Sting chce grać koncerty tylko dla osób zaszczepionych

Artysta, który w październiku skończył 70 lat, jest zdumiony postawą Erica Claptona i Vana Morrisona, którzy domagają się, by na ich koncerty wpuszczano także osoby niezaszczepione na COVID-19. Sting uważa to za brak rozsądku i chciałby, żeby na jego koncerty wpuszczano jedynie ludzi po szczepieniu.

Sting chce grać koncerty tylko dla osób zaszczepionych
fot.PAP/EPA

Artysta dziwi się Claptonowi i Vana Morrisonowi, przede wszystkim nie rozumie jednak ludzi, którzy odmawiają przyjęcia szczepionki. „Ja wziąłem bez wahania. Jestem wystarczająco stary, by pamiętać na mojej ulicy dzieciaki z polio, które zostały kalekami. I że choroba ta została zwalczona błyskawicznie za pomocą szczepionki” - powiedział w wywiadzie dla AFP, podczas wizyty w Paryżu.

Zapytany o kolegów z branży, którzy sprzeciwiają się przepisom pozwalającym wpuszczać na ich koncerty tylko osoby zaszczepione przeciwko koronawirusowi, Sting wykazał się talentem dyplomatycznym. "Naprawdę nie pojmuję tej... filozofii sprzeciwu” - odparł. I dodał, że on sam chciałby, żeby na jego występy przychodzili ludzie rozsądni, a więc zaszczepieni. „Nie zamierzam tego egzekwować, ale pragnę by tak było” - stwierdził.

W najbliższy piątek 19 listopada ukaże się nowy album Stinga zatytułowany „The Bridge”. Artysta przyznaje, że na treść tekstów jego nowych piosenek wielki wpływ miała pandemia w połączeniu z zamieszaniem społeczno-politycznym na świecie, wykorzystywanym przez populistów. „Ludzie, o których piszę, przechodzą od jednego związku do drugiego, od życia do śmierci, od bycia chorym do wyzdrowienia. Wszyscy szukamy mostu do innego, wygodniejszego miejsca. Jak dostać się na drugą stronę? Nie wiem. Nie sądzę, by ktokolwiek wiedział, ale my go szukamy” - powiedział o swoim nowym albumie muzyk.

Sting ma już na koncie 15 solowych albumów, 17 nagród Grammy, a także murowane miejsce w legend panteonie rocka jako współzałożyciel grupy The Police. (PAP Life)