Hansen jest amerykańskim reporterem telewizyjnym, który zdobył ogromną popularność dzięki segmentowi „To Catch a Predator” w programie informacyjnym „Dateline NBC”. Cykl emitowano w latach 2004-2007. Hansen i ekipa programu współpracowali z organizacją Perverted Justice, której członkowie podszywali się w internecie pod osoby niepełnoletnie. Dorośli mężczyźni przyjmujący zaproszenia na spotkanie trafiali do przygotowanego domu, gdzie zamiast rzekomego dziecka czekał na nich Hansen, a za drzwiami – policja.
Program stał się w USA dużym fenomenem telewizyjnym. „To Catch a Predator” nie było zwykłym reportażem kryminalnym: konfrontacje Hansena z podejrzanymi były pokazywane w formule telewizyjnego widowiska, a jego charakterystyczny sposób rozmowy szybko stał się rozpoznawalny w całym kraju. Segment przyciągał dużą widownię, podnosił wyniki „Dateline”, a jego popularność była na tyle duża, że Hansen pojawił się nawet jako bohater parodii podczas ceremonii rozdania nagród Emmy w 2006 roku.
„Primetime” skupia się przede wszystkim na jednej z najbardziej tragicznych historii związanych z programem. Film czerpie z artykułu Luke'a Dittricha opublikowanego w „Esquire” w 2009 roku, opisującego sprawę Louisa Williama Conradta Jr., prokuratora z Teksasu, który po przeprowadzonej przez policję operacji wymierzonej w niego popełnił samobójstwo. To właśnie wydarzenia związane z Conradtem stanowią punkt kulminacyjny filmu.
Hansen uważa jednak, że sposób przedstawienia tej historii jest zasadniczo nieprawdziwy. Twierdzi, że poza wykorzystaniem jego nazwiska i kilku charakterystycznych powiedzeń niemal wszystko, co dotyczy jego postaci i relacji z innymi bohaterami, zostało wymyślone. Według niego film zmienia chronologię wydarzeń i przypisuje ekipie „To Catch a Predator” motywacje, których nie miała. Oburzeni wg Hansena są również jego współpracownicy z okresu pracy nad programem, którzy skontaktowali się z nim po premierze filmu.
Dziennikarz szczególnie nie zgadza się z sugestią, że śmierć Conradta była konsekwencją działania nastawionego przede wszystkim na telewizyjną oglądalność. Hansen przedstawia własną wersję wydarzeń, zgodnie z którą decyzję o zatrzymaniu prokuratora podejmowała policja na podstawie zgromadzonych dowodów i nakazu wynikającego z prawdopodobnej przyczyny. Jednocześnie przyznaje, że sam fakt śmierci Conradta był tragedią dla jego rodziny. Te twierdzenia są jego oceną wydarzeń; film zdaniem Hansena przedstawia inną, fabularyzowaną interpretację.
Hansen twierdzi, że twórcy nie konsultowali z nim filmu, mimo że produkcja wykorzystuje jego nazwisko, wizerunek i charakterystyczne maniery. Niecały rok wcześniej jeden ze współpracowników dziennikarza skontaktował się z reżyserem Lance’em Oppenheimem. Ten odpowiedział w wiadomości, że film będzie „listem miłosnym do Chrisa Hansena” i zapewnił, że wkrótce skontaktuje się z nim osobiście. Tak się nie stało. „Jeśli to jest list miłosny, to ja nie chciałbym dostać od tego kolesia nienawistnego listu” – skomentował prowadzący „To Catch a Predator”.
Dziennikarz pozostaje aktywny w podobnej działalności. Po odejściu z NBC rozwija własną platformę TruBlu, gdzie prowadzi m.in. „Takedown With Chris Hansen”, program będący kontynuacją formuły jego dawnych śledztw. Twierdzi też, że zainteresowanie „Primetime” przełożyło się na większą liczbę widzów jego współczesnych materiałów.
„Primetime” nie jest więc biografią Hansena ani wiernym odtworzeniem historii „To Catch a Predator”. Film wykorzystuje prawdziwą postać, program i wydarzenia jako punkt wyjścia do opowieści o mediach, popularności i granicy między dziennikarstwem a telewizyjnym widowiskiem. Hansen zapewnia jednak, że widzowie powinni pamiętać, iż oglądają przede wszystkim fikcyjną interpretację jego historii.
(PAP Life)