Nowy film Toma Cruise'a dzieli krytyków. „Digger” jednych zachwyca, innych wprawia w konsternację

Tom Cruise wraca do kina, którego od dawna nie uprawiał, ale jego nowy film najwyraźniej nie jest łatwy w odbiorze. Pierwsze reakcje na „Digger” - satyryczną czarną komedię Alejandro Gonzaleza Inarritu - są skrajnie podzielone. Jedni widzą w filmie odważny, nieprzewidywalny eksperyment i jedną z najciekawszych ról Cruise’a od lat. Inni mówią o chaosie, męczącej satyrze i fabule, której trudno zaufać.

Nowy film Toma Cruise'a dzieli krytyków. „Digger” jednych zachwyca, innych wprawia w konsternację
Tom Cruise /NEIL HALL /PAP/EPA

W centrum historii znajduje się Digger Rockwell, potężny i bajecznie bogaty przemysłowiec naftowy. Awaria jednej z jego platform prowadzi do katastrofy ekologicznej na skalę światową, a bohater musi zrobić wszystko, by powstrzymać skutki własnych działań. W obsadzie, obok Cruise’a, znaleźli się Riz Ahmed, John Goodman, Sandra Huller, Michael Stuhlbarg i Jesse Plemons. 

To właśnie Cruise jest jednym z niewielu elementów, na temat których pierwsze opinie są wyjątkowo zgodne. Matt Neglia z Next Best Picture uznał jego występ za najbardziej dynamiczny i interesujący od lat, choć jego zdaniem film nie daje aktorowi wystarczająco dużo miejsca na bardziej zniuansowaną kreację. Jim Hemphill z IndieWire poszedł jeszcze dalej, określając ją jako najlepszą rolę Cruise’a od „Magnolii”. Scott Menzel z Awards Buzz również chwalił połączenie Cruise’a z Inarritu jako doświadczenie nietypowe i angażujące. 

Nie ma natomiast podobnej zgody w ocenie samego filmu. Część krytyków uważa, że Inarritu stosuje ogromny artystyczny rozmach, ale nie zawsze potrafi przełożyć go na spójną opowieść. Mike Ryan z Uproxx określił niektóre wybory fabularne jako trudne do zrozumienia, a Joey Magidson z Awards Radar uznał widowisko za nieudany mimo imponującej scenografii i pełnego zaangażowania obsady. Z kolei Anne Thompson z IndieWire nazwała „Digger” odważnym i efektownym filmem artystycznym, przewidując, że może szczególnie zainteresować organizacje przyznające nagrody. 

Do grona bardziej entuzjastycznych głosów dołączył współpracujący m.in. z The Hollywood Reporter Simon Thompson , który w serwisie X określił film jako ambitną wizję zrealizowaną z rozmachem. Jego zdaniem najlepiej działają obsada oraz scenografia i dźwięk, choć satyra społeczno-polityczna nie zawsze trafia w cel. Tomris Laffly z Variety zobaczyła w filmie skojarzenia z „Doktorem Strangelove’em”, doceniając jego egzystencjalną dziwność i występ Cruise’a. 

Ogromne zainteresowanie budzi charakteryzacja Cruise’a. Gwiazdor gra pod ciężką warstwą makijażu i protez, których założenie początkowo zajmowało sześć godzin. Aktor pracował jednak z ekipą charakteryzatorską tak długo, aż udało się skrócić ten proces do około godziny. 

Najwięcej emocji może jednak dopiero nadejść, ponieważ „Digger” jest filmem, którego twórcy najwyraźniej nie próbują nikogo prowadzić bezpiecznie przez znane schematy. Część pierwszych widzów podkreśla, że historia zmienia ton i znaczenie w sposób, którego lepiej nie poznawać przed seansem. 

„Digger” trafi do polskich kin 9 października. (PAP Life)