana, choć serwis Deadline dotarł do informacji, zgodnie z którą spektakl trafi na afisz w styczniu przyszłego roku.
Fani twórczości Tarantino wciąż wyczekują jego ostatniej kinowej produkcji w karierze. Reżyser, który wielokrotnie zapowiadał, że nakręci wyłącznie 10 pełnometrażowych filmów fabularnych, od dłuższego czasu przymierza się do realizacji wieńczącego jego dorobek obrazu. Miał nim być „The Movie Critic”, jednak przed dwoma laty Tarantino porzucił ów projekt. Na początku przyszłego roku ma natomiast ukazać się komedia kryminalna „The Adventures of Cliff Booth” Davida Finchera, do której twórca „Pulp Fiction” napisał scenariusz. (PAP Life)