„Za każdym razem jesteś narażony na ryzyko za sprawą swojego zawodu. Poza tym nigdy nie chcę się powtarzać i zawsze dobrze wyczuwałem kierunek zmian. Często wyprzedzałem swoją epokę, a jeśli jesteś przed wszystkimi, jesteś influencerem. Nie jestem więc filmowcem, jestem influencerem” – tłumaczy Scott.
Trzykrotnie nominowany do Oscara twórca ma na koncie jeszcze kilka projektów, których nie udało mu się dotąd zrealizować. Jednym z nich jest western – gatunek, którego Scott jeszcze nigdy nie próbował. Oprócz tego, reżyser obsadził już Hugh Jackmana w swojej ekranizacji „Wyspy skarbów”. Chciałby również nakręcić musical oraz film poświęcony słoniom afrykańskim.
Gwiazdami kolejnego widowiska Scotta, „Gwiazdozbioru Psa” są Jacob Elordi, Margaret Qualley i Josh Brolin. Scott bardzo dobrze ocenia współpracę z Elordim, którego określa mianem wielkiej gwiazdy. Reżyser zdradził również, że jednym z powodów, dla których zainteresował się tym projektem, było jego znużenie powtarzalnością hollywoodzkich historii. Jego zdaniem współczesne kino zbyt często opiera się na tych samych schematach: historii zamordowanej dziewczyny w lesie, agenta FBI przewyższającego wszystkich swoich kolegów albo kolejnego superbohatera. Scott uważa, że widzowie potrzebują również innych opowieści.
Akcja „Gwiazdozbioru Psa” – film trafi do polskich kin już w najbliższy piątek 28 sierpnia – umiejscowiona została w postapokaliptycznym świecie, w którym wirus niszczy niemal całą ludzkość. Jednym z ocalałych jest pilot Hig, który przeżył grypę, ale stracił rodzinę.
A już w listopadzie Scott odbierze honorowego Oscara podczas Governors Awards. Wśród pozostałych tegorocznych laureatów znaleźli się Glenn Close oraz Floyd Norman, pierwszy czarnoskóry animator pracujący dla Disneya. (PAP Life)