Nowa ekranizacja homeryckiego arcydzieła zadebiutowała 17 lipca. Wcielający się w Odyseusza Matt Damon wspominał w ostatnich wywiadach, że realizacja filmu przypominała bardziej ekspedycję niż tradycyjną produkcję filmową. Ekipa pracowała w wielu krajach, między innymi w Grecji, Maroku, Islandii i Szkocji, mierząc się z trudnymi warunkami atmosferycznymi oraz skomplikowaną logistyką.
Damon podkreślił, że każdego dnia zarówno aktorzy, jak i członkowie ekipy musieli przekraczać własne granice, aby zrealizować ambitną wizję Christophera Nolana. Wszyscy pracowali na równych zasadach – nie wyłączając reżysera. „To był najtrudniejszy film, w jakim zagrałem. Praca nad nim przypominała prawdziwą wyprawę. Gdy było zimno i mokro, odwracałem głowę i widziałem, że Chris jest tak samo przemoczony i zmarznięty, jak cała reszta” – zdradził gwiazdor „Buntownika z wyboru” w rozmowie z prasą.
W nowym wywiadzie dla magazynu „People” 55-letni aktor ujawnił, że aż do końca zdjęć nikt nie mógł liczyć na chwilę wytchnienia. „Każda lokacja była niesamowicie trudna, ale na zupełnie inny sposób. Wiedzieliśmy, że kończymy kręcić film przy zbiorniku wodnym na terenie studia Universal. I nikt nie powiedział: »Cóż, pewnie będzie łatwiej, jak już tam dotrzemy«. I rzeczywiście, były tam dwa silniki odrzutowe, jak z Boeinga 737, które chlustały na nas wodą. To było tak ciężkie, jak można sobie wyobrazić, gdy zmuszasz wodę do pracy w kontrolowanym środowisku” – relacjonował gwiazdor.
Gdy produkcja zbliżała się do końca, przed aktorami pojawiały się coraz to nowe wyzwania. „Kręciliśmy zbliżenia na tratwie, a zrobienie tego na otwartym akwenie byłoby zbyt niebezpieczne. Sfilmowaliśmy więc kilka ujęć panoramicznych, ale na zbiorniku zrobiliśmy też kilka scen, w których Chris oblewał mnie wodą, kiedy tam leżałem, a ja pomyślałem: »To jest po prostu idealne. Kończymy waterboardingiem«” – stwierdził ze śmiechem Damon. I dodał, że praca nad „Odyseją” pozwoliła mu w zgoła ekstremalny sposób uporać się ze swoimi lękami. „Przepracowałem wiele fobii. Klaustrofobia była jedną z nich” – wyznał aktor. (PAP Life)