Włącz RMF Classic i zmień swój świat!

Czy zdarzyło się Wam kiedyś, że słuchając jakiegoś filmowego tematu przenosiliście się oczyma wyobraźni do świata tego filmu, że utożsamialiście się z jego bohaterami?

Włącz RMF Classic i zmień swój świat!

Jesteśmy pewni, że tak!
Taka jest bowiem moc Najpiękniejszej Muzyki Filmowej, którą gramy dla Was na co dzień.

Chcemy Was zaprosić do podzielenia się z nami opowieściami o Waszych muzycznych, filmowych podróżach w wyobraźni.

Być może ktoś z Was przy muzyce z filmu „Vabank” mimowolnie przebierał palcami próbując otworzyć kasę pancerną lub improwizował coś na trąbce?

A może w rytm muzyki z serialu „Janosik” ktoś z Was mozolnie wspinał się w myślach na najwyższe szczyty Tatr i czuł wiatr halny we włosach?

Idziemy też o zakład, że muzyka z „Gladiatora” w niejednym z Was wzbudzała dreszcz emocji jak przy słynnej scenie przejścia przez łany zbóż lub wyzwalała wolę do walki z przeciwnościami losu - jak na arenie Koloseum.

Opiszcie nam swoje historie związane z muzyką filmową.
Jaka działa na Was najmocniej? Dokąd Was przenosi? Jak zmienia Wasz świat?

Najciekawsze opowieści zacytujemy na antenie i opublikujemy na naszej stronie, a autorów nagrodzimy słuchawkami bluetooth z naszej firmowej, limitowanej serii. Rozdamy ich aż 100 sztuk!

Zapraszamy do pisania!

Maksymalnie 1500 znaków.

Oto niektóre wpisy:

Moja przygoda z muzyka filmową zaczęła się dość dawno temu w nieco nietypowy sposób - na urodziny dostałem ścieżkę dźwiękową z "Ostatniego Mohikanina", napisaną przez Trevora Jonesa i Randy Edelmana. Zaznaczę, że nie widziałem filmu przed otrzymaniem płyty - w latach 90-tych nie było tak łatwo zdobyć film. Płyty słuchałem codziennie i mogłem sobie tylko wyobrażać co obrazuje dany utwór. Film oglądnąłem po 2 miesiącach od otrzymania płyty i do dziś pamiętam jak wspaniałe było to uczucie usłyszeć muzykę połączoną z fabułą - niezapomniane przeżycie. Do dziś gdy słyszę utwór "Promentory" to wyobrażam sobie siebie jako uczestnika ultramaratonu po górach biegnącego bez tchu naprzód.

Rafał


Dirty Dancing - Time of my Life - gdy pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę i zobaczyłam ten film to po prostu moje serce zabiło mocniej i zrozumiałam, że pragnę tańczyć. Zakochałam się w muzyce. Prosiłam tatę by mnie nauczył tańczyć, wiec w każdej wolnej chwili przekazywał mi swoją pasję do tańca. Jako mała dziewczynka potrafiłam wywijać jak dorosła, wszyscy wokół się zawsze dziwili moim umiejętnościami. Razem z moją siostrą wygłupiałyśmy się i naśladowałyśmy aktorów tego filmu i odgrywałyśmy rożne scenki. Więc gdy tylko słyszę tę piosenkę to wracają wspomnienia. A teraz ja po szkole tańca stałam się niezłą tancerką.
Krystyna


Często oglądam serial "Stawka większa niż życie" i uwielbiam słuchać muzyki napisanej przez Jerzego Matuszkiewicza do serii filmowej o przygodach Hansa Klossa.Ta muzyka doskonale buduje lub potęguje nastrój grozy, atmosferę niepewności, oczekiwania czy napięcia, doskonale oddaje klimat serialu, wzmaga emocje i jest kwintesencją obecnych w tej serii filmowej nastrojów. Słuchając tej muzyki po prostu czuje jakbym grała jakąś rolę w tym serialu.Bez niej jakoś trudno mi sobie wyobrazić „Stawkę większą niż życie”.
Joanna


Muzyka z filmu M.A.S.H. Niezapomniana piosenka, która po dziś dzień wywołuje u mnie ciarki. Melodia, która przywołuje wiele uśmiechów, ale też łez. Chyba żadna inna melodia nie kojarzy mi się tak bardzo z amerykańską armią.
Elwira


Wielki kompozytor, który porusza ludzkie serca, a zarazem wprowadza słuchacza w inny świat. Mowa tutaj o Hansie Zimmerze. To niesamowite, jak muzyka filmowa może wpłynąć na nastrój człowieka. Trzeba zadać sobie pytanie, jak powstaje muzyka? Otóż, to dzięki instrumentom mamy tyle pięknych dźwięków. Instrument, który jest mało znany, a jego barwa jest nie do opisania... To Duduk! O tym chciałam wspomnieć! Ten instrument ma w sobie nutę melancholii, smutku, który nie raz doprowadzał mnie do łez, zwłaszcza, gdy oglądałam film Gladiator. Instrument został wyeksponowany najbardziej w utworze Hansa Zimmera pt. "To Zucchabar". Melodia z tego utworu wzbudza we mnie pozytywne emocje, mimo, iż jest ona smutna, jednak wyobrażam sobie walczącego Maximusa, krzyki z Koloseum, łamiące się koła pod naciskiem wielkich rydwanów i czuję, jakbym tam była i przeżywała wszystkie chwile z bohaterami. Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego opisu. Mam nadzieję, że usłyszę ten utwór w najlepszej stacji radiowej, jaką jest RMF Classic. Słucham Was codziennie i zgodzę się w 100% - na tej stacji jest tylko Najpiękniejsza Muzyka Filmowa.
Natalia


Może to zabrzmi naiwnie, ale muzyka filmowa to dla mnie zawsze było coś więcej niż sam dźwięk. Daje mi ona niepowtarzalną możliwość "zobaczenia" czego słucham. Może dlatego, że jestem wzrokowcem szczególnie to doceniam i to zawsze będę widział "zrywane nenufary", „zachód wielu słońc na Tatooine” walące się budynki nad brzegami morza w „sennej incepcji” oraz wiele innych obrazów. Dlatego kocham muzykę filmową za te doznania ilekroć jej słucham.
Andrzej


Bardzo lubię słuchać piosenki Czterdziestolatek w wykonaniu Andrzeja Rosiewicza z filmu o tym samym tytule. Wkrótce i ja skończę czterdziestkę. Jaka już jestem stara-myślę sobie i dopadają mnie problemy, frustracje, lęki o zdrowie, to, że gonią mnie młodzi. Jednak ta piosenka napawa mnie optymizmem,Te słowa zawarte w piosence " to piękny wiek,a świat w krąg ci roztacza uroki swe i prosi, żeby brać czy Ciebie na wiele jeszcze stać." I faktycznie dociera do mnie, że czterdzieści lat to piękny wiek, że jeszcze dużo mogę zrobić i cieszyć się z życia, brać z niego garściami. Ta piosenka dodaje mi otuchy i wręcz napędza do działania, poprawia humor. Nie mam czasu na rozmyślania czy narzekania. Przecież dużo jeszcze przede mną.
Ewa


Moje miejsce na ziemi to…góry! Kocham wędrówki po górach i zdobywanie szczytów górskich. W rytm muzyki z serialu „Janosik” na szlaku oddycham pełną piersią zdrowym górskim powietrzem, cieszę oczy i duszę wspaniałymi widokami, podziwiam potęgę natury, chłonę ciszę. Ożywam i ładuję akumulatory. Czerpię siłę na walkę z problemami życia codziennego, choć jestem wśród gór takim malutkim punkcikiem, dają mi poczucie, że jestem wielka, szczególnie jak z wielkim trudem dotrę na szczyt!
Katarzyna


Ja to już tak w życiu mam, że odpowiednie wydarzenia zapamiętuję zawsze wraz z muzyką która im towarzyszy, albo taką, którą słychać w tle wydarzeń. Często jest to muzyka filmowa, a wtedy dodatkowo przypominają mi się kadry ulubionych filmów.. Ta przypadłość sprawia, że część piosenek uwielbiam, a inne wprost wywołują u mnie dreszcze... Uwielbiam piosenki ze wszystkich Bondów, a zwłaszcza kołacze mi się w głowie niezapomniane Golden Eye w wykonaniu Tiny Turner. Przypominam ją sobie, kiedy tylko potrzebuję mocnego kobiecego wsparcia, takiej ikry do działania. Bo ta piosenka ma w sobie pazur, taki kobiecy power! Ona pozwala w sobie wykrzesać iskry do działania. Rewelacyjna, by postawić się na nogi i działać.
Iwona


Ścieżka dźwiękowa z "Władcy Pierścieni" zawsze bezbłędnie prowadzi mnie wprost do moich wspomnień. Mój brat i ja mieliśmy obsesję na punkcie całej trylogii Petera Jacksona - nie zliczę, ile zimowych popołudni i letnich wieczorów spędziliśmy na podziwianiu odwagi Froda, mądrości Gandalfa i siły Aragorna. Nie żałowaliśmy czasu na wymyślanie alternatywnych scenariuszy wydarzeń, prowadziliśmy długie dyskusje o orkach i entach, bez końca cytowaliśmy ulubione fragmenty. Wciąż uwielbiam słuchać pięknych melodii Howarda Shore'a, bo dzięki nim przenoszę się pamięcią do czasów spokoju i beztroski, a przed oczami stają mi sielskie krajobrazy Shire - miejsca, do którego moja wyobraźnia podróżuje zawsze wtedy, gdy potrzebuję krótkiej ucieczki od rzeczywistości.
Małgorzata


Sala szpitalna. Akcja porodowa w zaawansowanym stadium. Przeszywający każdą cząsteczkę mojego ciała ból, paraliżuje mojego "ducha". Nad głową wisi mi wlepka: brak postępów porodu. Krzyczę do męża: "MUUUULAAAAN", a w myślach powtarzam: "Weź głęboki oddech i walcz". Wreszcie z głośnika popłynęła "Loyal brave true" w wykonaniu Christiny. Od razu pojawiła mi się przed oczyma waleczna i odważna dziewczyna, zaś barwa głosu Aguilery dała mi mega power. Mąż włączył "replay", ale wystarczyły dwa powtórzenia, bym przywitała na świecie moją córkę. "Mulan" będzie pierwszą bajką jaką obejrzy, gdy nieco podrośnie :)
Jolanta


Jeśli Wy także jesteście pokolenie lat 80tych to na pewno przyznacie mi rację... Za każdym razem w szkole, a czasem nawet i aktualnie gdy przychodzi drobna chwila porażki albo słabości... śpiewam sobie w duchu na cały regulator "O nic się nie martw! aż do końca swych dni! Hakuna matata!" i to pozwalało mi zawsze zepchnąć trudny moment na dalszy plan ;) W głowie widziałam oczami wyobraźni roześmiane pyszczki Timona i Pumby i podrygujące zadki... nie ma lepszej metody na poprawę humoru ;) Później ta piosenka gdzieś przepadła w odmętach pamięci... ale przypomniałam ją sobie oglądając kiedyś Króla Lwa razem z córką. Teraz kiedy coś nie idzie tak jak trzeba obie wespół zespół nucimy "Hakuna Matata!".. dołączycie? :)
Luiza


Szykuję syna do szkoły. Drugie śniadanie już jest w plecaku, kask rowerowy też jest na głowie - syn postanowił dojeżdżać dłuższą trasą przez las, ale za to rowerem, w ręku telefon z włączoną aplikacją Aktywne Miasta - nasze miasto walczy o Puchar Rowerowej Stolicy Polski, a w RMF Classic muzyka z filmu "O Angliku, który wszedł na wzgórze, ale zszedł z góry". I nagle syn nawiązuje do zasłyszanej muzyki i wspólnie obejrzanego filmu i.... oznajmia, że jak tak dalej pójdzie to w maju do szkoły wyjedzie 62 kg jego masy, a w czerwcu wróci zdecydowanie mniej na co ja odpowiadam, cytatem z filmu Miś "Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu" i tak się żegnamy w dobrym nastroju. Bo najważniejsze to dobrze zacząć każdy dzień....
Monika


Latając balonem słucham muzyki z filmu "Piraci z Karaibów", sprawia ona, że mam wiatr w piórach, głowę w chmurach i uśmiech od ucha do ucha oraz rock n rolla w serduchu. Zamykam wtedy oczy i nagle (oczyma wyobraźni)... znajduję się pod rozłożystą palmą z drinkiem z palemką na plaży pełnej przystojnych piratów i pełnej skrzyń, w których znajdują się klejnoty, biżuteria i muszelki spełniające życzenia:) Zakładam świecące się cacka na siebie i zaczynam tańczyć na środku plaży rock n rolla w stylu karaibskim z przystojnymi piratami. Jest romantycznie, gorąco. To wszystko karmi moją duszę i ciało. Czuję się jak w raju tu na ziemi. Czuję się panią tego świata, polski klimat przestaje mi przeszkadzać...:)
Monika


Muzyka do filmu GLADIATOR. Znam cały soundtrack, niemalże na pamięć :-) piękny film, a muzyka jeszcze piękniejsza. Muzyka, która ma przedziwną moc. Uspokaja, teleportuje na włoskie wzgórza, do miejsc kipiących historią cywilizacji. Sprawia, że czuję południowe słońce na skórze, czuję drgania wzgórz pod końskimi kopytami, czuję emocje Bohaterów, mam na wyciągnięcie ręki łany zboża potargane wiatrem....
Małgorzata


Nie będę oryginalny pisząc, że muzyka z filmu Rocky działa na mnie jak doping. Co prawda nie jestem bokserem. W moim 35 letnim życiu tylko raz się biłem i to w przedszkolu w piaskownicy. Moja koleżanka Ania, zbiła mnie na kwaśne jabłko. Ale bawię się z bieganiem. Lubię ten sport, choć bywa różnie. Czasami pada, jest zimno i nieprzyjemnie. Nie mam ochoty na trening. Wystarczy, że włączę muzykę z filmu Rocky, i od razu nabieram mocy. Wyobrażam sobie kultową scenę biegania po schodach. Kilkukrotnie jak brałem udział w półmaratonach, to puszczano "Theme Song", i gwałtownie dostawałem skrzydeł. Gdyby nie ta muzyka, to zamiast biegać i cieszyć się sylwetką niczym grecki Bóg, to w wolnych chwilach siedziałbym przed telewizorem, z piwem i popcornem, przypominając bardziej otyłego rzymskiego Boga wina - Bachusa.
Sławomir


Uwielbiam oglądać filmy i gdy muzyka filmowa zachwyci mnie ogromnie słucham utworu w nieskończoność i nie jest to możliwe, by kiedykolwiek się znudził. Gdy raz wpadnie coś w moje serducho nie wyjdzie już stamtąd nigdy - a muzyka sprawia, że emocje wrzą we mnie bardzo żywo. "I'll never love again" piosenka z filmu Narodziny Gwiazdy jest emocjonalna, prawdziwie smutna i po prostu przepiękna. Jest to jeden z utworów, które sobie cenię, bo pozwala wydobyć ze mnie łzy za każdym usłyszanym razem. Dzięki niemu, gdy mam gorszy dzień wsłuchuje się w słowa, melodię i pozwalam sobie na płacz, by emocje i uczucia, które się we mnie kumulują wyszły na wierzch, bym ponownie mogła czuć, że oddycham. Pozbywam się wtedy złego samopoczucia i wraz z wylaniem łez pojawia się ten znacznie lepszy humor, a to wszystko dzieje się za sprawą piosenki z filmu.
Magdalena


Moja ulubiona muzyka filmowa, która przywołuje bardzo dobre wspomnienia to ta z Top Gun. Na pierwszej randce oglądałam ze swoim facetem właśnie wyżej wymieniony film. Kiedy w radiu słyszę take my breathe away od razu mam przed oczami to spotkanie i od razu pojawiają się również motylki w brzuchu. Na jedną z rocznic dostałam również płytę z soundtrackiem do filmu, więc jestem przeszczęśliwa. Lepsze uczucie wywołują jedynie piosenki z filmu Kevin sam w domu, gdy często są puszczane w radiu w okresie świątecznym, wspomnienia, które przywołują to te z związane z dzieciństwem i masą prezentów pod choinką. Nie ma lepszego uczucia niż wspomnienie beztroski z dzieciństwa.
Monika


Moja historia z muzyką w tle to powrót z Przystanku Woodstock. Wracałem w środku tygodnia. Na uszach słuchawki i muzyka z Władcy Pierścieni. Przesiadka w Zielonej Górze. Wchodzę pierwszy raz na tamtejszy dworzec PKP a w uszach rozbrzmiewa temat Old Friends... fagot i smyczki... ale to na mnie zrobiło wrażenie! Ogromny hol mnóstwo ludzi... Do dziś, gdy słyszę ten kawałek to przenoszę się w czasie kilka lat do tyłu w słoneczny letni dzień pełen niespodzianek i nowych doznań.
Marcin


Piszę obecnie Słownik Lotnictwa Cywilnego Polsko-Angielski, Angielsko-Polski. Codzienna syzyfowa praca mocno już nuży, ale wystarczy, że założę słuchawki z RMF Classic i natrafię na motywacyjną muzykę, która napędzi mnie powerem niczym zapalony silnik lotniczy, który zwiększa swoje obroty, tak jak najczęściej jest z muzyką Hansa Zimmera. Motyw główny z Piratów z Karaibów to coś co pozwala nabrać wiatru w żagle i zwiększyć produktywność, każdego twórcy walczącego z brakiem weny.
Bartek


Taką melodią, która wpływa na moje życie, jest motyw Ennio Morricone ze sceny pojedynku w "Dobry, zły i brzydki". Ilekroć mam przed sobą coś ważnego, mimowolnie włącza mi się w głowie ta melodia. I w najwyższym napięciu robię, co powinienem.
Michał


Leżę sobie na hamaku i słucham mużyki z filmu Rocky, której autorem jest Bill Conti.Zamykam oczy i myślami przenoszę się na ring bokserski.Stoję w narożniku,dociskam rękawice i po gongu wychodzę do walki z niepokonanym dotąd bokserem. Wywijam rękami, boksuję i powalam przeciwnika na ziemię .Sędzia go liczy, ten nadal leży. Potem podnosi moją rękę w gorę jako zwycięzcy. Wszyscy biją brawa, okrzykom radości nie ma końca. Ja nakładam mistrzowski pas i kłaniam się nisko. Ach, co za uczucie. Szkoda, że to tylko marzenie. Ale ta muzyka to moja inspiracja nadzieja i posmak solidnego triumfu.
Przemysław


Jako uczennica szkoły podstawowej miałam wielki problem z lekcjami w-f. Po prostu nie byłam utalentowana w tej dziedzinie. Szczególną trudność sprawiał mi skok przez kozła. Nigdy! nie udało mi się tego zaliczyć. A jako, że byłam osobą ambitną za każdym razem kolejny raz próbowałam. Minęły lata i pewnego dnia RMF Classic zagrał muzykę Hansa Zimmera z filmu "Wonder Woman 84" a mi w głowie pojawiła się taka o to wizja. Znów jestem w podstawówce. Stoję na linii startu a przede mną kozioł. Zaczynam biec. Muzyka przyspiesza a ja skaczę nad tym kozłem. Właściwie nie skaczę, Ja lecę nad tym kozłem :) Wszyscy patrzą na mnie pełni podziwu i zbierają przysłowiowe szczęki z podłogi. A Ja stoję pełna dumy i mówię "nie był wcale groźny ten kozioł". Ta muzyka często leci w radiu, a Ja udoskonalam moją wizję. Najnowsza wersja: lecę nad kozłem; robię w powietrzu podwójną przewrotkę, równocześnie odmieniając "kozioł" przez wszystkie przypadki i klasycznym telemarkiem ląduję przed zdumionym nauczycielem. Ahh... piękna wizja. Dziękuję RMF Classic i Hans Zimmer!! Dzięki Wam w końcu przeskoczyłam przez tego nieszczęsnego kozła ;)
Emilia


To były zamierzchłe czasy, bez telefonów komórkowych, tabletów i komputerów - rok 1998 i wycieczka w 4 klasie technikum na Słowację, Czechy i Węgry. Dostałem właśnie swojego pierwszego walkmana, słuchałem muzyki, którą wcześniej nagrywałem z radio - tak więc był to mix wszystkiego - ale właśnie taki eklektyzm muzyczny lubię - połączenie punku z muzyką klasyczną ;-) Pośród tych wszystkich utworów i wykonawców uwagę moją zwróciła kaseta, którą miała moja koleżanka Paulina, ze ścieżką dźwiękowa do filmu "1492:Wyprawa do raju" ze wspaniałą muzyką Vangelisa. Do tego stopnia zakochałem się w utworze tytułowym Conquest of Paradise, że aby móc go słuchać na okrągło, to za wykorzystaniem ołówka przewijałem kasetę do tyłu (aby zaoszczędzić baterie) i słuchałem go jeszcze raz, i raz, i raz... Podczas tygodniowego wyjazdu przesłuchałem całą kasetę kilkanaście razy, zaś główny utwór setki. Do dziś, gdy słyszę w radio Vangelisa, przypominam sobie pierwszą moją zagraniczną wycieczkę i autokar JELCZ bez klimatyzacji, gdy na zewnątrz panowała temperatura 40 stopni C. Niezapomniane chwile...
Mariusz


Kultowa już piosenka ze sceny finałowej z „Dirty Dancing” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów w historii kina. Gdy tylko słyszę tę piosenkę w myślach od razu przenoszę się na parkiet, wokół pełno widzów, a ja w świetle fleszy wraz ze swoim narzeczonym stajemy się wspaniałymi tancerzami. Tworzymy w rytm tej muzyki najlepszy duet taneczny i świetnie nam to wychodzi. Potem publiczność bije nam brawa i prosi o bis. My się kłaniamy nisko i potem powtarzamy taniec. Nagle wracam do rzeczywistości i zastaję siebie tańczącą z odkurzaczem. Ale nawet nieźle mi to wychodzi.
Marzena


Usypiając moich 3 małych synków po całodziennym trudzie, często śpiewam im kołysanki. Ich ulubioną piosenką jest "My heart will go on" Celine Dion. Zawsze wtedy myślami udaję się do tego statku i biegnę po pokładzie ile sił. Czuję, że całodzienny stres wtedy mija a wiatr we włosach odejmuje mi lat. Dzieci zasypiają od razu, a boski Leonardo w postaci męża ratownika medycznego jakby przystojniejszy :)
Agata


"How Deep Is Your Love" Bee Gees i muzyka do filmu "Gorączka sobotniej nocy" - to cała moja młodość i szalone lata studenckie, do których często wracam wspomnieniami. Każdy dźwięk ten filmowej muzyki przywołuje we mnie wspomnienie romantycznych spotkań i rozmów, które wniosły do mojego życia mnóstwo radości, szczęścia i niezapomnianych chwil. To właśnie przy tej muzyce filmowej zrodziła się miłość między mną, a mężem, z którym jestem wiele lat, a każdy dźwięk piosenki "How Deep Is Your Love" Bee Gees przypomina nam nasze pierwsze spotkania i rozmowy.
Barbara


Jednym z moich ulubionych motywów muzycznych jest ten z filmu "Okręt" ( "Das boot") skomponowany przez Klausa Doldingera. Słuchając motywu przewodniego oraz innych fragmentów ścieżki dźwiękowej naprawdę możemy poczuć jakbyśmy nagle znaleźli się 200 metrów pod poziomem morza. Klaustrofobiczne pomieszczenia, brak dostępu do bieżącej wody, tłum ludzi na metrze sześciennym, brak okien i świadomość, że zagrożenie nadciąga i atak może nastąpić w każdej chwili - to wszystko wspaniale odmalowuje dźwiękiem Doldinger.
Maria


MARSZ IMPERIALNY (saga Star Wars), czyli charakterystyczny moment wejścia na ekran Dartha Vadera. Pamiętam tę frazę z dzieciństwa, więc ten motyw powoduje u mnie automatycznie skok z codzienności, zza tabelek na ekranie laptopa do dzieciństwa, ciarek na plecach, gdy muzyka ta pojawiała się w głośniku telewizora... Teraz piastuję takie stanowisko, które związane jest z kontrolą. I czuję się czasem idąc na kontrolę jak ten Darth Vader, nucę sobie w głowie te jakże mocne, charakterystyczne takty.... Czuję się jak ten Vader, który sprawia, że wszyscy na baczność stają... a ja przecież w środku, za maską profesjonalizmu, jestem wrażliwą i dobrą osobą. Jak On... Pozdrawiam gorąco
Magda


Ja najczęściej muzyki filmowej słucham w komunikacji miejskiej. Jakoś tak lżej się jeździ starym tramwajem Konstalem, gdy w słuchawkach Alexandre Desplat z "extremely loud and incredibly close". Porusza mnie głęboko we wnętrzu ten album filmowy. Genialny, wzruszający film, świetne, nastrojowe utwory. Czasami się zapominam i nie wysiądę na odpowiednim przystanku. Z własnych doświadczeń mogę polecić na te dni pełne uczucia zawodu na ludziach soundtrack z "Jokera" niezwykłej kompozytorki Hildur Guðnadóttir. Działa na wyobraźnie i powoduje, że jak wysiadam z tego blaszanego klekota to mam gęsią skórkę i to zupełnie niespowodowaną wątpliwej jakości podróżą :D
Jan


Muzyka filmowa jest naprawdę świetna. Przenosi mnie do innego świata i sprawia, że odpływam. Bardzo zachwyciła mnie muzyka z filmu "Sztuka kochania", naprawdę odprężyła. Zmieniła mój świat, bo lubię to, czego słucham.
Monika


"Ojciec chrzestny" to film, który znam na pamięć. Zachwyca mnie nie tylko niesamowita historia i gra aktorska, ale także przepiękna muzyka, na czele z głównym motywem muzycznym Brucia la Terra. Pewnego wieczoru wraz z mężem postanowiliśmy, że odwiedzimy operę, na schodach której kończy się saga rodziny Corleone. Kupiliśmy bilety samolotowe, bilety na Rycersko wieśniaczą, zarezerwowaliśmy nocleg i... zamiast w Palermo spędziliśmy, omyłkowo, cudowny weekend w Neapolu. Co prawda nie podążyliśmy śladem Corleone, ale za to podczas wieczoru muzyki neapolitańskiej usłyszeliśmy cudowne wykonanie właśnie Brucia la Terra. Zamknęłam oczy i poczułam się, jakbym właśnie miała pokłonić się przed Don Vito...Dzięki tej chwili pokochałam Neapol i jestem pewna, że jeszcze tam wrócę. I to nie jeden raz. A Palermo - no cóż, przecież trzeba mieć plany na kolejne podróże
Agnieszka