Poznaj różne twarze muzyki filmowej i klasycznej!


Satie nazywany był przez niektórych Picassem muzyki. Oszczędność języka muzycznego, daleka od klasycznie pojmowanej harmonia i błyskotliwość przyniosły mu sławę ikony paryskich kręgów artystycznych i silny wpływ na późniejszych kompozytorów francuskich. Album zawiera nie tylko najważniejsze dzieła, ale i kilka niespodzianek. „Rogé czuje i rozumie tę muzykę. Potrafi oddać zawarte w niej słodko-gorzkie tony, melancholię czy zwiewność. Piękno każdej nuty z pietyzmem zostało na tym nagraniu zarejestrowane. Świetnie nagrane, godne polecenia.” – Gramophone

O kompozytorze:

Erik Satie (1866-1925) nie był przykładnym studentem. Bardzo często opuszczał zajęcia, udając się na wagary, a jego nauczyciel fortepianu oceniał go jako mało zdolnego i narzekał, że trzy miesiące zabrało mu nauczenie się jednego krótkiego utworu na pamięć. Ale do tego czasu zdążył już wydać swój pierwszy utwór fortepianowy (Valse-Ballet op. 62), a następnie skupił się nad dwoma cyklami miniatur fortepianowych, Gymnopédies (1888) i Gnossiennes (1890). Szybko też stał się ważną postacią paryskiej bohemy spotykającej się w lokalach Montmartre’u, szukającej inspiracji zarówno w chorale gregoriańskim, jak i sztuce gotyku. Zarabiał na życie, grając w barach i kabaretach. Często nadawał swoim kompozycjom dziwne czy wręcz absurdalne tytuły, a także dodawał do nich przewrotne instrukcje odnośnie wykonania („en clignant l’oeil” – „puszczając oczko” czy „avec Étonnement” – „z niespodzianką”). Utożsamiał się też z ideą, według której kompozycje powinny być „postrzegane tak samo, jak postrzega się prywatną rozmowę, obraz w galerii czy krzesło, na którym usiądziemy lub nie”. Satie największe chwile sławy przeżywał w latach 20. Premierę jego baletu Relâche anonsował banner: „Erik Satie – największy muzyk świata. Kto nie zgadza się z powyższym hasłem, proszony jest o opuszczenie sali”. Jednak ogromna sława zaczęła stopniowo wymykać się kompozytorowi spod kontroli, a coraz większa skłonność do nadużywania alkoholu doprowadziła go w konsekwencji do śmierci.

O utworach:

Mimo że tytuł odwołuje się do nagich tancerzy, efebów znanych ze sztuki starożytnej Grecji, trzy Gymnopédies inspirowane były przede wszystkim powieścią Salammbô Gustawa Flauberta. Wszystkie części utrzymane są w metrum trójdzielnym, w niezwykle prostym opracowaniu. Cykl ten doceniony został przez Debussy’ego (który następnie zorkiestrował I i III Gymnopédies) i Ravela, który skomponował IV Gymnopédie jako część magicznego baletu Moja matka gęś. Podczas gdy Gymnopédies skomponowane są w rytmie walca, Gnossiennes wyzbyte są wyrazistego rysunku rytmiczno-metrycznego i sprawiają wrażenie, jakby każdy głos był oddzielną inkantacją jakiegoś pierwotnego rytuału. Efekt podtrzymują rozwiązania harmoniczne nasączone wpływem muzyki Orientu. Osobliwy tytuł odwołuje się do gnostycyzmu, systemu metafizycznego, z którym identyfikował się Satie. Do wczesnego okresu twórczości należy również Valse-Ballet i Fantasie-Valse. Pierwszy z nich ukazał się drukiem 17 marca 1887 w czasopiśmie muzycznym „Les Musique des familles” i zadedykowany był Mme Clément le B reton. Fantaisie-Valse wyszła w numerze z 28 lipca z dedykacją dla przyjaciela, poety J. P. Contamine de Latoura. Jedną z najpopularniejszych kompozycji Satie jest Je te veux (ok. 1900), która nieodmiennie kojarzy się z pierwszym wykonaniem przez kabaretową szansonistkę, Paulette Darty. 0Prosta melodia na trzy zawiera w sobie wszystko, co kojarzy się z kawiarnianym życiem Paryża początku XX wieku. Préludes flasques (pour un chien) (Wiotkie preludia dla jednego psa) (1912) otwierają okres w twórczości Satie, w którym kompozytor nadawał swoim utworom najdziwniejsze tytuły. Obecny tytuł jest również mylący, gdyż nie ma w tej muzyce nic „wiotkiego”. Wesołe Prélude en tapisserie (1906) łączy w sobie humor i muzyczny koncept. Sports et Divertissements (1914) było pierwotnie przeznaczone dla Igora Strawińskiego, który jednak nie wykonał go z uwagi na zbyt niskie honorarium, czym wpędził Satie w duże przygnębienie. W rezultacie powstał najbardziej chyba porywający z cyklów instrumentalnych tego kompozytora, barwny pod względem obsady, szaleńczy pod kątem inwencji twórczej cykl do miniatur graficznych sławnego wówczas ilustratora, Charlesa Martina (1884-1934). Powstały rok wcześniej utwór Vieux sequins et vieilles cuirasses odwołuje się do dawnej monety weneckiej, cekina. Zawiera trzy części: Chez le marchand d’or, Danse cuirassée i Défaite des Cimbres (Cauchemar). W Sonatine bureaucratique (1917) Satie znów pokazuje nowe oblicze: nie tylko kondensuje wszystkie części w niespełna pięciu minutach, ale też cytuje Muzia Clementiego. Le Piccadilly (1904) to pierwszy z kolei ragtime skomponowany przez europejskiego kompozytora. Opiera się w części na piosence Hello, My Baby Josepha E. Howarda i Idy Emerson z 1899 roku.

O muzyce:

Oświecony geniusz czy ekscentryczny dyletant? Oceny pod adresem Satie zmieniały się na przestrzeni lat. Jego kompozycje traktowane przez niego samego jako młodzieńcze wygłupy przetrwały próbę czasu i zostały docenione przez późniejsze pokolenia. Trudno też przedwcześnie zlekceważyć kogoś, kto był w pewnym okresie kultową postacią francuskiego środowiska muzycznego. Satie podtrzymywał przez całe życie przyjaźń z Claudem Debussym, a z kolei precyzyjny w komponowaniu Ravel zainspirowany był jego pełnym umiaru stylem. Zostawiając na boku ciągnącą się za nim famę bufona, stwierdzić należy, że Satie traktował komponowanie bardzo poważnie, cyzelując pojedyncze frazy swych utworów do perfekcji. Pomimo że był świadomy niedostatków techniki, udało mu się skomponować wiele niezapomnianych utworów. Poza dziełami o osobliwych tytułach, jak Morceaux en forme de poire (Utwór w kształcie gruszki) będący przewrotną odpowiedzią na zarzuty, że jego kompozycje są pozbawione formy, tworzył muzykę w wielu aspektach wyprzedzającą swoje czasy. Jego podejście do harmonii jest jeszcze bardziej liberalne niż Debussy’ego i więcej można znaleźć podobieństw pomiędzy nim a kompozycjami niemieckiego modernisty, Arnolda Schönberga i jego następców. Muzyka Satie wywarła silny wpływ na późniejszych twórców, a obok Jeana Cocteau stał się on czołową postacią grupy kompozytorskiej zwanej Grupą Sześciu. Niezależnie czy Satie był, jak mówią niektórzy, Picassem muzyki, czy, jak stwierdził John Cage, pogardzał sztuką i w efekcie nie doszedł donikąd, pozostaje on nadal postacią, o której się mówi. Najbardziej porusza w jego historii to, jaką wagę przywiązywał do wspomnień. Od nich, jak mówił, zaczęło się jego komponowanie i na nich się ono skończyło.

Erik Satie
Muzyka na fortepian
Tracklista:

1–3 Gymnopédies 8.11
4–6 Gnossiennes Nos. 1, 2, 3 9.35
7 Valse-Ballet 1.41
8 F antaisie-Valse 2.11
9 Je te veux 5.14
10 P réludes flasques 5.16
11 P réludes en tapisserie 2.55
12 Vieux sequins et vieilles cuirasses 4.25
13–15 Gnossiennes Nos. 4, 5, 6 9.40
16–36 Sports et divertissements 14.25
37 Sonatine bureaucratique 4.20
38 Le Piccadilly 1.38

Pascal Rogé, fortepian

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright © 2017 RMF Classic