Płyty Jowity. Cotygodniowe recenzje nowości (i nie tylko) płytowych!

Z racji słonych cen oryginalnych płyt z nagraniami muzyki klasycznej lub filmowej skompletowanie płytoteki bez oglądania się na koszty stało się dzisiaj przywilejem nielicznych. Mało kto można sobie pozwolić na kupowanie przysłowiowego kota w worku.

„Płyty Jowity” mają więc za zadanie przede wszystkim nie dopuścić, aby taki niepożądany kociak zaczął miauczeć w domu słuchacza RMF Classic.

Oczywiście, jest jeszcze kilka innych powodów, dla których program z recenzjami nowości płytowych ma racje bytu, ale pomoc w kolekcjonowaniu własnej płytoteki wydaje się być najbardziej pożyteczna.

Od szesnastu lat pisuję recenzje muzyczne do rozmaitych czasopism.

W RMF Classic zależy mi przede wszystkim na dotarciu do słuchaczy słabiej zorientowanych w dziedzinie muzyki. Dlatego często rezygnuję z komentarza, na który mam wielką ochotę jako muzykolog wiedząc, że mogę nim zniechęcić początkującego melomana. Unikam scjentystycznych sformułowań.

Hołduje bowiem zasadzie, iż lepiej pozyskać, jako swojego słuchacza, jednego laika, niż dwóch wytrawnych znawców muzycznych meandrów. Dla tych drugich pisałam recenzje do „Ruchu muzycznego”.

„Płyty Jowity” są dla wszystkich - również dla tych, którzy swoją przygodę z muzyką, inną niż popowa, dopiero rozpoczynają. Stąd bardzo lapidarna formuła programu, zakładająca omówienie jednej płyty, która właśnie pojawiła się na rynku fonograficznym. Płyta ta nie zawsze jest klasyczna lub filmowa, czasem może być gatunkowo trudna do zdefiniowania. Zawsze jednak powinna ona mieć w sobie coś wyjątkowego, co powoduje, że warto o niej mówić.

Jowita Dziedzic-Golec

Słodki głos Stacey Kent w "Płytach Jowity":

Utworów z tej płyty słuchaliśmy niedawno. Proszę przyznać, że Dee Dee jest cudowna!!! 

Nowy sezon zaczęliśmy od fantastycznego składaka do "Baby Driver". To był naprawdę "odjazdowy", wakacyjny krążek! :)




Ostatnie życzenie Harnoncourta

W marcu tego roku muzyczny świat stracił wybitną postać. Jeden z najbardziej wpływowych artystów z kręgu zwolenników gry na instrumentach z epoki - Nikolaus Harnoncourt zmarł po ciężkiej chorobie. Miał 86 lat. Ten wyśmienity austriacki dyrygent, w dyskografii którego odnaleźć można prawie 500 nagrań, za które otrzymał wszystkie ważniejsze nagrody w dziedzinie muzyki klasycznej - na zakończenie kariery estradowej zdecydował się zaledwie trzy miesiące wcześniej.

Ostatnim życzeniem maestro było wydanie na płycie rejestracji monumentalnej „Missa Solemnis” Ludwiga van Beethovena - jako zwieńczenie jego studiów nad twórczością i życiem tego kompozytora. Wspominam Harnoncourta – a dokładnie Johanna Nicolausa hrabiego de la Fontaine und d'Harnoncourt-Unverzagt, potomka po kądzieli Cesarzowej Marii Teresy - właśnie z powodu tego nagrania, które niedawno trafiło na sklepowe półki.  Beethovenowskie dzieło – pisane jako msza uroczysta – należy do najbardziej złożonych kompozycji liturgicznych. Obok „Mszy h-moll” Bacha oraz „Requiem” i „Wielkiej mszy c-moll” Mozarta – uważane za jedno z największych dzieł sakralnych w historii muzyki. Niezwykle nowatorska, nosząca już wyraźne cechy romantyzmu „Missa Solemnis” jest bardzo osobistą wypowiedzią kompozytora. Na wskroś przejmująca, żadnego słuchacza nie pozostawia obojętnym - niektórzy badacze twierdzą, że była dla Beethovena rodzajem manifestu wiary. Znamienne są też słowa, które autor zamieścił na partyturze: „Von Herzen - Möge es wieder - Zu Herzen gehn!” (Z serca – oby do serc trafiła). Słowa, które artyści podejmujący się arcytrudnego wyzwania, jakim jest interpretacja tej mszy, w większości biorą sobie do serca, ale rozumieją je na swój sposób. Wystarczy przypomnieć dwa przykłady słynnych wykonań – pod Karajanem i pod Gardinerem, aby przekonać się jak różnie można odczytać mistrza z Bonn. Beethoven nigdy nie usłyszał swego pomnikowego dzieła w całości. Harnoncourt też nie doczekał wydania tej płyty. Jestem jednak pewna, że obaj panowie czują satysfakcję (gdzieś ponad nami) z efektu końcowego i klasy tego wydawnictwa.  Zaznaczam, że to nie jest lekka, wakacyjna propozycja. By poczuć i zrozumieć moc tej cudownej kompozycji w interpretacji doskonałego zespołu wykonawców pod batutą charyzmatycznego muzyka – potrzeba skupienia i zaangażowania, ale to co dostajemy w zamian - na pewno jest tego warte.

Nagrania polecanego albumu dokonano podczas prób i koncertu w ramach Styriarte Festival  w Graz w sierpniu 2015 roku. Wykonawcami byli - prowadzony i założony przez Harnoncourta  zespół Concentus Musicus Wien oraz Arnold Schoenberg Choir. Solistami zaś : Laura Aikin - sopran, Elisabeth Kulman -  alt, Johannes Chum -  tenor, Ruben Drole -  bas.

Jowita Dziedzic-Golec RMF Classic

Nikolaus Harnoncourt
Beethoven: Missa Solemnis
Sony Classical



Sprawdź także:

  • 09:16 Brenda Lee Rockin' Around The Christmas Tree
  • 09:18 Doris Day I'll Be Home for Christmas
  • 09:21 Rod Stewart Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow!
  • zobacz cały repertuar »
  • Notowanie: 232, niedziela, 10 grudnia 2017
  • 1
    Lianne La Havas
    Twój Vincent
    Starry Starry Night
  • 2
    Alan Silvestri
    Forrest Gump
    Suita
  • 3
    Vangelis
    Łowca androidów
    Love Theme
  • Zobacz całe notowanie »
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 2017 RMF Classic