ON AIR
od 18:00 zaprasza: Natalia Grzeszczyk

Kristen Stewart przyznała, że rola Diany ją zmieniła

“Pracując nad tym filmem czułam się bardziej wolna, żywa, a nawet wyższa” - nieco zaskakująco skomentowała Kristen Stewart swoją pracę na planie “Spencer”. Jej występ już zbiera bardzo pozytywne recenzje, a sama aktorka jest mocną kandydatką do Oscara. Są także duże szanse na to, że przestanie być wreszcie "tą dziewczyną ze Zmierzchu".

Kristen Stewart przyznała, że rola Diany ją zmieniła
fot.PAP/EPA

Zagranie księżnej Diany przez Kristen Stewart było ryzykowną decyzją. I to bardzo. Bo w przypadku kolejnego filmu o Dianie najbardziej prawdopodobne były dwa scenariusze. Że kreacja Kristen będzie bardzo nieudana lub bardzo udana. Tym razem był to strzał w dziesiątkę.

Oprócz przekonującego, eleganckiego brytyjskiego akcentu, 31-letnia aktorka bardzo trafnie oddaje maniery i zachowanie Diany. Podczas konferencji na Festiwalu Filmowym w Wenecji Stewart wspomniała, że na planie jej, jak całej obsadzie, towarzyszyli doradcy królewscy, którzy wprowadzali ich we wszystkie skomplikowane zagadnienia etykiety. Nie było łatwo.

“Mimo że nauczyłam się dygnięć i dowiedziałam się, że nie wolno nam samodzielnie chodzić do kuchni, żeby wykradać jedzenie i całej masy innych szczegółów, których tak naprawdę już nie pamiętam, zawsze był ktoś, kto pilnował, abyśmy zachowali autentyczność i nie wychodzili poza role” - wspomniała aktorka.

Przyznała, że na początku myśl odtworzenia roli globalnej ikony była dla niej przytłaczająca, wręcz zniechęcająca. Zapytana o to, czym księżna Diana zaskarbiła sobie takie uwielbienie, Stewart bez wahania odparła, że był to dar, z którym się urodziła. “Są ludzie obdarzeni niezaprzeczalną, wręcz przenikliwą energią. Jednak bardzo smutne w jej postaci było to, że choć była tak normalna i swobodna, była jednocześnie tak odizolowana i samotna. Sprawiała, że każdy, kto znalazł się w jej towarzystwie, otrzymywał ogromne ciepło i energię. Jednak ona sama nie mogła na to liczyć ze strony innych” - powiedziała. Dodała też, że trudno było jej wyobrazić sobie osobę tak spragnioną kontaktu z innymi, mającą niezwykły dar sprawiania, że inni w jej obecności czują się dobrze, która by jednocześnie nie dostrzegała w sobie tego niezwykłego piękna.

Choć Stewart doskonale wie, jak to jest być na medialnym świeczniku, szybko odrzuciła sugestie, że może choć trochę utożsamiać się z graną przez siebie bohaterką. “Ona była najsłynniejszą kobietą na świecie – była najczęściej fotografowaną kobietą na całym świecie, prawda? Sama tego zasmakowałam, ale nie na taką skalę. Wolno mi popełniać błędy, zatem jest ogromna różnica między pracą aktora, a kimś z rodziny królewskiej. Oni muszą być idealni, nieskazitelni, ta postawa ma trzymać cały naród w jedności. Nie uważam swojej pracy za wzniosłą, a gdyby tak było, zapewne wymiotowałabym za kulisami” - przyznała. (PAP Life)