Polecamy

wróć
Pasja Pani Marty Kasprzak z Wrocławia
2011-10-27 16:22:00

Narty – moja pasja. Dlaczego?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. To zbieg, niestety nieszczęśliwych, przypadków sprawił, że dzisiaj cieszę się każdym spotkaniem z górami na śniegu. Konieczność smutnych zdarzeń  zmusiła mnie aby zabierać dzieci i regularnie (co tydzień) jeździć w góry. Wiosna, lato, jesień, to pory roku gdzie można spacerować i podziwiać panoramę gór we wszystkich możliwych kolorach. Ale co robić gdy spadnie śnieg?  I TAK TO SIĘ ZACZĘŁO!

Pierwszy raz założyłam narty i postawiłam pierwsze kroki na nartach. Zieleniec (Kotlina Kłodzka), Karpacz, Szklarska Poręba. Stopniowo coraz dalej i wyżej. W pierwszych latach każda sobota i niedziela była na śniegu (popularne wówczas expres narty były nasze). I to nic, że trzeba było wstać o piątej rano aby dojechać sto kilkadziesiąt km na stok. Wracaliśmy późnym wieczorem w sobotę, aby następnego dnia, w niedzielę, pojechać ponownie. Każdy wyjazd to nieopisana radość w pokonaniu „trudnych” ( z dzisiejszego punktu widzenia) tras, zabawy na śniegu czy sukcesów dzieci. Nie ukrywam moich również. 30-40 dni w roku na nartach to dużo i mało, jednocześnie. Dzieci, dzisiaj dorosłe dalej kontynuują zabawę na tyle na ile pozwalają im warunki, natomiast ja obsesyjnie wykorzystuję możliwości wyjazdu na narty.

Rok rocznie rozpoczynam sezon w grudniu i kończę na przełomie kwietnia i maja. Nie wyobrażam sobie momentu kiedy będę musiała usiąść w fotelu i bawić się pilotem do telewizora (czas niestety jest nieubłagany, a fizjologia ma swoje prawa).

W ciągu tych 30 lat zabawy na śniegu, doznałam wielu cudownych przeżyć. Poznałam wielu cudownych ludzi, takich szalonych jak ja. Stojąc np. na szczycie (najwyższe miejsce gdzie znajduje się stacja wyciągu w Europie), gdzie na wyciągnięcie ręki jest Matterhorn, lub zjazd Białą doliną z Aiguille du Midi do Chamonix (trasa liczy 22 km) to ogromne przeżycie, a poziom adrenaliny jest niewyobrażalnie wysoki. Panorama, jaką możemy oglądać z tych wysokości nie ma sobie równej. Białe morze, gdzie w oddali widać małe postacie, które zmierzają np. na Monte Blanc. Tam wysoko, wszystko co będzie potem, zależy tylko od nas samych. Respekt przed przyrodą to główna zasada aby widzieć jej piękno i podziwiać w całej okazałości. Piękno Gór Skalistych z całą swoją grozą i majestat „naszego” Mont Blanc, włoskie Dolomity, to nagroda za trudy nauki w etapach początkowych, gdzie Zieleniec był nie do pokonania. Skrzący się śnieg, błękit (czasami wręcz granat) nieba, „gorące” słońce przy kilkunastostopniowym mrozie, a może marcowe słoneczko i maleńkie ptaszki, które na wysokości 3000 m n.p.m. szukają czegoś do zjedzenia, szum wiatru w uszach podczas zjazdów. Wszystko jest piękne i niepowtarzalne. Tych doznań nie przeżyjemy przebywając na nizinach i dlatego narty są moją pasją na granicy obsesji.

Mam jeszcze marzenia – pojechać na narty do Nowej Zelandii (może kiedyś się uda??!!!)

Stała słuchaczka RMF Classic

Marta Kasprzak Wrocław

Poleć znajomemu