Sean Bean opowiedział o największym wyzwaniu, z jakim przyszło mu się zmierzyć na planie „Władcy Pierścieni”

Aby uniknąć lotu śmigłowcem, Sean Bean, który panicznie bał się latać, wspiął się na szczyt nowozelandzkiej góry w pełnym kostiumie Boromira. Z okazji 25-lecia premiery „Drużyny Pierścienia”, aktorzy kultowej trylogii podzielili się anegdotami z planu produkcji Petera Jacksona.

Sean Bean opowiedział o największym wyzwaniu, z jakim przyszło mu się zmierzyć na planie „Władcy Pierścieni”
Sean Bean /JENS WOLF/ PAP/EPA

W 2001 roku odbyła się światowa premiera filmu „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”. Produkcja zapoczątkowała trylogię, która trwale zapisała się w historii kinematografii, wyznaczając nowe standardy dla gatunku fantasy. Kultowy cykl Petera Jacksona, w którym wystąpiła plejada gwiazd – z Ianem McKellenem, Kate Blanchett i Elijah Woodem na czele – zdobył w sumie 17 Oscarów, zarobiwszy w kinach niespełna 3 miliardy dolarów. 

Z okazji 25. rocznicy premiery widowiska, wcielający się w Aragorna Viggo Mortensen i Sean Bean, który sportretował Boromira, podzielili się anegdotami na temat kręcenia słynnego obrazu na terenie malowniczej Nowej Zelandii. Rozmawiając z magazynem „Empire”, panowie opowiedzieli m.in. o szczególnie trudnym dla gwiazdora „Gry o tron” aspekcie pracy na planie. A było nim podróżowanie helikopterem. „Panicznie bałem się wtedy latać” – przyznał Bean. 

Mortensen wrócił wspomnieniami do chwili, gdy lęk jego ekranowego partnera boleśnie dał o sobie znać. „Pierwszego dnia lecieliśmy śmigłowcem. To była 40-minutowa podróż, podczas której występowały prądy zstępujące i tym podobne rzeczy. Zrobiłeś się blady ze strachu. Byłeś przerażony. Powiedziałeś: »Naprawdę mi się to nie podoba. Musiałem wziąć jakieś tabletki, żeby w ogóle móc polecieć samolotem z Anglii do Nowej Zelandii. Nie zrobię tego więcej«. A ja pomyślałem sobie: »Cóż, jest wiele miejsc, do których będziemy musieli dotrzeć właśnie w ten sposób«” – relacjonował filmowy Aragorn. 

Bean zdobył się na nie lada poświęcenie, by uniknąć sytuacji wywołującej u niego paraliżujący strach. „Następnego ranka kręciliśmy scenę na górze nieopodal Queenstown, a on powiedział: »Wstanę o drugiej w nocy i pójdę na górę pieszo«. I tak właśnie zrobił!” – zdradził Mortensen. „Wyruszyłem przed resztą ekipy, w kostiumie i pełnej charakteryzacji. Dotarliśmy mniej więcej w tym samym czasie” – dodał Bean. 

Brytyjski aktor podkreślił, że mimo uciążliwych momentów, pracę na planie wspomina z ogromnym sentymentem. „To była niesamowita przygoda – w pełnym tego słowa znaczeniu. Nasze wybryki i przygody, które przeżyliśmy… To było po prostu niezwykłe. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem” – zaznaczył Bean. (PAP Life)