Mimo deszczowej pogody, która mocno pokrzyżowała plany organizatorom niedzielnego koncertu, atmosfera pod sceną była gorąca. „Tak się cieszę, że tu jesteście i stawiliście czoła żywiołom, by nas zobaczyć” – zwrócił się do wiwatującego tłumu Shatner, cytowany przez „USA Today”. Co ciekawe, większość fanów witała aktora salutem wolkańskim, pozdrowieniem ze „Star Treka”.
Podczas 35-minutowego występu Shatnerowi na scenie towarzyszyli doświadczeni muzycy: gitarzysta Marcus Nand, basista Phil Soussan (znany ze współpracy z Ozzy Osbourne’em), gitarzystka Britt Lightning (z zespołu Vixen) oraz perkusista Fred Aching.
Podczas koncertu na Riot Fest Shatner ogłosił, że debiutancki album formacji The *uckers, zatytułowany „What the F Is Heavy Metal”, ukaże się już tej zimy. Krążek zapowiada się interesująco. W nagraniach wzięły udział gwiazdy światowego formatu, w tym Brian May (Queen), Tony Iommi (Black Sabbath), Rob Halford (Judas Priest), John Moyer (Disturbed) oraz Dave Lombardo (były perkusja Slayera).
Niezwykła energia 95-letniego Shatnera budzi tym większy podziw, że jeszcze niedawno aktor toczył walkę o życie. W czerwcu 2023 roku zdiagnozowano u niego czerniaka złośliwego w IV stadium. W tym samym czasie jego córka Melanie zmagała się z zaawansowanym rakiem piersi. Oboje ogłosili niedawno, że pokonali chorobę i są całkowicie wolni od nowotworu.
Przygodę z muzyką kanadyjski gwiazdor zaczął już w latach 60. W 1968 roku ukazał się jego debiutancki album „The Transformed Man” z autorskimi interpretacjami twórczości Boba Dylana i The Beatles. Od tamtej pory wydał kilkanaście płyt utrzymanych w różnorodnych gatunkach – od alternatywnego i progresywnego rocka, po bluesa. Na swoim koncie ma także bożonarodzeniową płytę „Shatner Claus” oraz album z piosenkami o zwierzętach dedykowany najmłodszym słuchaczom – „Where Will the Animals Sleep?”. (PAP Life)