„Melania”, dokument o pierwszej damie USA zrealizowany dla Amazon MGM Studios za rekordowe 40 mln dolarów, debiutuje w kinach 30 stycznia. Choć film budzi entuzjazm Donalda Trumpa i kierownictwa Amazona, branża filmowa nie szczędzi mu krytyki, stawiając pytania o etykę i sens finansowy całego przedsięwzięcia.
Dokument, ukazujący 20 dni z życia Melanii Trump poprzedzających inaugurację prezydentury ze stycznia 2025 roku, to jedno z najkosztowniejszych i najbardziej kontrowersyjnych wyzwań w historii gatunku. Za kamerą stanął Brett Ratner, twórca serii „Godziny szczytu”, dla którego jest to powrót do wielkich produkcji po wieloletniej przerwie spowodowanej oskarżeniami o molestowanie seksualne (którym reżyser konsekwentnie zaprzeczał).
Funkcję producentki wykonawczej pełni sama Melania Trump. Jak podkreślają CNN, Reuters i FOX News, film powstał przy jej pełnym udziale i ścisłej kontroli redakcyjnej. Według doniesień mediów, Amazon MGM Studios zapłaciło za licencję około 40 mln dolarów, przeznaczając kolejne 35 mln na globalną promocję.
Trwający 104 minuty dokument ma oferować „bezprecedensowy dostęp” do kulis władzy i prywatności pierwszej damy: od przygotowań do uroczystości, przez rozmowy dyplomatyczne, aż po sferę rodzinną i modę.
– To nie jest dokument, to film, który zabiera widza w kinową podróż – ocenił producent Marc Beckman w rozmowie z FOX News. Podkreślił przy tym, że Melania Trump osobiście nadzorowała „produkcję, postprodukcję, trailer i całą kampanię reklamową”.
- Jestem bardzo prywatną osobą - wyjaśniała bohaterka filmu w programie „The Five”. Przekonywała zarazem, że to ona decyduje, „kiedy i jak opowiada swoją historię”.
Najgłośniejszym promotorem produkcji stał się sam Donald Trump. Określił film jako „MUST WATCH”
– To niesamowita historia, nigdy wcześniej niepokazywana. Bilety sprzedają się bardzo szybko. Każdy chce wiedzieć i teraz w końcu może zobaczyć – pisał prezydent w platformach społecznościowych. Nazwał projekt „historycznym”, twierdząc, że pokazuje on jego żonę „taką, jaka naprawdę jest”. Amazon konsekwentnie odpiera zarzuty o motywacje polityczne. – Licencjonowaliśmy ten film z jednego powodu i tylko z jednego – ponieważ wierzymy, że klienci go pokochają – deklarował rzecznik studia w oświadczeniach dla mediów.
Inne zdanie prezentuje Ted Hope, były szef działu filmowego Amazona, cytowany przez „New York Times”. – To musi być najdroższy dokument w historii, który nie wymagał licencji muzycznych. Jak można nie widzieć w tym próby przypodobania się władzy – albo wręcz czegoś w rodzaju łapówki? – pytał Hope. Z kolei Thom Powers z festiwalu w Toronto nazwał kontrakt „zaskakującym”. Jego zdaniem zapłacona kwota „nie ma żadnej korelacji z rynkiem”.
„Hollywood Reporter” opisał prywatny pokaz filmu w East Roomie Białego Domu, w którym uczestniczyli m.in. szefowie Apple i Amazona, Mike Tyson oraz królowa Jordanii Rania. Wydarzenie to, urozmaicone występem orkiestry wojskowej, zbiegło się jednak w czasie z protestami po zastrzeleniu demonstranta w Minnesocie, co wywołało falę oburzenia.
– Prezydent urządza wieczór filmowy w Białym Domu – komentowała sarkastycznie kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez. Liderka progresywnego skrzydła Demokratów i jedna z najostrzejszych ideologicznych antagonistek Trumpa, uderzyła w czuły punkt. Tradycyjne wydarzenie „Movie Night at the White House” kojarzone było dotąd z rodzinnym ciepłem. Huczny pokaz w kontekście tragicznych zamieszek w Minnesocie stał się dla niej dowodem na rażącą znieczulicę i „odklejenie” elit od dramatów zwykłych obywateli.
Eksperci wątpią też w komercyjny sukces dokumentu. Według prognoz Boxoffice Pro, „Melania” może liczyć na otwarcie rzędu 2–5 mln dolarów. Harry Enten z CNN zaznaczył, że przy kosztach sięgających 75 mln dolarów „to nie są dobre liczby”. Przewidywał brak spodziewanych tłumów w kinach mimo agresywnej promocji.
„The Daily Beast” wprost pisze o „próżnościowym dokumencie”, przypominając, że nawet największe hity gatunku nie operowały takimi budżetami.
Wątpliwości budzi niekiedy także rzetelność projektu. Julie Cohen, współreżyserka „RBG”, stwierdziła na łamach „New York Timesa”, że film pod tak ścisłą kontrolą bohaterki „nie posiada integralności artystycznej ani dziennikarskiej”, a skala inwestycji sugeruje, że „Amazon kupuje coś więcej niż tylko film”.
Mimo to koncern liczy na zyski z Prime Video oraz planowanej serii dokumentalnej. „Melania” zapisze się w historii jako pierwszy kinowy film wyprodukowany przez pierwszą damę mieszkającą w Białym Domu - jak zauważa Reuters. Podkreśla, że stanowi to wyraźny wyłom w tradycji, według której podobne projekty powstawały zazwyczaj dopiero po zakończeniu kadencji prezydenta.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski