ON AIR
od 18:00 zaprasza: Natalia Grzeszczyk

Kit Harrington wyznał, że rola w "Grze o tron” zniszczyła mu psychikę

Niezapomniany Jon Snow z „Gry o tron” w najnowszym wywiadzie ujawnił, że kręcąc ów serial zmagał się z problemami zdrowotnymi. To dlatego po zakończeniu serii postanowił zrobić sobie roczną przerwę od grania. „Traktowałem tę pracę niezwykle poważnie, a była bardzo stresująca. To był koszt, który musiałem ponieść. Nie zmienia to faktu, że jestem dumny, że mogłem być częścią czegoś tak wyjątkowego” – wyjaśnił nominowany do Złotego Globu aktor.

Kit Harrington wyznał, że rola w "Grze o tron” zniszczyła mu psychikę
fot.PAP/EPA/PAUL BUCK

Rola charyzmatycznego Jona Snowa w serialu „Gra o tron” jest niewątpliwie najważniejszą pozycją w aktorskim portfolio Kita Harringtona. Występ w produkcji, która zdołała pobić wszelkie rekordy popularności i zdobyć ogromne uznanie zarówno widzów, jak i krytyków, sprawił, że nieznany szerszej widowni brytyjski aktor teatralny z miejsca stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd szklanego ekranu. Harrington musiał jednak zapłacić dość wysoką cenę nagłej sławy. Jak ujawnił goszcząc w podcaście „The Jess Cagle Show”, praca nad kultową serią była na tyle stresująca, że ucierpiało na tym jego zdrowie psychiczne.

„Szczerze mówiąc, przechodziłem przez pewne problemy ze zdrowiem psychicznym podczas kręcenia serialu i po jego zakończeniu. Cieszę się, że zrobiłem sobie później roczną przerwę od grania, żeby się wyleczyć i skupić na sobie. Traktowałem tę pracę niezwykle poważnie, a była bardzo stresująca. To był koszt, który musiałem ponieść” – wyznał gwiazdor. I podkreślił, że mimo kłopotów zdrowotnych występ w produkcji uznaje za cenne doświadczenie. „Nie zmienia to faktu, że jestem dumny, że mogłem być częścią czegoś tak wyjątkowego. Trzymam kciuki za powstające spin-offy serii. Na pewno będę je oglądać” – dodał aktor.

Harrington nie omieszkał wspomnieć, że „Gra o tron” odmieniła nie tylko jego karierę, ale i życie prywatne, za co jest ogromnie wdzięczny. To właśnie na planie serialu rozkwitło wszak uczucie między nim, a wcielającą się w nieustraszoną Ygritte Rose Leslie, z którą latem 2018 roku wziął ślub. Sześć miesięcy temu na świat przyszło ich pierwsze dziecko. „To tutaj poznałem moją żonę. Można powiedzieć, że mój syn jest bezpośrednim rezultatem „Gry o tron”. Wciąż mam wspaniałych przyjaciół, którzy pojawili się w moim życiu dzięki serialowi. Wszelkie trudności warte były więc tego, co otrzymałem w prezencie” – zaznaczył aktor.

Nominowany do Złotego Globu gwiazdor wyjawił także, że ojcostwo okazało się dla niego pod wieloma względami zaskakujące. Przede wszystkim nie spodziewał się, że opieka nad dzieckiem będzie tak wyczerpująca. „Wszyscy ci mówią, że to niesamowicie ważne i odpowiedzialne zadanie. I chociaż zdajesz sobie z tego sprawę, nie przypuszczasz, jak ciężka jest to praca. Szybko zorientowałem się, że od tego nie ma przerw, to trwa wiecznie” – przyznał szczerze Harrington w rozmowie z „Access Hollywood”.

Aktor poradził przy okazji przyszłym rodzicom, by przygotowując się do nowej życiowej roli odbyli trening w postaci… opieki nad zwierzakiem. „W roku poprzedzającym narodziny mojego syna wziąłem szczeniaka. Zajmowanie się nim wyglądało tak samo. To świetna praktyka, polecam” – zażartował. (PAP Life)