Dyrektorem kreatywnym wydarzenia jest przewodnik dzikiej przyrody, Simo Peri. Jak podkreśla Peri, ideą najcichszego festiwalu na świecie jest zwolnienie tempa i skupienie się na drobnych szczegółach, od szelestu wiatru po cichy szelest mchu.
„Zaplanowaliśmy pierwszy w historii Festiwal Słuchania Natury, aby odwiedzający mogli zwiedzić park narodowy i naprawdę wsłuchać się w muzykę, którą tworzy natura. To festiwalowa wycieczka zaprojektowana tak, aby pielęgnować duszę i umysł” – podkreśla w komunikacie pomysłodawca przedsięwzięcia.
Dlatego, zamiast tradycyjnych zespołów muzycznych i głośnych koncertów, wydarzenie to stawia w roli głównych artystów samą przyrodę. Wśród „headlinerów” znaleźli się m.in. cietrzew zwyczajny, żurawie, szum wiatru, a także rzadki gatunek ćmy z rodziny miernikowcowatych – mierzyniec fioletowozłoty - który jest oficjalnym symbolem parku.
Po zamkniętym dniu otwarcia (10 października) festiwal stał się całkowicie darmowy i ogólnodostępny. Odwiedzający mogą spacerować po drewnianych kładkach we własnym tempie, wyciszyć się i wsłuchiwać w dźwięki otoczenia. Jak zauważa organizator, niektóre „gwiazdy” bywają kapryśne, a same „występy” nieprzewidywalne, ale pewne jest, że podziwianie tej naturalnej symfonii nie pozostawi odwiedzających w niedosycie.
Choć formuła tego festiwalu daje uczestnikom sporą swobodę, przybywających prosi się, by podczas wizyty okazywali szacunek wobec przyrody, zachowywali ciszę i porządek, a ich wizyta nie pozostawiała żadnych śladów. Jeśli tegoroczna, pilotażowa edycja zakończy się sukcesem, twórcy planują powtórzyć festiwal w kolejnych latach. (PAP Life)
