70. urodziny Kim Cattrall. Aż cztery razy odmówiła roli Samanthy Jones

Gdy okazało się, że w kontynuacji „Seksu w wielkim mieście” - produkcji „I tak po prostu” - zabraknie Samanthy Jones, postaci granej przez Kim Cattrall, fani byli wielce rozczarowani. Choć ta laureatka Złotego Globu ma na swoim koncie dziesiątki kreacji, to właśnie rola wyzwolonej seksualnie, pewnej siebie specjalistki od PR-u najbardziej zapisała się w historii popkultury. 21 sierpnia aktorka świętuje 70. urodziny.

70. urodziny Kim Cattrall. Aż cztery razy odmówiła roli Samanthy Jones
Kim Cattrall / 2008 /PETER FOLEY / PAP/EPA

Przed premierą serialu w 1998 roku telewizja rzadko pokazywała kobiety po czterdziestce, które tak otwarcie czerpały satysfakcję z seksu, łamały rozmaite tabu i rozdawały karty. W rozmowie z „The Times” Kim Cattrall przyznała, że początkowo uważała postać Samanthy Jones za zbyt przerysowaną i odważną. Rolę odrzuciła cztery razy, niepewna tego, czy jako 41-latka będzie postrzegana przez widzów jako wystarczająco seksowna.

„Autodyskryminacja ze względu na wiek. Cóż, to się zmieniło – czterdziestka stała się seksowna” – przyznała w wywiadzie, tłumacząc, co powstrzymywało ją przed zaangażowaniem w produkcję. „Stworzyłam fantastyczną postać, którą pokochałam i włożyłam w nią mnóstwo miłości” – dodała. 

Niektóre kobiety chciały być jak serialowa Carrie – felietonistka, goniąca za miłością w drogich butach. Inne były zapatrzone w Samanthę, która wprost mówiła, że jest dumna ze swojego wieku i młodszych partnerów. Widzowie mogli skupiać się na jej liberalnym podejściu do seksu, jednak Samantha była też ucieleśnieniem wolności, odwagi w byciu sobą, życia na własnych zasadach.

Fundamentem serialu miała być szczera przyjaźń czterech singielek. Szybko wyszło na jaw, że istniała ona wyłącznie na ekranie. Rywalizacja – zwłaszcza między Kim Cattrall a Sarah Jessicą Parker – przez lata była jednym z sekretów Hollywood. Konflikt, który początkowo dotyczył kwestii finansowych i równego traktowania, szybko przerodził się w głęboką osobistą niechęć.

„Czy jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami? Nie. Jesteśmy zawodowymi aktorkami. Mamy swoje własne, oddzielne życia” – tłumaczyła Cattrall. Uważała, że serial był świetny, a jego bonusem stały się dwa filmy zamykające wszystkie poboczne wątki. Dlatego nie widziała potrzeby kontynuowała tej historii. 

„Naszym wspólnym celem był serial, a serial się skończył. Poszłam dalej. Na tym polega moja 60., na tym polega podejmowanie decyzji dla siebie, nie dla kariery. I to jest cholernie fantastyczne” – podkreśliła w programie „Life Stories” na kanale ITV krótko po tym, jak oskarżono ją, że to przez nią nie powstanie trzecia część filmu „Seksu w wielkim mieście”.

Kim Cattrall / 2025 /ANDY RAIN /PAP/EPA

Kulminacja konfliktu nastąpiła w 2018 r. W lutym tamtego roku zaginął brat Kim, Chris Cattrall, który niedługo później został znaleziony martwy w Kanadzie. Pod postem aktorki informującym o tragedii, Sarah Jessica Parker zamieściła publiczne kondolencje. Te bynajmniej nie spotkały się z ciepłą reakcją ze strony Kim. „Nie potrzebuję twojej miłości ani wsparcia w tym tragicznym czasie” – skwitowała Cattrall, rozwijając w komentarzu swoją myśl. 

„Moja mama zapytała mnie dzisiaj: »Kiedy ta Sarah Jessica Parker, ta hipokrytka, zostawi cię w spokoju?«. Twoje ciągłe przypominanie o sobie jest bolesnym wspomnieniem tego, jak okrutna byłaś wtedy i jesteś teraz. Pozwól, że wyrażę się jaśniej (jeśli jeszcze tego nie zrobiłam). Nie jesteś moją rodziną. Nie jesteś moim przyjacielem. Piszę więc, aby po raz ostatni powiedzieć ci, abyś przestała wykorzystywać naszą tragedię do odbudowania swojego wizerunku »miłej dziewczyny«” - skwitowała. 

Choć po latach producenci wywalczyli krótki – trwający zaledwie minutę - gościnny występ Cattrall w finale drugiego sezonu serialu „I tak po prostu”, nowa odsłona "Seksu w wielkim mieście" nie zdobyła uznania krytyków i widzów. Charyzmy, którą Kim wnosiła do produkcji, nie dało się bowiem niczym zastąpić. Odrzucając propozycję powrotu do głównej obsady, aktorka udowodniła, że mimo wielu różnic między nią a Samanthą Jones, coś je jednak łączy. To duma z własnych wyborów i życie na własnych zasadach - tak na ekranie, jak i poza nim. 

„Mówienie »nie« przeszłości to mówienie »tak« przyszłości. Bo ostatecznie to ty jesteś scenarzystą filmu o swoim życiu” – stwierdziła w 2022 roku podczas gali magazynu "Variety" - "Power of Women".


Monika Dzwonnik
(PAP Life)