Polecamy

wróć
Pasja Pani Zofii
2011-10-24 12:40:00

 Witam,
Od ponad 10 lat pasjonuję się historią mody, a w szczególności modą kobiecą  XVIII, XIX i początku XX wieku. Gdybym została obdarzona talentem rysunkowym, to prawdopodobnie swoje siły twórcze wkładałabym w projektowanie kostiumów teatralnych i filmowych... Niestety, do rysowania smykałki nie mam i nigdy nie miałam. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - mojemu zamiłowaniu do dawnych ubiorów postanowiłam dać ujście w pasji, jak mi się zdaje, ciekawszej, a już na pewno mniej
popularnej niż rysowanie. A jest nią... tworzenie lalek w skali 1:12 (innymi słowy, mierzących ok. 14 cm) ubranych oczywiście w stroje historyczne. Dlaczego akurat taką skalę wybrałam? Dlatego, że jest to skala, w której najczęściej tworzone są kolekcjonerskie domy lalek oraz wszelkie znajdujące się w nich meble. Niektóre z nich bywają wykonane tak precyzyjnie, że na zdjęciu nie sposób odróżnić ich od rzeczywistych wnętrz. Dodam, że są one zazwyczaj tworzone w stylach historycznych. Budowanie
i kolekcjonowanie takich domków jest zajęciem
bardzo popularnym w krajach Europy Zachodniej oraz w Stanach Zjednoczonych. Z radością obserwuję również narodziny tego hobby w Polsce i mam nadzieję, że z czasem się ono rozpowszechni. No, ale szkoda, żeby takie miniaturowe cuda stały puste - we wnętrzach z danej epoki powinny mieszkać lalki w odpowiednich strojach. I cała sztuka polega na tym, by jak najwierniej te stroje odtworzyć. Samo tworzenie miniaturowych lalek jest jednak rzeczą na tyle zajmującą, że stało się ono odrębną gałęzią
całego "miniaturowego rzemiosła". Niektórzy twórcy lalek osiągnęli taką perfekcję, że piękno ich dzieł wprawia w osłupienie, a kolekcjonerzy są w stanie zapłacić za nie grube pieniądze.
Cóż, do osiągnięcia perfekcji jeszcze sporo mi brakuje, ale tworzenie miniatur sprawia mi ogromną przyjemność, a i efekty mojej pracy wydają mi się coraz bardziej zadowalające. A jak wygląda cały, że się tak wyrażę, proces twórczy? Najpierw szukam inspiracji, bo miniaturowe ubiory, które tworzę są zazwyczaj rekonstrukcjami autentycznych strojów historycznych, kostiumów filmowych albo ubiorów uwiecznionych na moich ulubionych obrazach, rycinach z dawnych czasopism itp. Następnie wybieram zestaw
porcelanowy - zestawy takie zamawiam przeważnie ze Stanów Zjednoczonych. Są to wypalone z porcelany i niemalowane części ciała lalki. Następnie maluję twarz lalki farbami akrylowymi, wykonuję buty (najczęśniej z jedwabiu lub imitacji skóry) - są one na stałe przyklejone do nóg lalki. Później  łączę wszystkie części za pomocą wyciorów (dzięki temu można lalkę upozować), które następnie uwijam watą i porywam filcem. Później przychodzi kolej na bieliznę (oczywiście z epoki!) uszytą z cienkiego
bawełnianego batystu i delikatnej, bawełnianej koronki. Gdy bielizna jest już gotowa, następuje właściwa część pracy, czyli szycie sukni. Oczywiście należy wspomnieć o przygotowaniu wykroju i próbnej sukni z papierowego ręcznika oraz żmudnym dopasowywaniu wszytskich elementów. Szycie sukni zajmuje najwięcej czasu, ale jest dość relakcujące: zawsze szyję ręcznie, poza tym uwielbiam dotyk naturalnego jedwabiu (to z niego zawsze powstają kreacje moich lalek). Gdy suknia jest już skończona
pozostaje mi jeszcze tylko uczesać miniaturową damę (włosy wykonuję z włókna wiskozowego) i dopieścić całość przy pomocy dodatkó takich jak kapelusz, wachlarz, biżuteria, kwiaty... Wreszcie fotografuję, to co stworzyłam i zdjęcia umieszczam na swoim blogu. To wszystko wydaje się dość skomplikowane, ale jest niesamowicie przyjemne i daje ogromną satysfakcję. Póki co jestem jedną z trzech osób w Polsce, które mają taką pasję, mam jednak nadzieję, że w przyszłości będzie nas więcej. Na zachętę
dołączam zdjęcia jednek z wykonanych przeze mnie lalek (w życiu zrobiłąm ich piętnaście, ale tę uważam za najbardziej udane). Zapraszam również na mój blog:
http://miniaturowamoda.blogspot.com/



Pozdrawiam serdecznie,
Zofia

Poleć znajomemu