Denis Villeneuve chciałby wyreżyserować kolejny film o Bondzie

Wraz z premierą filmu „Nie czas umierać” rozgorzała na nowo dyskusja o tym, kto powinien zastąpić Daniela Craiga w roli Jamesa Bonda. Wybór kandydata do roli Agenta 007 nie jest jednak jedyną decyzją, jaką będą musieli podjąć producenci cyklu. Będą musieli oni także zdecydować, kto wyreżyseruje kolejną, 26. odsłonę serii. Gotowość do podjęcia się tego zadania zgłosił właśnie Denis Villeneuve, twórca takich filmów jak „Blade Runner 2049” czy „Diuna”.

Denis Villeneuve chciałby wyreżyserować kolejny film o Bondzie
Denis Villeneuve /fot. PAP/EPA.

Pochodzący z Kanady twórca był gościem podcastu „Happy Sad Confused”. Właśnie tam został zapytany o to, jaka byłaby jego odpowiedź, gdyby dostał propozycję wyreżyserowania filmu o Bondzie. „Prawdę powiedziawszy – i nie wierzę, że to mówię – odpowiedzią na to pytanie byłoby ogromne tak” – odpowiedział bez wahania Villeneuve. „To bohater, który – podobnie jak wszystkim – towarzyszył mi od dzieciństwa. Darzę tę postać ogromnym uczuciem. Byłoby to wielkim wyzwaniem dla wszystkich, by spróbować zrobić tę serię na nowo, po tym, jak zrobił to Daniel Craig. On wniósł do postaci Bonda coś unikalnego, silnego i nieporównywalnego z niczym. To ostateczny James Bond. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć Nie czas umierać. Jestem jednym z największych fanów Bonda” – stwierdził reżyser.

Villeneuve czeka na premierę swojego najnowszego dzieła, którą zaplanowano na 22 października. Jeśli „Diuna”, zostanie dostatecznie dobrze przyjęty przez widzów, reżysera czeka praca na planie drugiej części tego widowiska sci-fi. Dopiero później mógłby zacząć myśleć o wyreżyserowaniu filmu o Bondzie. „Jestem zmęczony już nawet myśląc o tym wszystkim. Chcę robić jeden film na raz. To ogromnym przywilej. Przy czym nie odbierzcie tego w sposób arogancki bądź pretensjonalny. To prawda, że marzę o zrobieniu filmu o 007. Nie wiem, czy coś takiego w ogóle będzie miało miejsce, ale byłby to przywilej. A na koniec dnia byłaby to po prostu czysta, filmowa radość” – kończy Villeneuve. (PAP Life)