Jeszcze w tym miesiącu w hiszpańskich kinach zadebiutuje najnowszy film Pedro Almodovara zatytułowany „Gorzkie święta”. Reżyser wraca nim do produkcji tworzonych w języku hiszpańskim po tym, jak w ostatnich latach realizował dzieła anglojęzyczne. Nie było ich wiele. Mowa o krótkometrażowych „Ludzkim głosie” i „Dziwnych ścieżkach życia” oraz o pełnometrażowym „W pokoju obok”. Wygląda na to, że więcej nie będzie. Taki zamiar zdradził Almodovar w rozmowie z gazetą „El Pais”.
„Podejrzewam, że reszta mojej kariery odbędzie się w Hiszpanii. Czasami Amerykanie za bardzo komplikują różne rzeczy” – mówi odnosząc się do hollywoodzkich produkcji, których struktura produkcyjna często jest zbyt złożona bez, jego zdaniem, takiej konieczności. Pomimo tych trudności również w anglojęzycznym kinie odniósł sukces, bo takim jest bez wątpienia Złoty Lew w Wenecji, który otrzymał za „W pokoju obok”.
Gwiazdami jego najnowszego filmu są Leonardo Sbaraglia, Victoria Luengo oraz Patrick Criado. Bohaterką projektu jest pracoholiczka która po śmierci swojej matki wybiera się z przyjaciółką na Lanzarote. Produkcja zapowiada się na zabawę kinem i sposobem narracji, gdyż okazuje się, że dalsze losy bohaterki bliźniaczo przypominają historię spisywaną właśnie przez scenarzystę i reżysera zarazem.
Niewykluczone, że nowa produkcja ponownie podejmować będzie autobiograficzne wątki, jak to było w przypadku „Bólu i blasku” z 2019 roku, który w kontekście „Gorzkich świąt” określany jest przez Almodovara mianem „siostrzanego filmu”. 76-letni obecnie reżyser nie zamierza zwalniać tempa i już pracuje nad nowym projektem. (PAP Life)