Polecamy

wróć
Pasja Pani Anny Wojciechowskiej
2011-10-27 15:32:00

Mojej pasji towarzyszą Państwa audycje, których namiętnie słucham.

List nie będzie zbyt krótki ale proszę o cierpliwe przeczytanie, tym bardziej, że moja pasja niesie wymierne korzyści nie tylko dla mnie ale też dla innych (nie są to finansowe korzyści, gwoli wyjaśnienia ale oceńcie Państwo sami).

Od zawsze lubiłam tworzyć różne rzeczy. Od paru lat jestem na wcześniejszej emeryturze i mogę poświęcić na moje hobby więcej czasu.

Przed przejściem na emeryturę zaczęłam robić płytki ceramiczne, których technologię wykonania wymyśliłam sama, znajdując w internecie przeróżne informacje n/t gipsu ceramicznego i form silikonowych. Płytki posłużyły mi później na "rycie" na nich różnych wzorów i następne ich malowanie.

A że jestem naturą poszukującą, zainteresowałam się innymi formami, w których mogłam rozwinąć swoje umiejętności manualne i wyobraźnię.
Różnorodność tematów zawdzięczam swoim wnukom i córce, która stworzyła z koleżanką teatrzyk, do którego wykonałam kukiełki.

Majsterkując, szyjąc, lepiąc, klejąc, stukając, piłując całkowicie odrywam się od rzeczywistości, która nie zawsze jest łatwa. Niesamowitą frajdą, radością i wyzwaniem jest dla mnie wymyślanie tematów, sposobów wykonania, łączenia różnych elementów i wyszukiwanie materiałów.

W ramach powstającej Fundacji mojej córki, działającej na rzecz dzieci - kładącej między innymi nacisk na ich rozwój emocjonalny, prowadziłam w przedszkolu zajęcia dla rodziców, którzy robili kukiełki dla swoich pociech. Podczas trwania zajęć rodzice całym sercem oddawali się temu z wypiekami na twarzy i z dumą pokazywali swoje dzieła na koniec.
Był to niezwykle wzruszający i krzepiący widok ! Był tata, który marszczył koronkę dla kukiełki-dziewczynki … To było niesamowite !
Do zajęć tych powracamy w pierwszej połowie listopada. Rodzice czekają na nie z ciekawością i niecierpliwością. Tematem będą "prezenty dla dzieci" z okazji zbliżających się Mikołajek i Świąt.

Dziesięć lat temu przeżyłam wspaniałą przygodę, w której uczestniczyli moi najbliżsi i przyjaciele.Napisałam książeczkę dla swojego pierwszego wnuka Mateusza, który ma obecnie 14 lat.
Zauroczona filmem przyrodniczym o myszkach zaroślowych żyjących w Islandii (lektorem była Pani Krystyna Czubówna a jej głos, sposób czytania, rozbudził moją wyobraźnię ), napisałam bajkę – opowieść o tytułowym bohaterze myszce Oskarze i jego rodzinie.
Oj, nie było to proste ! Mysz podróżowała ze swoją rodziną z kontynentu na kontynent i aby oddać klimat tych miejsc, sporo musiałam przeczytać aby nie "zbłaźnić" się przed wnukiem.
Przekonałam się wtedy, jakie to trudne i wyczerpujące zajęcie wymagające rzetelnej wiedzy, nie mówiąc już o umiejętności zapisania tego w taki sposób aby mały odbiorca był zainteresowany i dobrze się przy tym bawił.
Córka po studiach neofilologicznych- była redaktorem, koleżanka z niewykorzystanym talentem - opatrzyła bajkę pięknymi ilustracjami, zięć i syn koleżanki zadbali o skład komputerowy, słowem "zatrudnionych" było parę osób, które świetnie się przy tym bawiły.
Książeczka została wydana w jednym egzemplarzu, Pan introligator też znakomicie wywiązał się ze swojego zadania oprawiając jedyny egzemplarz płótnem, summa summarum bajka odniosła sukces wśród najbliższych i przyjaciół.
A ile było przy tym radości i fajnych emocji ! No i właśnie to są te korzyści wynikające ze wspólnej pracy i zabawy.
Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęć książeczki, bo tak naprawdę dzisiaj sobie o tym przypomniałam.

Trochę rozpiasłam się na ten temat ale nie bez powodu.
Parę tygodni temu mówiliście Państwo o mejlach, jakie dostajecie od swoich słuchaczy. Tematem była samotność spowodowana różnymi okolicznościami. Wcześniejsza emerytura, brak przyjaciół, wnuków itd. Słowem, nagle dużo, dużo czasu, który nie jest tak łatwo zagospodarować.
A umiejętności są, wiedza , talenty, doświadczenie, chęci. Wiem z autopsji, że cudownie jest dzielić się tym z innymi ludźmi. Życzę tym wszystkim osobom aby znalazły sposób na realizację swoich marzeń i ludzi, którzy mogliby dzielić z nimi ich pasję.

Obecnie z moim drugim pięcioletnim wnukiem, Kacperkiem, kończymy budować "platformę" tak ją nazwaliśmy a jest to dosyć duża sieć dróg komunikacyjnych, mostów, różnych zjazdów dla samochodów.
Do jej budowy wykorzystaliśmy styropian z opakowania telewizora i "różnych różności", które są w każdym domu. Jest to znakomity sposób na wspólny czas dla nas obojga. Są emocje, "kłótnie" n/t wizji projektu. Przy tym wszystkim poznajemy siebie nawzajem. Kacper maluje piękne murale, rysuje znaki drogowe, których jeszcze nie ma na zdjęciach, które pozwoliłam sobie przesłać. A to co najważniejsze, wymyślił koncepcję całego projektu !

Kochana Redakcjo, mam nadzieję, że nie zanudziłam opowieściami n/t swoich pasji ale też bardzo chciałam przekazać to co dla mnie niezwykle istotne w tym wszystkim. Chęć dzielenia się z innymi swoimi umiejętnościami i budowanie dobrych, serdecznych relacji między ludźmi.

Z serdecznymi i gorącymi pozdrowieniami dla całego Zespołu RMFClassic



Anna Wojciechowska, Warszawa

Poleć znajomemu