W trakcie oscarowego przyjęcia, zorganizowanego przez „Vanity Fair”, dziennikarze „Entertainment Tonight” zapytali Jane Fondę o ocenę tegorocznej sekcji „In memoriam”. A dokładnie o hołd dla Diane Keaton oddany przez Rachel McAdams. Fonda zagrała u boku Keaton w filmie „Pozycja obowiązkowa” oraz jej kontynuacji.
„Och, nie widziałam tego. Boże, odejście Keaton bardzo mną wstrząsnęło. Straciliśmy wielu utalentowanych ludzi” – odpowiedziała aktorska legenda, poruszając od razu temat uhonorowania Roberta Redforda. „Chciałabym wiedzieć, dlaczego to Streisand go pożegnała. Zagrała z nim tylko w jednym filmie. Ja zagrałam w czterech. Miałabym więcej do powiedzenia” – zauważyła.
„Zawsze byłam w nim zakochana” – dodała w odpowiedzi na pytanie o to, co pamięta najlepiej z planów filmów, w których brała udział z Redfordem. A były to takie produkcje jak: „Obława”, „Boso w parku”, „Elektryczny jeździec” oraz „Nasze noce”. Wcześniej - podczas udzielania wywiadów na czerwonym dywanie przed Oscarami, Fonda opisała go jako „najwspanialszego człowieka, który kierował się w życiu wspaniałymi wartościami i zmienił kino, dając głos niezależnym filmowcom”.
Barba Streisand w swojej mowie o genialnym aktorze także podkreśliła jego zalety ducha. „Kiedy przeczytałam pierwszą wersję scenariusza filmu »Tacy byliśmy«, mogłam sobie wyobrazić tylko jedną osobę w tej roli – Roberta Redforda. Ale on odmówił, twierdząc, że jego postać nie ma kręgosłupa moralnego. Nie broni żadnych wartości. I miał rację. Po wielu kolejnych wersjach scenariusza, Bob w końcu zgodził się zagrać tę rolę. Był genialnym, subtelnym aktorem i świetnie nam się razem grało, bo nigdy do końca nie wiedzieliśmy, co druga osoba zrobi w danej scenie” – wspominała gwiazdora podczas oscarowej gali. (PAP Life)