Daniel Craig od lat odwiedza gejowskie bary, bo tam bawi się najlepiej

Sława, którą Danielowi Craigowi przyniosła rola Jamesa Bonda nieco ograniczyła jego swobodę. Aktor przyznał, że po wejściu do pubu ma jedynie pół godziny na delektowanie się trunkami, potem dają o sobie znać skutki jego rozpoznawalności. Niedawno aktor przyznał, że jeśli chce w spokojnej atmosferze wypić drinka, najczęściej wybiera bary gejowskie, które, jak opisał, są o wiele bardziej przyjazne i pozbawione “agresywnych podpitych gości”.

Daniel Craig od lat odwiedza gejowskie bary, bo tam bawi się najlepiej
Fot. PAP/EPA

W kontekście roli Jamesa Bonda, który jak dało się zauważyć na ekranie nie wylewał za kołnierz, sam Daniel Craig był wielokrotnie pytany o jego alkoholowe i rozrywkowe preferencje. Bez zbędnych ogródek filmowy agent 007 przyznawał, że lubi wyskoczyć na drinka lub piwo, choć w obliczu swojej popularności alkoholowe ekscesy nie wchodzą w grę. Sława wręcz wymusza umiar.

Niedawno w podcaście “Lunch with Bruce” Craig przyznał, że najlepiej czuje się w gejowskich barach. “Odwiedzam je odkąd pamiętam. Zacząłem do nich chodzić głównie dlatego, że nie ryzykowałem bójki, po prostu chciałem unikać kłopotów i takie miejsca wydały mi się idealne” - wspomniał.

Dodał, że to, co odpowiada mu najbardziej w takich lokalach to atmosfera. Nie ma w nich agresji, jest spokojnie, nikt cię nie zaczepia i nie prowokuje niepotrzebnych burd. “Nie musisz w nich epatować swoją seksualnością. Dla mnie to zawsze były bezpieczne miejsca, no i mogłem spotkać tam wiele dziewczyn, które przychodziły z takich samych pobudek jak ja” - wspomniał w rozmowie z Bruce'em Bozzim gospodarzem podcastu.

Dziś stateczny mąż - od 2011 związany jest z Rachel Weisz - i ojciec, który po 15 latach pożegnał się na dobre z rolą Jamesa Bonda, zapewne nie ma takich dylematów. W ryzach trzyma go nie tylko sława, ale i najważniejsza życiowa rola - głowy rodziny. (PAP Life)

mdn/ moc/