Polecamy

wróć
Pasja Pana Jerzego Krynickiego
2011-10-31 11:05:00

Stan określany mianem „ pasja” ma swoje poprzedzenie innymi stanami - i ma swoje dalsze losy – konsekwencje. Wydaje mi się, że mam pasję, choć często łapię się na tym, iż przekroczyłem  to łagodne określenie. Żeby móc dalej ciągnąć ten temat, muszę to zdefiniować w sposób jaki wypracowałem sobie przez parę lat... starając się nie osiągnąć punktu w stopniowaniu, o którym będę pisał – najwyższym. Żeby posiadać pasję, to bez cierpliwości i opanowania „ pokerowego”  nie można jej uprawiać, bo jakże inaczej, można z tym żyć 10, 20, 40 lat.

Oto moja definicja !

Najpierw jest zainteresowanie tematem, potem hobby, hobby zadomowiło się  i już  nie wiemy kiedy – mamy pasję, która wypełnia wolne chwile i nie tylko, wszyscy słyszą tylko nasze tematy, zaczynamy wzbudzać współczucie, tak jak dla jednostki chorobowej, bo już pasja przeszła w stan chorobliwego uprawiania. Teraz tylko malutki krok do obłędu w jaki wielu „wielkich” znanych z historii popadło!

To jest moje motto i ostrzeżenie!

A teraz szybka historia mojego ... sorry ... mojej pasji. Zaczęło się to wszystko, chyba?- od opowiadań moich rodziców o czasach ich młodości latach 30 - tych. W tych wspomnieniach nigdy nie było złych akcentów o tak zwanych trudnych czasach, (później dowiedziałem się, że takie  też były), było dużo o życiu towarzyskim o filmach, o spotkaniach przy muzyce,  literaturze, o kolegach wtedy a później żołnierzach w czarnych beretach gen. Maczka.

To spowodowało, że rosnąc skierowałem swoje zainteresowania na tamten okres a mniej na bieżące tematy. Chłonąłem wszystko co dotyczyło tamtych lat, literatura, filmy, muzyka, technika. I tak  w zainteresowaniach   trochę zacząłem odstawać od rówieśników.

Na dzień dzisiejszy muszę zrobić rachunek sumienia! - funkcjonuję w dzisiejszych czasach, ale często myślami jestem w innej epoce. Dom, w którym mieszkam  zaprojektowałem i wyposażyłem na wzór rezydencji mieszczańskiej lat 20-30 tych (ale tylko wewnątrz). Na zewnątrz nie widać, że mam... pasję. Dom już jest, teraz potrzeba do niego dodatku w stylu, czyli środka transportu. Ten pomysł musiał poczekać, od lat szkolnych, do dziś! Nie udało mi się od tego uwolnić. Powrót do tego pomysłu był tak  przypadkowy,  jak potykający się kominiarz Johny znajdujący żyłę złota. Właśnie tak, schyliłem się by ocenić stan techniczny mojego  Mercedesa 207, bo już mu emerytura przyszła, a żal rozstawać się z nim ogromny (praca silnika to jak V symfonia Bethovena ], ten żal spowodował, że wyobraźnia zamieniła go w myślach na nowy produkt ze starej epoki. Szybkie oględziny i szybka decyzja – ocalamy Merca i robimy z niego limuzynę z lat 30 tych. Może mógłbym kupić oldtimera i zrobić renowację, ale gdzie w takim maleństwie zmieścić lodówkę, umywalkę, barek, biblioteczkę, audio, ekspres do kawy, itd... .

Prace trwają już dwa lata... mała dokumentacja  jest na zdjęciach. Żeby nie popełnić błędu w realizacji nie wyznaczam terminu zakończenia, wyznaczam cel !

Cel jest trochę bardziej cofnięty w epoce, zamierzam tym samochodem odbyć podróż szlakiem miejsc związanych z Cesarzem Franciszkiem Józefem po kurortach Czech, Słowacji, Austrii, Węgier.

Spróbuję także stanąć do walki o bilet na koncert Noworoczny w Wiedeńskiej  Filharmonii by być bliżej epoki Cesarza i rodziny Straussów, których twórczość uwielbiam.

Chyba przekroczyłem stan pasji, to już jest trochę dalej ! Moja praca zawodowa , też jest wynikiem inspiracji okresem art deco, co staram się łączyć w moich projektach i wykonaniach

www. erato-artdeco.pl

To wszystko jest podsumowaniem 40 letniego uprawiania zainteresowania, hobby, pasji i …

Dziękuję osobom wspierającym  mój cel, za to, że nie pukają się znacząco w głowę widząc mnie...!

                          

                                                                                                                            Jerzy Krynicki   

 

 

Poleć znajomemu